Najstarsi ubezpieczeni, urodzeni przed 1 stycznia 1949 r., nie powinni pracować nawet o jeden miesiąc dłużej, niż to wynika z obecnych przepisów – alarmują związki zawodowe.

Jeszcze przed wakacjami do Trybunału Konstytucyjnego (TK) może być przekazany wniosek Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych (OPZZ) o zbadanie zgodności z konstytucją ustawy z 11 maja 2012 r. o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw. Związkowcy będą skarżyć brak odpowiednio długiego vacatio legis.

– Jego brak stawia w najgorszej sytuacji pracowników powyżej 50. roku życia, których wiek przechodzenia na emeryturę będzie wydłużany już od stycznia przyszłego roku – mówi Andrzej Radzikowski, wiceprzewodniczący OPZZ.

We wniosku znajdą się także zarzuty złamania zasad ochrony praw nabytych, zaufania obywateli do państwa oraz stanowionego przez niego prawa.

– Niedopuszczalne jest objęcie przepisami ustawy osób urodzonych przed 1 stycznia 1949 roku, które nie zostały objęte reformą w 1999 roku – dodaje Andrzej Radzikowski.

Wskazuje, że ubezpieczeni ci mają liczone emerytury według starych zasad z uwzględnieniem części socjalnej oraz aktualnej kwoty bazowej. To powoduje, że stopa zastąpienia tych świadczeń jest wyższa niż w przypadku emerytur kapitałowych.

We wniosku znajdą się także zarzuty dotyczące złamania reguły wynikającej ze zdefiniowanej składki. Będą także zaskarżone sposób pracy nad ustawą oraz naruszenie zasady pewności stanowionych przepisów.

Wiek emerytalny kobiet i mężczyzn będzie systematycznie podnoszony aż do 67. roku życia

– Opozycja ma prawo do skorzystania z możliwości zaskarżenia wniosku do trybunału. Tym bardziej jeśli ustawa została uchwalona przez rządzącą koalicję bez uwzględnienia stanowiska opozycji – mówi dr Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Zwraca także uwagę, że jeszcze przed rozpoczęciem prac nad podniesieniem wieku emerytalnego odrzucono wniosek o referendum w tej sprawie. Co więcej, w czasie przyjmowania ustawy przez posłów do Sejmu nie wpuszczono przedstawicieli związków zawodowych.

– W czasie procedowania ustawy złamano regulamin prac parlamentu. Pośpiech legislacyjny nie był bowiem uzasadniony, biorąc pod uwagę perspektywę czasową zmian – mówi dr Ryszard Piotrowski.

Według niego taki sposób uchwalania ustawy może być potraktowany jako próba obejścia prawa w postępowaniu ustawodawczym.

Jednocześnie wskazuje, że obecnie obowiązujące reguły konsultacji nie są jasne.

– To kolejna ustawa uchwalona pod dyktando rządu. A ten przecież tylko przygotowuje projekty. Wobec tego sam wniosek do trybunału oraz jego przyszłe rozstrzygnięcie są ważne dla kształtu demokracji w Polsce – dodaje.