Chodziło o mężczyznę, który w 2012 r. ukończył 60 lat i złożył do ZUS dokumenty uprawniające – w jego przekonaniu – do przyznania mu emerytury już w tym wieku. Wynikało z nich, że począwszy od 1 stycznia 1999 r., legitymuje się 25 latami składkowych oraz nieskładkowych okresów ubezpieczeniowych, w tym 15 latami pracy w szczególnych warunkach, umożliwiających wcześniejsze zakończenie aktywności zawodowej. Po zweryfikowaniu zaświadczeń organ rentowy uznał jednak, że ten ostatni warunek nie został spełniony i odmówił mu prawa do świadczenia.

Sprawa trafiła do sądu. W ramach postępowania ustalono, że wnioskodawca m.in. od 1969 do 1971 r. pracował w szczególnych warunkach. W 1971 r. został powołany do wojska. W czasie służby zdobył uprawnienia kierowcy samochodów ciężarowych. Po upływie 30 dni od zakończenia obowiązkowej służby w armii podjął pracę w innym przedsiębiorstwie, gdzie mógł wykorzystać zdobyte w wojsku kwalifikacje. Przez pierwsze sześć miesięcy pracował jednak jako kierowca samochodów nie tylko ciężarowych, lecz także osobowych. Nie można więc było całego tego okresu zaliczyć do czasu pracy w szczególnych warunkach. Z tego względu sąd podzielił zdanie ZUS i odmówił mężczyźnie prawa do wcześniejszej emerytury. Zainteresowany zaskarżył to orzeczenie do sądu apelacyjnego. Ten zaś ocenił, że kluczowe jest rozstrzygnięcie, na jakich zasadach istnieje możliwość doliczenia do stażu okresu zasadniczej służby wojskowej. Zadał więc Sądowi Najwyższemu pytanie prawne: czy w przypadku złożenia wniosku o emeryturę na podstawie art. 184 ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 748) okres zasadniczej służby wojskowej zalicza się do pracy w szczególnych warunkach, jeśli ubezpieczony bezpośrednio przed rozpoczęciem służby pracował w takich warunkach, a ponownie zatrudnił się dopiero po upływie 30 dni od wyjścia z wojska?

Sąd Najwyższy odpowiedział na pytanie pozytywnie. Wskazał, że na podstawie ówcześnie obowiązujących przepisów dotyczących obowiązkowej służby wojskowej zainteresowani przymusowo trafiający do armii zachowywali wszystkie uprawnienia pracownicze. Jeśli więc zainteresowany wykonywał pracę w szczególnych warunkach przed rozpoczęciem służby, to zachowywał związane z tym uprawnienia po zakończeniu służby w armii. Były żołnierz musiał jednak w ciągu 30 dni zgłosić gotowość do podjęcia pracy. Zdaniem SN taka osoba nie musiała w tym okresie jej rozpoczynać. Ponadto jeśli pracownik uzyskał w wojsku dodatkowe kwalifikacje zawodowe, to nie było przeszkód, aby podjął zatrudnienie w innym zakładzie pracy, gdzie mógł je wykorzystać. – Ówczesne przepisy nie wymagały, aby pracownik wrócił do tego samego pracodawcy – wskazał w ustnym uzasadnieniu sędzia SN Józef Iwulski. 

ORZECZNICTWO

Uchwała Sądu Najwyższego z 2 lipca 2015 r., sygn. akt III UZP 4/15.