Program "Czyste powietrze" został zawieszony w listopadzie 2024 r. Mówiono, że przerwa ma potrwać cztery miesiące i że była potrzebna, żeby przeanalizować nieprawidłowości, przeprowadzić reformę programu i nadrobić zaległości w rozpatrywaniu wniosków. Minął ponad rok, a kontrole nadal trwają. Wartość wniosków, które nie zostały terminowo rozpatrzone, sięgała w styczniu 1,2 mld zł. Można mieć wątpliwości, czy program wyjdzie z etapu kontroli i rozliczeń.

Wyjdzie. Spotykam się z prezesami wojewódzkich funduszy ochrony środowiska i gospodarki wodnej co tydzień; omawiamy wtedy postępy w rozliczaniu wniosków. Według danych na koniec stycznia suma wniosków o płatność niepodjętych do oceny spadła z 1,2 mld do nieco poniżej 1 mld zł. To efekt naszych działań i zwiększonego wysiłku. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przekazał WFOŚiGW pieniądze na zatrudnienie dodatkowych pracowników. W niektórych WFOŚiGW za obsługę programu odpowiada już nawet 100 osób. W 2023 r., gdy zasady programu były najbardziej poluzowane, a liczba wniosków rekordowa, w niektórych WFOŚiGW wnioskami o płatność zajmowały się dwie osoby. Nowo zatrudnione osoby muszą się jeszcze przeszkolić i wdrożyć się, żeby szybciej oceniać wnioski. Do końca pierwszego kwartału zmniejszymy wartość niepodjętych do oceny wniosków co najmniej o połowę.

Wartość zaległości nie zmienia się jednak przez miesiące.

Ten poziom właśnie spadł, o 15 proc. WFOŚiGW mają lepszą strukturę, poprawiły się procedury, a my ich pilnujemy. Zaraz zobaczymy kolejne efekty.

Nawet jeśli to się uda, to czy będzie możliwe odzyskanie zaufania wykonawców, którzy muszą miesiącami czekać na rozliczenie inwestycji? Na 12 lutego zapowiadają kolejny protest.

Będziemy pracować nad tym, żeby dalej poprawiać program. Niedługo przedstawimy propozycje ulepszeń w programie do konsultacji publicznych.

Krzysztof Bolesta Sekretarz Stanu Ministerstwo Klimatu i Środowiska
ikona lupy />
Krzysztof Bolesta Sekretarz Stanu Ministerstwo Klimatu i Środowiska fot. Materialy prasowe / Materiały prasowe

Kiedy poznamy szczegóły? I co już wiadomo?

Chciałbym, żeby było to jeszcze w lutym. Obecnie finalizujemy uzgodnienia między MKiŚ, NFOŚiGW i WFOŚiGW. Chcemy ułatwić proces dla beneficjentów, gmin i uczciwych wykonawców, których jest większość na rynku. Chcemy wprowadzić narzędzie polecanych wykonawców, nad którym Instytut Ochrony Środowiska pracuje z Bankiem Światowym. To pomoże operatorom i beneficjentom wybierać wykonawców, a wykonawcom zapewni stabilizację. Chcemy też zmodyfikować warunki inwestycji związane z obowiązkowym audytem energetycznym.

Planujemy też złagodzić zasady dotyczące wymogu posiadania nieruchomości przez trzy lata, a także związać się umownie z wykonawcami. Dziś umowa istnieje między WFOŚiGW a beneficjentem, z kolei wykonawca jest stroną trzecią. To według mnie powód wielu nadużyć, ale też frustracji samych wykonawców. Związanie wykonawców umową z WFOŚiGW sprawi, że będą mieli nie tylko obowiązki, ale też prawa.

W tym prawo do pozywania WFOŚiGW za nieterminowe płatności?

Jeśli WFOŚiGW naruszy umowę, to oczywiście będą mogli dochodzić swoich praw. Jednocześnie będą musieli przestrzegać warunków w umowie, więc to będzie działać w obie strony. Jestem przekonany, że to dobre rozwiązanie.

A czy wierzy pan, że te reformy zwiększą popularność programu? Obecnie liczba składanych wniosków jest na niskim poziomie. W styczniu liczba składanych wniosków tygodniowo wynosiła 704 w pierwszym tygodniu oraz 948 i 643 w kolejnych.

