Jestem wdzięczna Wielkiej Brytanii za to, że mogę tutaj mieszkać – mówi drżącym głosem Maria z Katowic, lat 65, dziś mieszkająca w Birmingham. – Nie muszę wybierać, czy kupić chleb, czy lekarstwa, czy może raczej zbierać na trumnę.
Najpierw za pracą na obczyznę wyruszyli młodzi. Mówili, że wrócą. Trochę zarobią, trochę pooglądają świata, ale za parę miesięcy, najdalej parę lat będą z powrotem. Nie wrócili. Założyli rodziny, porodzili dzieci, pobrali kredyty na domy i auta. Teraz ich tropem podążają seniorzy. Jedni jadą do swoich, żeby popilnować im potomstwa, pogotować domowe obiady, pomóc. To największa grupa: dla nich tęsknota za bliskimi jest ważniejsza niż miłość do ojczyzny, starych kątów, przyjaciół. Ale nie brak też takich, których do emigracji zmusiła bieda. Nędzne emerytury, którymi nie wiadomo, jak gospodarować, bo nawet zwyczajowe 10 zł napiwku dla listonosza to poważny uszczerbek w miesięcznym budżecie. Jest także - niewielka wprawdzie, ale jednak - gromadka zamożnych emerytów szukających lepszego miejsca do spędzenia jesiennych lat życia. Lepszej opieki medycznej, szerszej oferty kulturalnej, bardziej sprzyjającego klimatu.
O tym, że zjawisko emigracji polskiego emeryta narasta, świadczą nie tylko obserwacja rzeczywistości, tego, co się dzieje u bliskich i znajomych, lecz także liczby. Choćby te, jakie można wyczytać w statystykach ZUS. Jeśli w 2009 r. z jego kont przelewano za granicę 25 tys. rent i emerytur, to pod koniec zeszłego roku było ich już 43 tys. Jedenaście lat temu, kiedy wchodziliśmy do struktur Wspólnoty, takich przelewów było tylko 18,8 tys. Jednak i te dane nie oddają wielkości i złożoności tej rzeki siwych głów opuszczających Polskę, gdyż wiele osób - ile dokładnie, nie wiadomo - nie korzysta z możliwości bezpośredniego przelewania ich świadczeń z kont ZUS na te, które założyli w krajach, gdzie teraz mieszkają. Korzystają z innych możliwości transferu, np. pośrednictwa w przelewach prywatnych firm - choćby takich jak England.pl. Gdyż zanim dostaną swoje grosze tam, muszą wcześniej pospłacać zaciągnięte tutaj długi.