statystyki

Nauczyciel po studiach z problemami: Nie panuje nad procesem nauczania i dziećmi

autor: Anna Wittenberg29.12.2014, 16:30
nauczyciel, tablica

Umiejętności miękkie zawsze były piętą achillesową naszych nauczycieli.źródło: ShutterStock

W zetknięciu z rodzicami i problemami uczniów jest bezradny. Potrzeba pilnych zmian w jego kształceniu.

Początkujący pedagog ma problemy z zaplanowaniem procesu nauczania i dokumentacją, nie wie też, w jaki sposób panować nad zachowaniami uczniów – pokazuje raport Instytutu Badań Edukacyjnych. Żadnej z tych kompetencji nie nabędzie na studiach. Konsekwencje są łatwe do przewidzenia: młodzi nauczyciele nie nadążają z realizacją podstawy programowej, bo tracą zbyt dużo czasu na dyscyplinowanie dzieci. I w efekcie są sfrustrowani.

„Miałam taką sytuację w pierwszym tygodniu nauczania, poszłam w jeansach do szkoły i usłyszałam od gimnazjalisty: jaką pani to ma zgrabną...” – wspomina w rozmowie z badaczem IBE początkująca nauczycielka z woj. łódzkiego. Ankieterzy instytutu przeprowadzili ponad 70 pogłębionych wywiadów z młodymi nauczycielami. Początkujący pedagodzy z jednej strony doceniali to, jak merytorycznie uczelnie przygotowały ich do prowadzenia lekcji. Jednakże mocno zwracali uwagę na to, że po studiach nie czują się pewnie w relacjach z uczniami, ich matkami czy ojcami. A to tylko początek listy niedostatków. „Nie wiedziałam, ile jest godzin w etacie, nie wiedziałam, jak mam sporządzać dokumenty, co mam robić. [...] ani jak wychowywać” – mówiła badaczom początkująca belferka.

Inni przekonywali, że w szkołach wyższych mają zbyt wiele nieprzydatnych przedmiotów (np. historia pedagogiki, historia wychowania), a przekazywana im wiedza jest przeterminowana od dobrych 20 lat. Wypowiadali się tak np. o warsztatach z zakresu przygotowywania lekcji. Nauczyciele mieli też zastrzeżenia do sposobu, w jaki odbywają praktyki. Ankieterom skarżyli się na brak styczności z realnymi problemami wychowawczymi, nacisk na obserwowanie lekcji zamiast ich prowadzenie, a także popularność załatwiania fikcyjnego stażu. – Najpierw zaproponowano mi po prostu podpisy w dzienniczku praktyk. Kiedy mówiłam, że jednak chciałabym coś zrobić, nauczycielka poprosiła mnie o przygotowanie, a potem sprawdzenie klasówek – wspomina nauczycielka WOS-u, która miała blok pedagogiczny w ramach studiów na politologii.


Pozostało jeszcze 78% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (13)

  • Obywatel(2014-12-29 19:22) Zgłoś naruszenie 10

    Bo to nie dzieci tylko rozwydzone bydlęta . Roszczeniowe, tempe prymitywne i leniwe. Ale rodziciele z ambicjami i bez żadnych zasad maja żądania...

    Odpowiedz
  • hdjfh(2015-01-01 22:30) Zgłoś naruszenie 10

    "Miałam taką sytuację w pierwszym tygodniu nauczania, poszłam w jeansach do szkoły i usłyszałam od gimnazjalisty: jaką pani to ma zgrabną..."

    za coś takiego gimnazjalista powinien dostać otwartą dłonią w pysk bo tylko na to zasłużył, inny by się już nie odważył tego powtórzyć

    Odpowiedz
  • zkljfsdlk(2015-01-01 22:37) Zgłoś naruszenie 10

    "ale nauczanie to misja i kasa tu nie powinna miec najmniejszego znaczenia "

    misją opłacisz rachunki za prąd, zapłacisz za paliwo na stacji albo za ratę hipoteki w banku?
    Nie wciskaj kitów o jakiejś misji, nauczanie może być pasją, hobby, tacy nauczyciele są najlepsi, ale takie nauczanie musi być dobrze opłacane. W tym momencie czy się stoi czy się leży taka sama wypłata się należy.

    Ciekawe, że w innych zawodach podaje się wysokość pensji zasadniczej, do której mogą doliczać się inne dodatki zwiększające pensję. W zawodzie nauczyciela tego nie ma. Może byc dodatek motywacyjny, który wszyscy dostają taki sam: 70złó brutto.