Trudno jest prognozować jak zmiany wpłyną na decyzje konkretnych ludzi o inwestycji. Jednak z tego, co zgłaszają nam WFOŚiGW oraz Bank Światowy, wynika, że wymóg posiadania nieruchomości przez trzy lata i inwestycji realizującej pełen zakres audytu są ograniczeniami, które najbardziej odstraszają beneficjentów od udziału w programie. Chcemy więc te dwa elementy zmodyfikować, ale trudno jest prognozować, w jakim stopniu wpłynie to na wzrost.

W listopadzie Robert Gajda, wiceprezes NFOŚiGW powiedział DGP, że optymalną liczbą byłoby 3-4 tys. wniosków tygodniowo w 2026 r.

Bank Światowy również mówi nam, że jest to ok. 4 tys. wniosków tygodniowo. Będziemy starali się wstrzelić w ten poziom.

Coraz częściej słyszymy jednak, że kontrole, w wyniku których podważane są wydatki na produkty i materiały, które są nieco wyższe od średniej, stały się zbyt restrykcyjne i czasochłonne.

Rozumiem głosy nawołujące do zignorowania nieprawidłowości i wypłaty pieniędzy, żeby tylko robić postęp w wymianie źródeł ciepła. Ale państwo nie może tak działać. Musimy dbać o beneficjentów i budżet państwa. Nie ma prawa, które pozwala na marnowanie pieniędzy publicznych.

Czy rzeczywiście potrzebujemy upewniać się w dziesiątkach tysięcy umów, czy nie przepłacono za drzwi, okna lub urządzenie grzewcze?

Zdecydowanie tak. Państwo daje ludziom środki publiczne na przeprowadzenie inwestycji, ale w zamian oczekuje rozsądku w ich wydawaniu. Dlatego właśnie WFOŚiGW posługują się tabelą kosztów i pieczołowicie oceniają różne elementy inwestycji. Sprawdzają ceny i pytają o uzasadnienie wyższych kwot na fakturze. Nie oznacza to, że kwestionowane faktury są automatycznie odrzucane - uruchamiają natomiast proces wyjaśnień. To oczywiście wydłuża ocenę, ale jest niezbędne, aby zadbać o to, jak wydajemy pieniądze podatników.

Tabela kosztów powstała jednak dopiero po reformie programu. Tymczasem kontrole dotyczą także inwestycji rozpoczętych wcześniej. Czy osoba, która w przeszłości zdecydowała się na droższe materiały, teraz może spodziewać się kontroli i konieczności zwrotu pieniędzy?

W przypadku inwestycji, które nie zostały jeszcze finalnie rozliczone –faktury mogą być weryfikowane i są wyrywkowo prowadzone kontrole.

Ale te osoby też mogą już mieć wstawione nowe okna i drzwi, które nagle okazują się za drogie.

Jeszcze raz powtórzę – weryfikacja nie oznacza automatycznego zwrotu pieniędzy. Działania WFOŚiGW wynikają też z troski o to, żeby beneficjent nie był narażony na nieprawidłowości.

Beneficjent niekoniecznie czuł się poszkodowany. Oprócz przypadków, w których otrzymał urządzenie niskiej jakości za duże pieniądze możemy mieć do czynienia z sytuacjami, w których jest zadowolony z droższego urządzenia wyższej jakości. WFOŚiGW może uznać je za zbyt drogie. Wtedy będzie musiał zwracać pieniądze?

Dobrej jakości urządzenia nie są dla nas problemem. Problemem są prezentowane do refundacji koszty odbiegające rażąco od cen na rynku. Nie możemy pozwolić na marnowanie publicznych środków na nieuzasadnione wydatki.

Poza weryfikacją faktur przed rozliczeniem inwestycji, istnieje pięcioletni okres trwałości, podczas którego WFOŚiGW mogą skontrolować inwestycję. Wtedy wysokość poniesionych kosztów nie jest już sprawdzana?

Nie. Możemy wtedy weryfikować, czy np. beneficjent nie zostawił w domu kopciucha albo nie poświadczył nieprawdy – np. w kontekście zakresu inwestycji. Nie będą już jednak kontrolowane wartości na fakturach. Procedura dotycząca kontroli faktur jest stosowana przy wnioskach o płatność - czyli na etapie, gdy beneficjent chce dostać końcową płatność.

Program Czyste Powietrze jest ważny nie tylko ze względu na walkę ze smogiem, ale także na konieczność ograniczenia wzrostu kosztów ogrzewania. Według raportu Bertelsmann Stiftung, wprowadzenie ETS 2 będzie miało największe skutki w Polsce. Jeśli ceny uprawnień sięgną 60 euro za tonę CO2, przeciętne gospodarstwo domowe może zapłacić za ogrzewanie o 372 euro więcej niż obecnie. Przy cenie 180 euro za tonę – ponad 1 tys. euro więcej.

