- Awans nauczyciela będzie uzależniony od pokazowych lekcji, a ich ocena od nastawienia komisji - mówi Marek Pleśniar, dyrektor Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej Oświaty. Dodaje, że nowe przepisy skomplikują życie dyrektorom, bo dojdą nowe obowiązki, np. w związku z doborem osób mających ocenić pracę nauczyciela. Dostaje sygnały, że w obliczu nowych rozwiązań mnożą się niejasności. Szczególnie że nowelizacja obejmuje tylko część nauczycieli. - Zmiany nie powinny rodzić żadnych trudności - zapewnia resort.
- Dwa zamiast czterech stopni awansu zawodowego, czyli likwidacja stopnia stażysty i kontraktowego, a pozostawienie mianowanego i dyplomowanego. Do tego pozostawienie 10-letniego okresu, po którym można uzyskać najwyższy stopień awansu, z jednoczesną zasadniczą zmianą trybu i warunków uzyskiwania kolejnych. Bo o ile nauczycielem mianowanym będzie można zostać po 3 latach i 9 miesiącach - po odbyciu „przygotowania do zawodu nauczyciela” - to już dyplomowanym dopiero po 5 latach i 9 miesiącach od uzyskania stopnia nauczyciela mianowanego. Przede wszystkim jednak system awansu ma zostać połączony z nowym systemem oceny nauczyciela - mówi Marek Walaszek, radca prawny specjalizujący się w prawie oświatowym, opisując zmiany w Karcie nauczyciela, które mają wejść 1 września 2022 r. - Co ważne, nie będą dotyczyły wszystkich, a najwyżej kilku procent nauczycieli. Obejmą nowych nauczycieli zatrudnianych od września 2022 r. oraz tych, którzy nie uzyskali stopnia nauczyciela kontraktowego do 31 sierpnia. W przypadku pozostałych bedą obowiązywać dotychczasowe przepisy. Dualizm ma trwać przez najbliższe 5 lat - zauważa. Zwraca uwagę, że będzie to wyzwaniem dla dyrektorów, którzy do 2027 r. będą musieli stosować równolegle dwa systemy przepisów o awansie zawodowym nauczycieli i ocenie ich pracy.
Reklama
MEiN odpowiada, że w proponowanych przepisach są też takie, które dają nauczycielom mianowanym możliwość uzyskania stopnia nauczyciela dyplomowanego już w 2022 r.
Prawnicy w rozmowie z DGP podkreślają, że dyrektorzy będą zobligowani do zebrania osób, które będą obserwowały lekcje prowadzone przez nauczycieli. W ciągu 3 lat i 9 miesięcy przygotowania nauczyciel starający się o stopień nauczyciela mianowanego ma bowiem odbyć co najmniej dwie godziny takich zajęć. Pierwszą - w drugim roku stażu - mają obserwować dyrektor, mentor (który ma zastąpić opiekuna stażu) oraz doradca metodyczny, czyli osoba, która najczęściej nie jest zatrudniona w szkole. Drugą godzinę zajęć - w ostatnim roku - mają obserwować dyrektor, osoba z listy ekspertów (z określonego zakresu) oraz doradca merytoryczny. - W przypadku ekspertów oraz doradców może być problem, bo nie jest ich wielu na rynku - dodaje Walaszek.
Zdaniem MEiN i te obawy są niesłuszne. - W sytuacji, gdy dyrektor nie będzie mógł powołać takiej osoby, ustawodawca wskazuje alternatywne rozwiązanie - podkreśla Adrianna Całus, rzeczniczka resortu. Zamiast doradcy może to być np. przedstawiciel organu sprawującego nadzór pedagogiczny albo nauczyciel dyplomowany, który naucza tego samego przedmiotu lub prowadzi ten sam rodzaj zajęć, zatrudniony w tej samej lub innej szkole. A zamiast osoby z listy ekspertów posiadającej kwalifikacje z zakresu psychologii lub pedagogiki, w tym specjalnej, może być nauczyciel mianowany lub dyplomowany zatrudniony na stanowisku psychologa, pedagoga lub pedagoga specjalnego w tej samej lub innej szkole.
Wątpliwości budzą także same zasady oceny pracy. - Będą oparte na punktowanych kryteriach. To rodzi niebezpieczeństwo narażenia dyrektorów na zarzuty działania opartego na uznaniowości - mówią DGP sami zainteresowani.
Zdaniem MEiN jest dokładnie odwrotnie. Propozycja punktowej oceny każdego z kryteriów ma wpłynąć na transparentność. Każdy nauczyciel będzie wiedział, co robi dobrze, a co wymaga dopracowania. Resort mówi o szczegółowych kryteriach obowiązkowych i dodatkowych. Za ich spełnienie nauczyciel będzie mógł otrzymać od 0 do 30 pkt - w przypadku obowiązkowego kryterium obejmującego poprawność merytoryczną i metodyczną prowadzonych zajęć dydaktycznych, wychowawczych i opiekuńczych, a także od 0 do 5 pkt - w przypadku pozostałych. - Proponuje się, by spełnianie kryteriów oceny pracy nauczyciela było oceniane w następujący sposób: co najmniej 90 proc. maksymalnej liczby punktów - ocena wyróżniająca, 75 proc. - bardzo dobra, 55 proc. - dobra, poniżej 55 proc. - negatywna - opisuje Adrianna Całus.
Jolanta Basaj, dyrektor technikum w Radomiu, przyznaje, że dyrektorom pozostaje jedynie dostosować się do wytycznych. - Szkoda, że nikt z nami ich nie konsultował - ucina. - Dlatego 15 sierpnia ruszamy ze szkoleniami - wtóruje Marek Pleśniar.