    Odpowiedz
  • obserwator(2015-01-02 23:48) Zgłoś naruszenie 10

    W polskim szkolnictwie, szczególnie na jej górze, potrzebni są ludzie, którzy lubią nauczycieli, chcą im dobrze płacić, orientują się merytorycznie, nie kierują się uprzedzenimi z własnej edukacji, nie popisują się coraz to nowymi pomysłami, niewiele mającymi wspólnego z wyczuciem rzeczywistości szkolnej. Gdzie takich znaleźć bez klucza partyjnego?? Nie karierowiczów, koniukturalistów i szukających konfliktów, nawołujących do nagonki...Nie ma, mądrzy ludzie nie pchają się do koryta, szkoda...

    Odpowiedz
  • do 3(2014-12-29 20:19) Zgłoś naruszenie 00

    no tak , i im wyzsze stanowisko maja to ą i ę , nie tylko patola tak ma, tak tak

    Odpowiedz
  • sposzczegafczy(2014-12-30 08:01) Zgłoś naruszenie 00

    Nauczyciel ma w tej chwili warunki płacy i pracy radcy prawnego w służbie cywilnej...

    Odpowiedz
  • gosc(2014-12-30 12:18) Zgłoś naruszenie 00

    ale nauczanie to misja i kasa tu nie powinna miec najmniejszego znaczenia a co do systemu nauczania to sie zgadzam -nauczyciel powinien konczyc studia zaoczne cos na styl starego SN-mialby wtedy rozeznanie na temat swojej pracy

    Odpowiedz
  • bgsvb(2014-12-31 13:23) Zgłoś naruszenie 00

    Gościu: misja, to była za komuny. Witamy w kapitalizmie. A nie chcecie specjalistów? To skończmy z fikcją nauczyciel=studia wyższe + podyplomówki. Za 5 zł za godzinę bierze się kogoś z misją i niepełnym średnim.

    Odpowiedz
  • karol(2014-12-29 18:09) Zgłoś naruszenie 00

    Na studiach kategorycznie powinno się przygotowywać przyszłych nauczycieli do radzenia sobie z chamstwem i bezczelnością uczniów i rodziców.
    Dzisiaj nie wiadomo kto jest bardziej dramatyczny uczniowie czy dzisiejsi rodzice , którzy w większości nie powinni mieć dzieci.
    A za swoje błędy obwiniają wszystkich tylko nie siebie - bo ja to wspaniała matka a on to wspaniały ojciec.
    Ale zapewne wszystkiemu winna szkoła , że już 6 cio latki przychodzą do szkoły rozwydrzone , bez wychowania.
    A potem najlepiej napisać że nauczyciel jest zły bo sobie nie radzi z 25 rozrabiającymi dzieciakami.
    W takim razie co napisać o ich rodzicach , którzy ich maja na co dzień po kilkanaście godzin.

    Odpowiedz
  • mala10(2014-12-29 19:06) Zgłoś naruszenie 00

    "Nie wiedziałam, ile jest godzin w etacie..." fatalna uczelnia. Zmienić!!!

    Odpowiedz
  • Kama(2014-12-29 23:32) Zgłoś naruszenie 00

    Każdy z rodziców powinien choć 2 razy w ciągu roku, być na 1 lekcji jako obserwator. Jeśli klasa ma 30 uczniów jest to 60 godzin w ciągu roku. Taka próba pozwoli wyłowić największych rozrabiaków i ewentualnie usunąć ich ze szkoły. Rodzice mają wychowywać, a nauczyciel uczyć. To, że 30 % rodziców nie ma czasu dla swoich dzieci ,to ich problem ,a nie szkoły.

    Odpowiedz
  • n-el w świetlicy(2015-01-05 21:02) Zgłoś naruszenie 00

    chętnie zmieniłabym pracę ale nie ma na jaką

    Odpowiedz
  • gbsbves(2014-12-30 08:27) Zgłoś naruszenie 01

    Z hołotą coraz częściej obecną w szkołach, to powinna sobie radzić tylko policja, a nie nauczyciel. Im szybciej psycho-logowie wpadną na genialny pomysł, że dyscyplina i ograniczone prawa ucznia do prawa nauki może przynieść dobre efekty tym lepiej. Od kilkunastu lat ględzenie o poszanowaniu, tolerowaniu, zrozumieniu dało tyle. że w szkołach więcej chamstwa niż na ulicy. PS- i obowiązkowa akcja-reakcja. Uczeń nie przestrzega regulaminu? Paszoł do domu, zawieszenie na tydzień- dwa i niech chamstwo rodzicielstwo zastanawia się co z tym zrobić. Najwyższa pora, żeby rodzice zaczęli ponosić odpowiedzialność za to co wyrabiają z młodymi pokoleniami.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane