Dwa apele podpisało w tej chwili już ponad 90 tysięcy osób. Pierwszy, można streścić słowami, którymi się zaczyna: "Jesteśmy przerażeni i czujemy się potraktowani bardzo niesprawiedliwie w porównaniu do poprzednich roczników. Nasi starsi koledzy i koleżanki zdawali znacznie łatwiejsze egzaminy maturalne, a mieli możliwość przygotować się do nich w dużej mierze lepiej niż my". Zaś w drugim, uczniowie odwołują się do zasady równego traktowania.

Dlaczego uczniowie chcą odwołania ustnej matury 2023?

Reklama

Uczniowie piszą w nim także, że czują się jak króliki doświadczalne - najpierw byli pierwszym rocznikiem, który nie poszedł do gimnazjum, tylko do siódmej klasy.

Podstawa programowa dotycząca pierwszych sześciu lat naszej nauki była niespójna z materiałem, który przerabialiśmy przez kolejne dwa lata edukacji.

Reklama

Potem - podwójna rekrutacja do szkół średnich.

W ten sposób doświadczani przez system oświaty, znaleźliśmy się w pierwszej klasie szkół ponadpodstawowych, w których jednak nie rozpoczęliśmy nauki pod kątem nowej matury. Nie winimy nauczycieli, gdyż oni sami nie mieli możliwości dowiedzieć się, jak nowa matura miałaby wyglądać, nie przygotowano dla nich szkoleń ani materiałów.

A potem przyszła pandemia.

Dopiero w drugiej klasie dla maturzystów zostały opublikowane informatory dotyczące nowego egzaminu. "Fakt, opublikowano wtedy informatory, ale nie czuliśmy większej zmiany, ponieważ nadal rozwiązywaliśmy ćwiczenia i zadania, które w większości nie były dostosowane do umiejętności sprawdzanych na nowej maturze" - piszą uczniowie w petycji.

W trzeciej klasie uczniowie doczekali się nauki stacjonarnej. "Lecz nadal nie wiedzieliśmy zbyt wiele na temat matury, która nas czeka. W rytm kolejnych kwarantann klasowych, próbowaliśmy razem z nauczycielami nadrobić zaległości na zajęciach wspomagających, które jednak nie odbywały się ze wszystkich przedmiotów maturalnych, nawet tych podstawowych. Zimą ponownie wysłano nas na lekcje zdalne i wtedy nastąpił punkt kulminacyjny – Centralna Komisja Egzaminacyjna w połowie roku udostępniła przykładowe zadania i arkusze maturalne na nową formułę matury!" - piszą i proszą ministra o odwołanie ustnych egzaminów.

Podobne argumenty podnoszą uczniowie techników. Dodają jednak, że ich rówieśnicy, absolwenci liceów 2022, nie zdawali ustnych egzaminów maturalnych. "Jeśli rzeczywiście promowane jest szkolnictwo zawodowe, to nie powinno to się odbywać przez dokładanie obowiązków uczniom techników i niesprawiedliwe ich traktowanie w stosunku do rówieśników".

Uczniowie technikum podkreślają, że nie bez znaczenia jest właśnie fakt wyboru przez nich tej, a nie innej szkoły. – Wybraliśmy technikum, żeby zdobyć zawód. Dla nas matura jest kwestią drugorzędną. W tym roku musimy nie tylko się do niej przygotować, ale też nadrobić naukę zawodu, która przez dwa lata odbywała się w ciężkich warunkach – mówi Alicja Rojek. I dodaje: Mamy szczęście, ponieważ chodzimy do jednej z najlepszych szkół tego typu w kraju i nasi nauczyciele są świetnymi specjalistami, ale nie wszyscy uczniowie mają taką sytuację.

Jak podkreśla Alicja Rojek, dopiero wiosną 2022 roku nie tylko uczniowie, ale też nauczyciele, byli pewni, że matura ustna się odbędzie. – Wcześniej pojawiały się głosy o możliwym jej zawieszeniu. Nie tylko my byliśmy w takiej sytuacji, ale nauczyciele także – mówi.

Sceptyczni mogliby wysunąć argument, że przecież matura ustna i pisemna to ta sama podstawa programowa, więc przygotowanie się do nich niczym się nie różni. Uczniowie zwracają uwagę jednak, że przez niemal dwa lata szkolne nie porozumiewali się nauczycielami czy rówieśnikami twarzą w twarz, ale dzielił ich ekran. – Nie mieliśmy możliwości ćwiczenia ładnego wypowiadania się czy mówienia. Zdalne lekcje to uniemożliwiały – mówi Alicja Rojek. Inna maturzystka, która prosi o zachowanie anonimowości dodaje, że jej zdaniem, dwa lata zdalnego nauczania spowodowały, że stała się o wiele bardziej wycofana i wystąpienia publiczne, które dawniej nie sprawiały jej problemów, teraz są bardzo stresujące. – Przez czas zdalnego nauczania byliśmy schowani w domu, czasem nie było nas słychać, połączenie się rwało, więc wypowiadaliśmy się raczej krótko. Nie było dobrze widać czy się stresuję, mogłam wygodnie usiąść. Sytuacja matury ustnej mnie przeraża – mówi. Bartek, uczeń jednego z warszawskich liceów śmieje się: „Ja w ogóle mam wrażenie, że przez te dwa lata oduczyłem się mówić. Moi nauczyciele zrezygnowali z odpytywania, nie robiliśmy projektów, które potem musielibyśmy omawiać na lekcji, większość prac polegała na pisaniu. Zwłaszcza na języku polskim”.

