Resort edukacji chce zmusić właścicieli niepublicznych placówek do obniżenia czesnego. Ci uważają, że to niezgodne z konstytucją.
Kupowanie samochodów terenowych, sprzętu elektronicznego, a nawet wyposażanie domów za gminną dotację na niepubliczne szkoły i przedszkola – takie nieprawidłowości często wykazywały w poprzednich latach kontrole przeprowadzane przez samorządy. Wynagrodzenia szefów takich placówek też są wysokie, zdarzało się, że wynosiły nawet 50 tys. zł miesięcznie. Wszystko po to, by wydać gminną dotację, z czym – jak przyznają nieoficjalnie sami właściciele niepublicznych przedszkoli – są problemy. Tym bardziej że pobierają też czesne od rodziców: od kilkuset do ok. 2 tys. zł miesięcznie.
Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza to zmienić i uzależnić dotację od kilku czynników, w tym wysokości opłat pobieranych od rodziców. Kończy już prace nad projektem założeń w tej sprawie, który w najbliższym czasie trafi do konsultacji. Podobne zasady mają dotyczyć finansowania niepublicznych szkół.