statystyki

Hekatomba na uczelniach. Studenci i nauczyciele na bruk

autor: Urszula Mirowska-Łoskot04.10.2016, 07:15; Aktualizacja: 04.10.2016, 08:40
Co zakłada projekt? Na przykład zmniejszenie grup zajęciowych do 12 osób.

Co zakłada projekt? Na przykład zmniejszenie grup zajęciowych do 12 osób.źródło: ShutterStock

Uczelnie zaczną się pozbywać studentów. Jeżeli to nie pomoże, zwolnią część kadry akademickiej. Taki efekt zdaniem Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej wywołają nowe zasady naliczania dotacji dla szkół wyższych, które zaproponował resort nauki. Dzisiaj organizacja postanowiła zorganizować konferencję przed bramą Uniwersytetu Warszawskiego.

– Nowy projekt zmian w algorytmie podziału dotacji dydaktycznej może mieć fatalne konsekwencje dla mniejszych i średnich ośrodków akademickich – alarmuje Aleksander Temkin, przewodniczący KKHP. – Problemem nie są rozwiązania zawarte w tym projekcie, lecz tempo, w jakim ministerstwo zamierza je wprowadzić – dodaje Temkin. Mają one bowiem obowiązywać już od przyszłego roku.

Co zakłada projekt? Na przykład zmniejszenie grup zajęciowych do 12 osób. – To oznacza, że uczelnie masowo mogą pozbywać się studentów, aby osiągnąć ten wskaźnik. Możliwe, że jeżeli nowe zasady naliczania dotacji wejdą w życie w 2017 r., to placówki będą oblewać studentów już podczas zimowej sesji egzaminacyjnej – ostrzega Temkin. Tak drastycznego efektu można by uniknąć, gdyby resort wprowadził przepisy przejściowe. Wówczas zamiast pozbywania się studentów, uczelnie po prostu przyjmowałyby ich z roku na rok mniej.

Druga krytykowana zmiana to zmniejszenie tzw. stałej przeniesienia, czyli kwoty dotacji, która przechodzi na kolejny rok. Do 50 proc. z obecnych 65 proc.


Pozostało jeszcze 49% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (10)

  • mgr inż spawacz(2016-10-06 00:04) Zgłoś naruszenie 305

    Przestać już inwestować w nauki humanistyczne jak pedagogika, prawo, socjologia, filozofia itd. to raz, a dwa najśmieszniejsze jest jak ktoś pisał karykaturą jest jak licencjat z socjologii idzie na mgr z ekonomii, gdzie nie ma pojęcia o podstawowych pojęciach mikro i makro ekonomicznych, jak absolwent pedagogiki, politologii idzie na administrację gdzie nie wie co znaczy KPA i kto jest stroną postępowania, nie zna języka prawnego, to przesz na licencjacie zdobywa się wykształcenie podstawowe wyższe, a mgr jest tylko poszerzeniem wiedzy w danej dziennie jak lic. Politologii może poszerzać na mgr wiedze z administracji to FIKCJA! No i trzy te dyplomy już teraz nic nie znaczą dla biznesu pracodawcy muszą sprawdzać kandydatów bo dyplom jest nic niewart.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • cd(2016-10-04 10:09) Zgłoś naruszenie 1021

    Zmniejszenie liczebności grup uczniowskich i studenckich to dobry pomysł ale ograniczanie ilości studentów to wyjątkowa głupota. Byli już tacy, którzy twierdzili, że mamy za dużo magistrów ale to nieprawda brakuje ludzi wykształconych we wszystkich zawodach a niektóre zawody trzeba będzie odtwarzać od podstaw.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • Ted(2016-10-04 10:01) Zgłoś naruszenie 714

    Pan Gowin ,czego się tknie ,to to *********

    Odpowiedz
  • adanola(2016-10-05 22:52) Zgłoś naruszenie 714

    Jestem nauczycielem akademickim na jednej z większych uczelni w Polsce. Prowadzę zajęcia z przedmiotów przyrodniczo-technicznych. Dziś na moje zajęcia w pracowni było jednocześnie 22 osoby. Mimo, że pracownia jest dość duża to i tak studenci nie mieli wystarczająco miejsca do swobodnego przeprowadzenia zaplanowanych doświadczeń. Oczywiście przez oszczędności studenci każde doświadczenie wykonywali grupach 3-4 osobowych bo uczelni nie stać na to aby każdy miał własny zestaw odczynników i mógł samodzielnie przeprowadzić wszystkie reakcje - co z tych zajęć może wynieść student??? Dodatkowo z punktu widzenia osoby prowadzącej zajęcia, a jednocześnie prawnie odpowiedzialnej za bezpieczeństwo studentów w pracowni, było to bardzo złe. Przy takiej ilości osób nie jest możliwe kontrolowanie pracy wszystkich studentów. Dlatego szczerze popieram idee zmniejszenia liczebności grup i zaprzestania masowego kształcenia rzeszy przyszłych bezrobotnych. Niestety dziś mamy do czynienia z dziwnym i niczym nie uzasadnionym zjawiskiem, że wszyscy (bez względu na zdolności i chęć nauki) muszą studiować.

    Odpowiedz
  • Czesiek(2016-10-10 07:55) Zgłoś naruszenie 30

    Protestują osoby, które - jak zwykle - nie mają pojęcia o rzeczywistości. Prowadzenie zajęć w grupie 30 osób jest naprawdę bardzo, ale to bardzo trudne. Obecne przepisy są tak skonstruowane, że jeśli nie ma określonej liczny studentów np. na konwersatorium (np. 30), to takie zajęcia są likwidowane. Czasem całe kierunki. W ten sposób uczelnie pozbywają się, albo może lepiej tracą, wartościowe zajęcia i wartościowych prowadzących.

    Odpowiedz
  • pingwin(2016-10-15 21:44) Zgłoś naruszenie 10

    @Czesiek nie o to biega. Małe grupy są OK, ale jak nagle musisz zejść z 30 osób w grupie do 15, to masz 2 grupy ćwiczeniowe, co oznacza zwiększenie liczby godzin i kosztów kierunku. Będzie np. potrzebny nowy pracownik. Jak ci się zwiększają koszty i zmniejsza dotacja, co jest przypadkiem skutkiem algorytmu, to bankrutujesz i tyle. To jakby kazać pracodawcy podwoić pensje pracownikom i jednocześnie obniżyć ceny o połowę.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane