Jednym z ważniejszych wyzwań związanych z napływem obywateli Ukrainy do Polski jest umożliwienie ich dzieciom prawa do nauki, a więc zorganizowanie im kształcenia w warunkach naszego systemu oświaty. Teoretycznie wydawać by się to mogło proste, bo i bez wprowadzania szczególnych rozwiązań prawnych nasz system oświaty – za sprawą regulacji zawartych w ustawie z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 1082) – był od strony formalnej przygotowany do kształcenia cudzoziemców, o czym zresztą pisaliśmy na naszych łamach („Oddziały przygotowawcze najlepszym sposobem na optymalizację nauki dla uchodźców” w dodatku Samorząd i Administracja nr 47 z 9 marca 2022 r.). Praktyka okazała się jednak bardziej skomplikowana m.in. dlatego, że po raz pierwszy w historii kryzysów uchodźczych mamy do czynienia z sytuacją, gdy osoby znajdujące schronienie w państwach spoza teatru wojny równolegle prowadzą swoje sprawy w Ukrainie – dzięki nowoczesnym technologiom komunikacyjnym, które rozwinęły się w czasie pandemii. W związku z tym rodzi się pytanie: czy polski system oświaty może objąć nauczaniem, opieką i wychowaniem dzieci ukraińskie z zachowaniem możliwości nauki w systemie zdalnym w szkole ukraińskiej. Jakie konsekwencje prawne wynikają dla uchodźców z takiego hybrydowego nauczania? I wreszcie: czy rezygnacja z nauki w polskiej szkole na rzecz nauki zdalnej ma wpływ na sytuację uchodźcy w Polsce?
Uchylony obowiązek