Propozycja Ministerstwa Edukacji i Nauki w zakresie awansu zawodowego polega na zlikwidowaniu stopnia nauczyciela kontraktowego i dodaniu możliwości robienia przez nauczycieli specjalizacji. Każdy z nich mógłby robić dwie. Za specjalizacjami miałoby iść dodatkowe wynagrodzenie. Propozycja MEiN nie precyzuje jakie to specjalizacje, jak wyglądałby proces ich zdobywania, ani jakie konkretnie korzyści finansowe pociągałoby ich zdobycie.

Jak podkreślał minister Czarnek to propozycja wyjściowa, a jej ostateczny kształt ma zostać wydyskutowany w toku spotkań zespołów roboczych. Po pierwszym z nich wiemy, że nie będzie to łatwe zadanie. Pewne jest, że nauczyciele nie zgodzą się na pogorzenie warunków swojej pracy, a zapowiedzi zmian w zakresie awansu zawodowego odbierają, w najlepszym wypadku, jako zachowanie statusu quo, a nie próbę odbiurokratyzowania szkoły. - Nasze stanowisko to ani kroku wstecz - komentuje Niezależny Związek Zawodowy Oświata Polska, który zaprosił pozostałe związki zawodowe do uzgodnienia wspólnego stanowiska. Pozytywnie na ten apel odpowiedział ZNP i Ogólnopolski Związek Zawodowy Pracowników Oświaty Nie Będących Nauczycielami. - Nie zgodzimy się na żadne rozwiązania, które negatywnie wpłyną na jakość kształcenia dzieci i młodzieży. Nie zgodzimy się także na rozwiązania, które negatywnie wpłyną na samych nauczycieli. Tymczasem wyjściowa propozycja ministerstwa będzie miała takie właśnie konsekwencje – nie rozwiązuje problemu ani biurokracji ani niskich wynagrodzeń nauczycieli. Odbiurokratyzowanie szkoły jest konieczne, aby nauczyciele mogli więcej czasu poświęcać uczniom - dodaje NZZOP.

O odbiurokratyzowaniu szkoły mówi także NSZZ "Solidarność". - Jest to kluczowe, a awans powinien opierać się o pracę nauczyciela z uczniem. Tymczasem nauczyciel na każdym kroku jest od tego ucznia odrywany. Rozliczany jest nie z pracy z uczniem, ale z tego co jest na papierze. Dodatkowo, jeśli zarobki w oświacie są małe, to każdemu zależy, aby ten awans jak najszybciej zrobić, by zarabiać więcej - mówi Monika Ćwiklińska, rzecznika prasowa KSOiW NSZZ "Solidarność". I dodaje:

Od dłuższego czasu mamy wrażenie, że Ministerstwo Edukacji i Nauki zamiast upraszczać, co zapowiada, kwestie związane ze statusem zawodowym nauczyciela, to je komplikuje. Tak jest i tym razem - niby likwidowany jest stopień nauczyciela kontraktowego, ale wprowadzane są specjalizacje. Dla nauczycieli oznacza to konieczność uczestniczenia w kolejnych szkoleniach i kolejną biurokrację. A trzeba wspomnieć, że w całej Polsce jest około 400 instytucji szkolących nauczycieli i ktoś na tych zmianach zarobi.

W podobnym tonie wypowiada się Sławomir Wittowicz z Forum Związków Zawodowych. Jak mówi, przyszłotygodniowe rozmowy dotyczące wynagrodzeń nauczycieli będą prawdziwym testem tego, czy Ministerstwo Edukacji i Nauki będzie chciało rzeczywiście prowadzić dialog, czy propozycje zmian to tylko – jak mówi – wrzutka, żeby zająć strony rozmowami o wszystkim i o niczym.

Forum Związków Zawodowych wystosowało również do ministra Czarnka pismo, w którym prosi o udzielenie odpowiedzi na 21 pytań dotyczących awansu zawodowego. Wątpliwości związku budzą zarówno motywacje i uzasadnienie proponowanych zmian jak i ich konsekwencje finansowe. FZZ chce również wiedzieć dlaczego MEiN proponuje, by stopień nauczyciela mianowanego był nadawany w toku nie jak do tej pory decyzji administracyjnej, ale decyzją dyrektora szkoły.

