Reklama



Jak słyszymy, w przygotowania włączył się Pałac Prezydencki, który aktualnie prowadzi „dyplomatyczną ofensywę”, mającą na celu ściągnięcie do Polski jak największej liczby światowych liderów.
Katowicki szczyt to kontynuacja dyskusji COP21 z 2015 r. w Paryżu. To tam podpisano pierwszą w historii międzynarodową umowę, która zobowiązała wszystkie kraje do działań na rzecz ochrony klimatu i wyznaczyła konkretne cele, m.in. by wzrost temperatury na świecie do końca tego stulecia nie przekroczył 2°C.

Reklama
– W trakcie szczytu COP24 planowane jest przyjęcie pełnego pakietu wdrażającego porozumienie paryskie, co umożliwi jego realizację w praktyce. I tym samym wyznaczy światową politykę klimatyczno-energetyczną na kolejne lata – mówi wysoki rangą urzędnik Ministerstwa Środowiska.
Jednym z celów jest zielone światło dla uruchomienia funduszu adaptacyjnego, który miałby pomagać państwom rozwijającym się finansować działania związane z ochroną klimatu. Trzy lata temu w Paryżu ustalono, że pomoc ze strony państw bardziej rozwiniętych powinna do 2020 r. wynieść 100 mld dol. rocznie i utrzymywać się na tym poziomie do 2025 r.
Problem w tym, że z ustaleń paryskich wyłamały się Stany Zjednoczone – potencjalnie największy donator tych działań i jednocześnie jeden z największych trucicieli powietrza na świecie.
– Rezygnacja USA z porozumienia paryskiego rodzi problem związany z finansowaniem tych działań. No i to na pewno osłabiło determinację pozostałych państw – mówi nam osoba zaangażowana w przygotowania do COP24. Wskazuje też, że delegaci Stanów Zjednoczonych mimo wszystko zasiądą przy stole negocjacyjnym. – Ekipa z USA była na spotkaniu w Bonn, Bangkoku, ma być też w Katowicach – potwierdza nasz rozmówca.
Aby zwiększyć szanse na porozumienie na rzecz ochrony klimatu, już teraz organizowane są robocze spotkania. Jedno z nich – nieformalny zjazd ministrów środowiska – odbędzie się 22–24 października w Krakowie, a obecność na nim wstępnie miał zadeklarować prezydent Andrzej Duda.
Szczyt COP24, zaplanowany w dniach 3–14 grudnia w Katowicach (z możliwością przedłużenia do 16 grudnia, w zależności od przebiegu rozmów), to gigantyczne wyzwanie organizacyjne. Do naszego kraju zjedzie 25–30 tys. osób – głów państw, delegatów i zespołów negocjacyjnych. Katowice nie mają tak dużej bazy hotelowej, dlatego będą współpracować z innymi miastami – m.in. Krakowem i Opolem.
Między 22 listopada a 16 grudnia rząd przywróci tymczasowo kontrole na granicy z Niemcami, Czechami, Litwą i Słowacją, a także na morskim odcinku granicy państwowej i w lotniczych przejściach granicznych.
Sama organizacja COP24 może pochłonąć nawet 250 mln zł. To prawie dwa razy więcej niż szacunki rządu z początku tego roku.