Porozumienie wątpliwe

Wspólne elementy w stanowiskach związków są dwa. Wszystkie kwestionują wyliczenia, jakie rząd przyjął do ustawy wydłużającej wiek emerytalny. OPZZ już upomniał się o ich doprecyzowanie. – Poprosiliśmy o uzupełnienie tych informacji, bo wiemy, że wyliczenia Eurostatu lepiej rządowi pasowały do opisu zjawiska. Sprawa wygląda zupełnie odmiennie, jeśli wziąć pod uwagę inne dane, np. GUS, albo te pokazujące sytuację na Zachodzie – tłumaczy Guz. A Henryk Nakonieczny dodaje, że wyliczenia rządu są pisane na wodzie. – Choćby te dotyczące wzrostu aktywności zawodowej kobiet w wieku ok. 65 lat. Będziemy się upominać o ich metodologię i nakłaniać do dodatkowych ekspertyz.

Drugi punkt wspólny to domaganie się uzupełnienia ustawy o inne propozycje. – Wyrzuciliśmy już z kraju 2 mln młodych ludzi, którzy powinni tu pracować i rodzić dzieci. Dlatego chcemy na sprawę spojrzeć całościowo, rozmawiać o tym, co z młodymi, którzy są bez pracy, czy osobami 50+, które ją tracą – wylicza przewodniczący Forum Związków Zawodowych Tadeusz Chwałka.

Rząd chce jednak najpierw przeforsować wydłużenie wieku, a o innych kwestiach ewentualnie rozmawiać potem.

PRAWO

Dłużej w pracy od 2013 roku

Ustawa o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw została skierowana do konsultacji społecznych 14 lutego. Będą one trwały 30 dni. Zgodnie z ustawą od 2013 r. rozpocznie się stopniowe zrównywanie i wydłużanie wieku emerytalnego do 67. roku życia. Dla kobiet proces ten ma się zakończyć w 2040 r., a dla mężczyzn w 2020 r. Twórcy ustawy przekonują, że dzięki zmianom zdecydowanie wzrośnie wysokość emerytur, zwłaszcza w przypadku kobiet (ok.70 proc.). Argumentują też, że wydłużenie wieku jest konieczne ze względu na drastyczny spadek rąk do pracy, który nastąpi w najbliższych latach. Rząd przekonuje, że alternatywą jest wzrost podatków lub dalsze obniżenie emerytur.