Reklama
Centralna baza danych (CEEB) ma pomóc w walce ze smogiem pochodzącym z domowych palenisk. Dane, które dotąd na własną rękę zbierały gminy, były mało wiarygodne. Nawet jeśli gmina prowadziła inwentaryzację, to mieszkańcy nie mieli obowiązku informowania urzędników, z jakich urządzeń korzystają do ogrzewania domów. Sytuację zmieniła CEEB. Jeśli do 30 czerwca 2022 r. właściciel lub zarządca nieruchomości nie zgłosi źródła ogrzewania, grozi mu grzywna.
Mimo że dane w CEEB są wciąż niepełne (deklaracje wpływają), to samorządom zależało na dostępie do deklaracji, które mieszkańcy już złożyli. Przypomnijmy, że nie wszystkie z nich przechodzą przez ręce urzędników. Można je składać nie tylko na papierze w urzędzie, lecz także elektronicznie. W związku z tym urzędnicy w aplikacji zone.gunb.gov.pl otrzymali dostęp do wszystkich danych z CEEB dla obszaru swojej właściwości - wyjaśnia Główny Urząd Nadzoru Budowlanego (GUNB). - Dostęp do nowej funkcjonalności zapewniamy zarówno administratorom lokalnym, jak i użytkownikom lokalnym - dodaje.
Informacje można przejrzeć w podziale m.in. na: adres budynku, typ deklaracji, źródło ciepła, klasę kotłów, rodzaj paliwa.
Kopciuch łatwy do namierzenia - dla chętnych

Reklama
Możliwość korzystania z lokalnych raportów ma szczególną wartość dla gmin zaangażowanych w walkę ze smogiem. Będą pomocne zwłaszcza w województwach, w których w życie weszły przepisy zakazujące stosowania przestarzałych kotłów i urządzeń bez tabliczki znamionowej (śląskim i podkarpackim). Przysłużą się także gminom, które będą chciały kontrolować przestrzeganie zakazów obowiązujących w dni smogowe - np. palenia w kominkach (o ile nie jest to jedyne źródło ogrzewania domu).
Piotr Kuczera, prezydent Rybnika, zapewnia, że dostępne już raporty są wykorzystywane do kontroli i analizy, w które miejsca wysłać patrole. Przypomina też, że Śląski Związek Gmin i Powiatów wydał rekomendacje dotyczące tego, jak powinny wyglądać kontrole źródeł ogrzewania. - Restrykcyjnie, czyli mandatem 500 zł, są karani ci, którzy nie zrobili nic, aby wymienić źródło ciepła na zgodne z uchwałą antysmogową. Nie chcemy karać osób, które wymieniły instalację i wciąż oczekują na podłączenie do gazu - zaznacza prezydent Rybnika.
To, czy częściowe lokalne raporty CEEB pomogą władzom gmin w walce ze smogiem, będzie jednak zależało przede wszystkim od podejścia władz samorządowych. A jest ono różne. Łukasz Gmurczyk, aktywista antysmogowy (Smog Wawerski), wskazuje, że np. w Otwocku złożono deklaracje zaledwie dla 5 proc. budynków, miasto nie skorzystało z programu pomocy najuboższym „Stop smog”, nie promuje aktywnie programu „Czyste powietrze”, choć problem z niską emisją jest oczywisty: w niedzielny wieczór stężenie pyłu zawieszonego PM 2,5 przekraczało o ponad tysiąc procent dopuszczalne normy.
Fala deklaracji o źródle ciepła
Na razie jednak dane są zaledwie cząstkowe. Piotr Kuczera zaznacza, że do bazy trafiło dotąd zaledwie 17 proc. deklaracji dotyczących źródeł ogrzewania w Rybniku. To i tak jeden z wyższych wyników w skali kraju. W Warszawie do bazy wpłynęło zaledwie 11 proc. spodziewanych deklaracji, w Poznaniu - 10 proc., w Olsztynie - 9 proc.
Rzeczywiście, w pierwszych miesiącach funkcjonowania bazy raczej nie można było mówić o lawinie deklaracji. Jednak już w styczniu urzędnicy obserwują znaczny wzrost zainteresowania bazą CEEB. Podejrzewają, że ma to związek m.in. ze składaniem wniosków o dodatek osłonowy rekompensujący wzrost cen energii elektrycznej i gazu ziemnego. Jego wartość jest wyższa, jeżeli źródło ogrzewania zasilanego węglem zostanie zarejestrowane w CEEB (wysokość dodatku będzie wynosić od 500 zł dla osoby samotnej do 1437,5 dla rodziny sześcioosobowej, podczas gdy podstawowe wartości widełek to 400-1150 zł).
I tak w Poznaniu w okresie od 1 lipca 2021 r. (gdy rozpoczęło się rejestrowanie źródeł ogrzewania) do końca roku miesięcznie wpływało ponad 800 deklaracji. Natomiast przez pierwsze trzy tygodnie 2022 r. wpłynęło ich już blisko 2 tys., z czego blisko 350 w formie papierowej. Podobnie jest w innych miastach. - Wcześniej do naszego urzędu trafiało najwyżej kilka deklaracji w tradycyjnej formie dziennie. Teraz jest to ok. 30-40 w ciągu doby. Więc jest to wzrost kilkudziesięciokrotny - podkreśla Patryk Pulikowski z biura prezydenta miasta i dialogu obywatelskiego w Urzędzie Miasta Olsztyna. Podobne obserwacje mają urzędnicy z Warszawy i Lublina. Odbierają też więcej telefonów mieszkańców w sprawie CEEB.
Urzędy nie rezygnują z deklaracji na papierze
Sytuację komplikuje rekomendacja przejścia na pracę zdalną urzędników. Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP podkreśla, że rząd nie przewidział „wysypu wniosków” o dodatek osłonowy i deklaracji do CEEB. - Nie ma szans, by wnioski i deklaracje obsłużyć w trybie pracy zdalnej, chociażby z tego powodu, że pracując z domu, urzędnicy nie mają dostępu do baz danych i nie mogą wynosić z urzędów niezbędnych im do pracy dokumentów - mówi. Przypomina, że nie wszyscy mieszkańcy mają możliwość złożenia wniosku elektronicznie.
Dlatego też część urzędów wciąż papierowe dokumenty przyjmuje. Patryk Pulikowski z Olsztyna podkreśla, że tamtejszy urząd nie zmienił formy obsługi interesantów. Podobnie w Białymstoku mieszkańcy nadal mają możliwość złożenia deklaracji w formie papierowej. Przy czym urzędnicy podkreślają, że nawet jeśli przejdą na pracę zdalną, to - tak jak podczas poprzednich fal pandemii - będzie możliwość zostawienia dokumentów np. w recepcji.
Prymusi i maruderzy / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe