Ten warunek znalazł się wśród resortowych propozycji zmian statusu zawodowego nauczycieli, przedstawionych we wtorek związkowcom i samorządowcom (obejmują m.in. zmiany w wynagradzaniu i zwiększenie pensum; pisaliśmy o nich w DGP nr 184/2021 „Nauczyciele popracują więcej za wyższe wynagrodzenie i większą dyspozycyjność”). Spotkały się one z dość sceptycznym przyjęciem.
– Wszystko zależy od tego, jak ten dodatkowy czas w placówce będzie rozliczany. Można np. wyznaczyć, że nauczyciel będzie dostępny dla rodziców raz w tygodniu, choć lepszym rozwiązaniem byłoby, aby każdy pracował od-do, ale to jest możliwe tylko w przypadku pracujących w jednej szkole – mówi Jacek Rudnik, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 11 w Puławach. – Niezależnie od tego, jeśli wzrośnie pensum, to z pracą będzie musiało się pożegnać od 20 do 30 proc. pracowników. W przypadku zajęć z WF jedna osoba z pięciu będzie musiała zostać zwolniona. Obecnie mają po 21 godzin, a jeśli wszystkim dojdą po cztery godziny, to redukcje są nieuniknione. Podobnie będzie z innymi przedmiotami. Już teraz bowiem nauczyciele pracują więcej, niż wynika z 18 godzin pensum. Przybędzie jedynie papierologii, bo trzeba będzie ten czas ewidencjonować – dodaje.
Dyrektorzy wskazują, że ten obowiązek będzie spoczywał na ich barkach. W efekcie, jeśli z ewidencji będzie wynikało, że nauczyciel pracuje więcej niż 40 godzin tygodniowo, za dodatkowe czynności będzie musiał dopłacić organ prowadzący.
– Każda podwyżka płac nauczycieli jest dla nas stresem. Obecnie borykamy się z brakami kadrowymi, a około 60 proc. szkół wkrótce będzie miało poniżej 100 uczniów. To są dla nas ogromne koszty i zwiększenie pensum oraz dodatkowa dyspozycja nauczycieli tego problemu nie rozwiążą – mówi Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol i przewodniczący zarządu Związku Gmin Wiejskich RP. Zastrzega przy tym, że jeśli te osiem godzin w szkole w ramach etatu będzie służyć uczniom i rodzicom, to jest na tak. – Warto, aby w tym czasie były dodatkowe zajęcia i kółka zainteresowań. Wszystko zależy od tego, jak to zorganizuje dyrektor. Nie zamierzamy jednak płacić dodatkowych nadgodzin, jeśli się pojawią w ewidencji – zapowiada.
Jednak zarówno samorządowcy, jak i oświatowe związki zawodowe podkreślają, że w szkołach nie ma warunków do stworzenia stanowisk pracy dla nauczycieli, którzy mieliby spędzać tam dodatkowe osiem godzin tygodniowo. – Obecnie w czasie pracy szkoły nie ma warunków, aby nauczyciel mógł porozmawiać z rodzicem, a po zmianach tym bardziej będzie to utrudnione. Wszystko wskazuje na to, że te dodatkowe godziny będą przeznaczone na bezpłatne zajęcia z uczniem. To są nowe godziny karciane według Czarnka – obawia się Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego. Jak dodaje, zwiększenie pensum oznacza, że wielu nauczycieli będzie pracowało na niepełnym etacie i tym samym nie będą posiadać statusu mianowanego. – Również nauczyciele w klasach I–III przy obecnej siatce godzin pracują z klasą 18 godzin, a po zmianach nie będą mieli możliwości dorobić kolejnych czterech godzin, aby wypełnić etat – wskazuje.
Nauczyciele dodatkowo będą mogli skorzystać tylko z 50 dni urlopu do wykorzystania w każdym wolnym czasie od lekcji, a jeśli nie wypiszą wniosku, będą musieli się pojawiać w szkole w czasie ferii zimowych i wakacji. – To też będzie niepotrzebna biurokracja, bo nauczyciele będą musieli wypisywać wniosek urlopowy np. na 2 maja, a obecnie w tym dniu w szkole pełnione były dyżury, podczas gdy pozostali zatrudnieni w domu przygotowywali się formalnie do zajęć – zauważa Jacek Rudnik.
Samorządy i związkowcy na pisemne odniesienie się do propozycji resortu mają czas do 8 października 2021 r. ©℗