Nauczyciele wtórują uczniom

Podobną perspektywę rysują sami nauczyciele. - Podczas nauczania zdalnego mimo moich usilnych prób nie było praktycznie możliwości przygotowania uczniów do wypowiedzi ustnych -problemy z dźwiękiem, z jakością połączenia, obawy uczniów, że mogą być nagrywani przez kolegów. Niektórzy nie mogli włączać mikrofonów, ponieważ obok zdalne lekcje miało ich rodzeństwo - mówi Katarzyna, jedna z polonistek z województwa małopolskiego.

- Warunki zdalnej edukacji w trakcie pandemii absolutnie nie sprzyjały rozwijaniu umiejętności mówienia. Zajęcia wspomagające, jeśli z języka polskiego w ogóle się odbywały, nie pozwoliły na nadrobienie braków. Nadrabiamy je do dziś - dodaje Agata Rutkowska, polonistka.

Alicja Rojek, zapytana o to, co mówią na ten temat nauczyciele, odpowiada: „bardzo nas wspierają”.

- Po powrocie do szkół w ubiegłym roku też nie było łatwo - klasy przechodziły na zdalne, uczniowie i nauczyciele chorowali lub przechodzili na kwarantannę. Priorytetem było powtórzenie i nadgonienie materiału z klasy I i II, co też nie do końca się udało. Teraz zostało niecałe 10 miesięcy, a trzeba pamiętać, że powypadają lekcje na matury próbne - co najmniej dwie pisemne oraz na ustne z języka polskiego i obcego. Te próbne egzaminy, konieczne dla uczniów szczególnie w kontekście nowej matury, zdezorganizują normalną pracę z maturzystami - mówi Katarzyna.

Inna polonistka, Marta, podkreśla, że wiele mówi się o kondycji psychicznej dzieci po pandemii, ale w ogóle nie przekłada się tego na życie szkoły. - Matury ustne są tego idealnym przykładem. Te dzieci naprawdę stały się bardziej wycofane, niepewne. Nie chcą zabierać głosu, ale wiedzą, że muszą, bo to jedyny sposób na przygotowanie się do matury ustanej. Widać po nich, że wiele je to kosztuje. Uważam, że przejście z trybu zamknięcia w domach do nauki stacjonarnej powinno być bardziej przyjazne i elastyczne - mówi.
- Nawet jeżeli moi uczniowie maksymalnie zaangażują się w przygotowanie do egzaminu ustnego, nie dadzą rady sprostać tak wygórowanym wymaganiom. Podstawa programowa jest przeładowana, lista lektur zbyt obszerna, a pytania na maturę ustną są zwyczajnie zbyt trudne – nadają się dla studentów polonistyki. Wiele zagadnień jest niepotrzebnych, przeciętny uczeń na pewno sobie nie poradzi. Szkolenia dla polonistów rozpoczęły się zbyt późno, brakowało materiałów przykładowych, więc przez większość czasu jako nauczyciele błądziliśmy w mgle - dodaje Agata Rutkowska. Podobnego zdania jest Iwona: - Cały harmonogram wdrażania nowej matury był zdestabilizowany. Nauczyciele powinni szybciej móc zapoznać się z tym, jak on będzie wyglądał. Egzaminu dojrzałości nie zdali jego twórcy. Nasi uczniowie nie dostali szansy do odpowiedzialnego przygotowania się do egzaminu - mówi.
Warto podkreślić, że matura ustna nie jest brana pod uwagę przy rekrutacji do szkół średnich na polskie uczelnie (poza aktorstwem). - Moim zdaniem, jeżeli ma być odwołana ustna matura w 2023 to już powinna być odwołana na zawsze. Ten egzamin sprawdza ważne umiejętności, ale stopień trudności w dużym stopniu zależy od komisji, więc jest to egzamin nierówny. Uważam, że nauka zdalna nie jest dobrym argumentem na zwolnienie z egzaminu i tegoroczni maturzyści nie powinni być uprzywilejowani w stosunku do kolejnych roczników. Ten egzamin powinien być wycofany - mówi Aleksandra, polonistka z Warszawy.
Wszyscy - zarówno uczniowie jak i nauczyciele - obawiają się także perspektywy kolejnego niepewnego roku, tym razem ze względu na sytuację energetyczną i możliwość zamykania szkół. - To byłaby już naprawdę katastrofa - podsumowuje Bartek.