Rząd wydłuża wiek emerytalny wszystkim do 67 lat. Krytykowane rozwiązanie oznacza jednak korzystne rezultaty dla osób, które chcą popracować dłużej niż do emerytury. Taką możliwość zyskają m.in. urzędnicy mianowani administracji rządowej i pracownicy urzędów państwowych oraz nauczyciele.
Zwalnianie urzędników i nauczycieli / DGP
Obecnie przepisy wbrew orzecznictwu sądów dopuszczają, aby dyrektorzy generalni zwalniali ich po osiągnięciu 65 lat. Wśród członków rządu pojawiają się jednak sprzeciwy. Premier zapowiedział, że zmiany znoszące możliwość zwalniania za wiek i tak wejdą w życie. Najprawdopodobniej zostaną wprowadzone jednak w odrębnej ustawie niż ta, która wydłuża wiek emerytalny.

Niechciani urzędnicy

Administracja rządowa jest obsługiwana przez korpus służby cywilnej. W jego skład wchodzą pracownicy i urzędnicy mianowani. Ci ostatni mogą być zwalniani po ukończeniu 65 lat i nabyciu prawa do emerytury.
Zgodnie z rządowym projektem nie będzie już zwolnień za wiek. Rząd miał jeszcze inną alternatywę. Pozostawienie tego rozwiązania i wydłużenie wymaganego wieku do zwolnienia z 65 do 67 lat.
– Obecne regulacje w tym względzie nie znajdują uzasadnienia i powinny zostać zmienione – mówi Wojciech Zieliński, zastępca dyrektora departamentu służby cywilnej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Jego zdaniem do dyskusji i dalszych analiz pozostaje kwestia, czy zmiana powinna być dokonana poprzez usunięcie tego przepisu, czy też jego modyfikację.
Podobnego zdania, przynajmniej oficjalnie, są dyrektorzy generalni.
– Przepis dotyczący zwolnień ze względu na wiek jest wygodny dla tych szefów, którzy uciekają od rzetelnej weryfikacji pracowników przeznaczonych do zwolnienia – mówi Wiesława Chojnacka, dyrektor generalny Ministerstwa Sprawiedliwości.
Zaznacza jednak, że urzędnicy mianowani podlegają szczególnej ochronie przed zwolnieniem i dlatego część pracodawców się ich obawia.



Koniec z dyskryminacją

Zwalniać za wiek nie będą również szefowie innych urzędów państwowych, które są poza służbą cywilną. Należą do nich m.in. kancelarie Sejmu i Senatu.
– Mianowań w urzędach państwowych nie ma już od kilku lat, ale takie osoby wciąż pracują. Dla porządku prawnego nie powinno być tak, że osoby w tym samym wieku i na podobnych stanowiskach mogą być zwalnianie, a inne nie – mówi Roman Kapeliński, dyrektor biura legislacyjnego Senatu RP.
Konstytucjonaliści jednak nie dopatrują się niezgodności z ustawą zasadniczą obecnych rozwiązań.
– Uchylenie przepisów o możliwości zwalniania po osiągnięciu wieku emerytalnego nie załatwia sprawy. Trzeba określić, czy urzędnik mianowany może być z tego powodu zwalniany, czy też nie – mówi prof. Piotr Winczorek, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.
Jego zdaniem ustawy pragmatyczne dopuszczają takie rozwiązanie w przypadku niektórych zawodów.
Trzeba też pamiętać, że osiągnięcie wieku emerytalnego nie może być głównym powodem zwolnienia pracownika. Już trzy lata temu potwierdził to Sąd Najwyższy. (uchwała z 21 stycznia 2009 r., II PZP 13/08).

Nauczyciele podzieleni

Wśród osób, które dłużej pracują, są również nauczyciele. Obecnie ich stosunek pracy, na podstawie art. 23 ust. 1 pkt 4 Karty nauczyciela, ulega rozwiązaniu po ukończeniu 65 lat i nabyciu prawa do emerytury. Rząd zamierza ten przepis również uchylić. Związki oświatowe unikają jednoznacznej oceny tej propozycji.
– Ten przepis na pewno dyskryminuje osoby, które po 65 latach wciąż chcą pracować w szkole. Niemniej jednak warto mieć na względzie, że dwa roczniki młodych nauczycieli nie będzie mogło znaleźć pracy w szkole – mówi Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP).
Tłumaczy, że trudno jest sobie wyobrazić 67-letniego pedagoga uczącego 30-osobową grupę dzieci w przedszkolu. Wskazuje, że rząd powinien zapewnić starszym nauczycielom pracę np. z osobami niedomagającymi.