To prawda. Polska jest krajem, w którym koszty ETS 2 będą zdecydowanie najwyższe. Oprócz nas znaczący wzrost kosztów wystąpi także w kilku państwach Europy Środkowo-Wschodniej, ale w większości krajów te koszty są radykalnie niższe. Dzięki naszym rozmowom z innymi państwami członkowskimi doprowadziliśmy do tego, że wejście ETS 2 zostało odsunięte o rok. Będziemy jednak działać dalej, żeby odsunąć ten termin jeszcze bardziej, a oprócz tego wprowadzić zmiany w systemie.

Jakie są kolejne kroki negocjacji dotyczących reformy ETS 2, w tym elementów związanych z kontrolą cen uprawnień do emisji?

Odsunięcie wdrożenia ETS 2 o rok zostało już formalnie przyjęte. Teraz w Radzie UE trwają prace nad pakietem rozwiązań, które mają ograniczyć wzrost cen uprawnień i tym samym złagodzić obciążenia dla gospodarstw domowych. Analizowane są różne podejścia - na przykład Francja proponuje wprowadzenie sztywnego korytarza cenowego i my tę propozycję popieramy.

Kiedy można spodziewać się decyzji?

Cypr chce, by pakiet rozwiązań został uzgodniony podczas jego prezydencji w Radzie UE, więc w pierwszej połowie roku. Liczymy na przekonanie większości państw do wprowadzenia sztywnego korytarza cenowego, ale na ten moment tej zgody jeszcze nie ma. Więcej krajów skłania się ku rozwiązaniom polegającym na zwiększaniu podaży uprawnień na rynku, jeśli ceny zaczną nadmiernie rosnąć.

Innym sposobem łagodzenia skutków ETS 2 jest szybsza transformacja, m.in. wymiana źródeł ciepła. Czy ministerstwo planuje dodatkowe działania w tym zakresie?

Temu właśnie służy program Czyste Powietrze. A w obszarze transportu program NaszEauto, którego budżet został w pełni wykorzystany jeszcze przed zakończeniem naboru. Wracając jednak do termomodernizacji - zakończyliśmy także konsultacje nowego programu finansowanego z Funduszu Modernizacyjnego — dotyczącego właśnie termomodernizacji wielorodzinnych budynków na terenach wiejskich.

Poza tym funkcjonują inne narzędzia: ulga termomodernizacyjna, programy NFOŚiGW czy strategia renowacji przygotowana przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii. Wkrótce dostępny będzie również Społeczny Fundusz Klimatyczny.

Tempo zmian wymuszonych przez ETS 2 jest jednak bardzo wysokie, dlatego równolegle zabiegamy zarówno o reformę systemu, jak i o dalsze jego odsunięcie w czasie.

Komisja Europejska zapowiada też prace nad reformą innych elementów polityki klimatycznej. Jakie są priorytety Polski w tym zakresie?

W ramach zapowiadanej reformy EU ETS, która ma zostać przedstawiona w lipcu, będziemy na pewno walczyć o kontynuację bezpłatnych pozwoleń w ciepłownictwie, przedłużenie bezpłatnych pozwoleń dla przemysłu – tak, żeby nie były całkowicie wygaszone wraz z pełnym wprowadzeniem mechanizmu CBAM – oraz o kontynuację mocnego Funduszu Modernizacyjnego.

Z kolei w zakresie innych narzędzi finansowania będziemy chcieli, żeby Fundusz Innowacyjny zawierał w swoich kryteriach komponent geograficzny. W przeciwnym razie, np. startując w tych samych przetargach co Portugalia czy Hiszpania, nigdy nie wygramy konkurencji o zielony wodór. Potrzebujemy więc koszyków geograficznych. Inaczej niektóre państwa będą pustyniami technologicznymi.

Dlaczego Polska miałaby zostać technologiczną pustynią?

Dlatego, że polski zielony wodór RFNBO w obecnej jego definicji zawsze będzie miał problem, by konkurować z południem Europy. Nasze OZE ma inne warunki geograficzne i nie mamy tak taniej energii z fotowoltaiki jak Hiszpania, gdzie jest bardziej słonecznie. W obecnych realiach nasz wodór zawsze będzie więc droższy niż w tamtych krajach. Co nie znaczy, że powinniśmy się poddać i zrezygnować z produkcji wodoru. Żeby obciąć koszty technologii, trzeba się jej nauczyć.