Gimnazja będą mogły przekształcić się w ośmioklasową podstawówkę lub w szkołę średnią. Na modele mieszane nie ma co liczyć.
Kiedy minister edukacji prezentowała pod koniec czerwca założenia reformy oświaty, przekonywała, że resort być może dopuści rozwiązania, które zminimalizują koszty przekształcania samodzielnych gimnazjów w szkoły podstawowe. Wśród pomysłów było pozwolenie na to, by dotychczasowe gimnazja mogły otwierać wyłącznie klasy V–VIII, np. działające przy liceach. Za takim rozwiązaniem lobbowali między innymi dyrektorzy katolickich placówek. Dziś MEN jednoznacznie potwierdza: bezskutecznie. Wszystkie gimnazja muszą przekształcić się kompleksowo.
W całym kraju samodzielne gimnazja – takie, które nie wchodzą w skład zespołu szkół z podstawówką, technikum lub liceum – to 40 proc. wszystkich. Łącznie ok. 2,7 tys. placówek. To one będą musiały przejść najpoważniejsze zmiany wskutek proponowanej przez minister Annę Zalewską reformy edukacji.