Związki mówią: "sprawdzam"

Związki zawodowe przed przyszłotygodniowymi rozmowami o wynagrodzeniach nauczycieli są solidarne: pensja nauczyciel musi być powiązana ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Wszystkie przypominają, że był to warunek zakończenia strajku w 2019 roku i nie zrezygnują z tego postulatu.

-Naszym postulatem w przypadku wynagrodzeń jest niezmiennie, od 2016 roku powiązanie wynagrodzeń nauczycieli ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. W każdym innym przypadku będziemy zmuszeni znowu co roku do „chodzenia po prośbie”. Realnie nasze wynagrodzenia z roku na rok aleją, ale to jak maleją zależy od dobrej lub złej woli polityków. Chcemy liczyć na stabilizację – mówi Monika Ćwiklińska.

- Chcemy także, aby nasze wynagrodzenia odzwierciedlały nasz poziom wykształcenia i przygotowania zawodowego. Nie powinno być tak, że młody nauczyciel zarabia o 150 zł brutto więcej od np. Pani sprzątaczki, która pracuje w szkole. W rękach nauczycieli jest wykształcenie przyszłych pokoleń i to musi przyświecać tym zmianom – dodaje Ćwiklińska.

Obecna propozycja zakłada luźne powiązanie wynagrodzeń z pensją minimalną – tylko w przypadku najmłodszych nauczycieli MEiN zaproponowało, by ich wynagrodzenie stanowiło 125 proc. najniższej pensji. W przypadku kolejnych stopni awansu ma to być zmiana kwotowa (454 zł brutto dla mianowanych i 455 zł brutto dla dyplomowanych).

Konkretne kwoty postulowanych wynagrodzeń podaje tylko Forum Związków Zawodowych. Zdaniem FZZ powinny one wynosić:

  • stażysta 90 proc. średniej krajowej
  • nauczyciel mianowany 125 proc. średniej krajowej
  • nauczyciel dyplomowany 150 proc. średniej krajowej

Oznaczałoby to, że w 2021 roku nauczyciele zarobiliby odpowiednio:

  • 4761 zł brutto
  • 6612 zł brutto
  • 7935 zł brutto.

Ale to nie jedyne oczekiwania FZZ. Związek domaga się także m.in:

  • Rozważenia ustanowienia dotacji na wynagrodzenia nauczycieli - wyodrębnionej z ogólnej subwencji oświatowej
  • "Uwolnienia" stawek dodatku za wysługę lat - do minimum 30 proc.
  • Zakazanie samorządom regulaminów płacowych uzależniających wysokość dodatków motywacyjnych od puli środków przyznanych szkołom i organowi prowadzącemu
  • Usunięcie przepisu uzależniającego dodatek za uciążliwe warunki pracy od zatrudnienia w danym typie szkoły lub placówki a nie od faktu pracy z dzieckiem posiadającym orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego
  • Zagwarantowania stanowiska pracy wraz z wyposażeniem - również podczas pracy zdalnej
  • Jednoznacznego określenia wykazu czynności wykonywanych przez nauczycieli poza pensum dydaktycznym.

Środowisko nauczycielskie jest nastawione nieufnie do toczących się negocjacji. - Obawiamy się, że miesiąc na wypracowanie kompromisu w zakresie zmian w statusie zawodowym nauczyciela to będzie za mało. Trzeba pamiętać, że dotyczy to grupy zawodowej, która liczy blisko 700 tys. członków. A szkoła to nie tylko nauczyciele, ale wiele innych beneficjantów tego systemu. Musimy najpierw znaleźć wspólny cel, który przyświeca im wszystkim, a potem wypracować rozwiązania szczegółowe - mówi NZZOP.

Dodatkowy niepokój wprowadzają inne, forsowane w ostatnich dniach kwestie - zmiana wykazu lektur szkolnych i zwiększenie nadzoru pedagogicznego kuratoriów oświaty. Nauczyciele nie chcą jeszcze odpowiadać na pytanie, co się stanie jeśli także negocjacje dotyczące zmian w statusie zawodowym nauczycieli zakończą się nie po ich myśli. Słyszymy tylko, że "próba jednostronnego forsowania zmian w oświacie może spotkać się z oporem ze strony nauczycieli".