Kupowanie samochodów terenowych, sprzętu elektronicznego, a nawet wyposażanie domów za gminną dotację na niepubliczne szkoły i przedszkola – takie nieprawidłowości często wykazywały w poprzednich latach kontrole przeprowadzane przez samorządy. Wynagrodzenia szefów takich placówek też są wysokie, zdarzało się, że wynosiły nawet 50 tys. zł miesięcznie. Wszystko po to, by wydać gminną dotację, z czym – jak przyznają nieoficjalnie sami właściciele niepublicznych przedszkoli – są problemy. Tym bardziej że pobierają też czesne od rodziców: od kilkuset do ok. 2 tys. zł miesięcznie.

Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza to zmienić i uzależnić dotację od kilku czynników, w tym wysokości opłat pobieranych od rodziców. Kończy już prace nad projektem założeń w tej sprawie, który w najbliższym czasie trafi do konsultacji. Podobne zasady mają dotyczyć finansowania niepublicznych szkół.

Premia za angielski

Dotacja dla prywatnych przedszkoli wynosi 75 proc. kosztów, jakie gmina ponosi na jednego przedszkolaka w samorządowej placówce, a te wahają się od 400 zł do 600 zł. Gmina musi ją wypłacić w ustalonej wysokości bez względu na to, jak wysokiego czesnego przedszkole żąda od rodziców. Jeśli niepubliczna placówka jej nie wyda lub zrobi to źle, pieniądze będzie musiała zwrócić.

Problemy z ich rozliczeniem są już w przedszkolach, do których chodzi ok. 100 dzieci. Imają się więc one różnych chwytów, by ją wydać, np. przyjmują nawet dwulatków, których formalnie dotacja nie obejmuje (wypłacana jest na dzieci od 3. roku życia).

MEN chce, by dotacja premiowała te przedszkola, które mają dużo dodatkowych zajęć np. z języka angielskiego. Docenione mają być też te placówki, które są dłużej otwarte.

Gminna dotacja dla niepublicznych placówek

Gminna dotacja dla niepublicznych placówek

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– Pomysł bardzo dobry. Pieniądze publiczne powinno się wydawać racjonalnie i oszczędnie. Trzeba jednak pamiętać, aby w przepisach pojawiły się jasne kryteria i sposób dokonywania podziału środków – zaznacza Marek Olszewski, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich. Według niego mogłoby to ukrócić chęć zarabiania dużych pieniędzy na oświacie.

Również Zbigniew Bury z wydziału edukacji w Rzeszowie uważa, że zaproponowany przez MEN mechanizm doprowadziłby do obniżenia czesnego w przedszkolach. Jego zdaniem podobny należałoby wprowadzić także w szkołach policealnych dla dorosłych, co pomogłoby ukrócić częste nadużycia ze strony prywatnych firm.

– Strona samorządowa wielokrotnie zwracała się do MEN o zaproponowanie przejrzystych przepisów dotowania szkół i przedszkoli. Osobiście wnioskowałam, aby dotacje były uzależnione od zakresu realizowanych zadań – przekonuje Ewa Dumkiewicz-Sprawka, dyrektor wydziału oświaty i wychowania Urzędu Miasta w Lublinie. Jako przykład podaje prywatne przedszkole, które utrzymuje własną stołówkę, i takie, które korzysta z cateringu. – Tam, gdzie jest stołówka, dotacja powinna być wyższa – wskazuje.

Wbrew konstytucji

Przeciw są właściciele prywatnych placówek. Twierdzą, że i tak samorządy często wypłacają im zaniżoną dotację.

– O wysokości czesnego powinien decydować rynek, a nie urzędnicy. Takie rozwiązanie ograniczy prowadzenie działalności gospodarczej i zaburzy konkurencyjność. Karani będą przez nie rodzice, bo jeśli np. przy czesnym 1,2 tys. zł obniżą mi dotację z 75 proc. do 20 proc., to opiekunowie będą musieli dodatkowo zapłacić 400 zł – wyjaśnia Agnieszka Białecka-Rutkowska, rzecznik stowarzyszenia przedszkoli niepublicznych.

Na praktyczne problemy zwraca uwagę Marta Kułaga, dyrektor Przedszkola Niepublicznego „Krasnal” w Krakowie. – Kryteria wyceny oferty, które zostaną wypracowane, będą trudne do zweryfikowania. Nie wyobrażam sobie, że gminni urzędnicy będą to sprawdzać – mówi. Dodaje, że czesne też jest uzależnione od oferty, jaką otrzymują dzieci. – Im wyższa opłata, tym więcej dodatkowych zajęć – podkreśla.

– Jeśli takie rozwiązanie wejdzie w życie, to będziemy musieli je zaskarżyć je do Trybunału Konstytucyjnego, bo najprawdopodobniej będzie niezgodne z ustawą zasadniczą – zapowiada Agnieszka Białecka-Rutkowska.

Gminy będą premiować prywatne przedszkola z niskim czesnym

Pracujemy nad zmianami przepisów dotacyjnych ustawy o systemie oświaty i jednym z poważnie rozpatrywanych wariantów jest różnicowanie dotacji w zależności od wysokości opłat pobieranych od rodziców. Mechanizm ten premiowałby te placówki, które proponują niskie czesne. Co więcej, pod uwagę można też brać czas pracy takiego niepublicznego przedszkola. Im dłużej będzie dostępne, tym wyższa mogłaby być dotacja. To wszystko jest w obrębie naszych analiz. Trzeba jednak przyznać, że obecnie samorządy przy udzielaniu dotacji dla niepublicznych placówek też nie są bez winy. Kontrole regionalnych izb obrachunkowych pokazują, że gminy często je zaniżają.