Reklama
Sześć lat – tyle walczy jeden z doktorantów Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie o nadanie stopnia naukowego. Spełnił wszystkie niezbędne wymagania – przeprowadził badania naukowe, napisał i obronił rozprawę doktorską, a komisja ds. przewodów, recenzenci i promotor zgodnie (bez żadnego głosu sprzeciwu) podjęli uchwałę o przyjęciu rozprawy i rekomendowali radzie wydziału nadanie tytułu doktora. Tak się jednak nie stało, a sprawa utknęła w martwym punkcie. Dlaczego? Jeden z profesorów już po obronie uznał, że należy zablokować przyznanie stopnia. Nie jest to odosobniony przypadek.
Szklany sufit
To jedna z wielu ze spraw, które wpływają do Fundacji Science Watch Polska zajmującej się ujawnianiem nieprawidłowości w nauce.
– Problem awansów naukowych i niedopuszczania do stanowisk młodych i ambitnych osób nie jest jednostkowy. To jest problem społeczny. System jest tak skonstruowany, że osoby decyzyjne niechętnie włączają do swojego grona kogoś z zewnątrz – przyznaje dr Joanna Gruba, prezeska tej organizacji.

Reklama
Podobne sprawy trafiają również do Krajowej Reprezentacji Doktorantów (KRD).
– Zdarza się, że doktoranci zgłaszają nieprawidłowości związane z postępowaniem w sprawie nadania stopnia doktora. KRD włącza się do takich postępowań, aby im pomóc. Niektóre sytuacje mogą wynikać z relacji międzyludzkich bądź też np. z nieprawidłowej interpretacji przepisów – wyjaśnia Wojciech Kiełbasiński, rzecznik praw doktoranta.
Problem blokowania awansów miała rozwiązać nowa ustawa z 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (t.j. Dz.U. z 2021 r. poz. 478). Na razie jednak pod tym względem nic się nie zmieniło.
– Reforma Gowina utrwaliła stare struktury. Środowisko naukowe nie podlega prawu, a zasadą przyznawania awansów jest prawo zwyczajowe. Recenzenci w postępowaniach awansowych są bezkarni – uważa Joanna Gruba.
Jej zdaniem jedyną regułą podczas nadawania stopni i tytułów jest brak reguł.
– Podczas awansów naukowych komisja może powiedzieć: dorobek bogaty, ale nie jest nic warty. Albo: dorobek skromny, ale na miarę Nagrody Nobla. Awanse są wielostopniowe nie po to, żeby wyeliminować nieprawidłowe procedowanie na poszczególnych poziomach, ale raczej by wyeliminować niewygodne osoby. Po nieudanych awansach ludzie mają poczucie krzywdy i często nie podejmują walki z systemem – uzupełnia.
Jak nie rada, to sąd
Nowa ustawa m.in. powołała Radę Doskonałości Naukowej (RDN), która ma czuwać nad jakością postępowań awansowych. – Do jej zadań należy m.in. rozpatrywanie odwołań od decyzji o odmowie nadania stopnia naukowego oraz sprawowanie nadzoru nad podmiotami doktoryzującymi i habilitującymi w zakresie zgodności z prawem postępowań w sprawie awansu – wyjaśnia Anna Ostrowska, rzeczniczka Ministerstwa Edukacji i Nauki.
– Każde odwołanie lub wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy, które wpływa do RDN, jest wyrazem subiektywnego niezadowolenia osób ubiegających się o awans z rozstrzygnięcia, które zapadło w ich sprawie, w tym ze sposobu przeprowadzania tych postępowań – wskazuje Artur Woźniak, kierownik działu rozwoju kadr naukowych RDN. I zapewnia, że wszelkie sprawy są wnikliwie analizowane. Jak dodaje, nierzadko RDN uchyla zaskarżone decyzje i przekazuje sprawy do ponownego rozpatrzenia innemu uprawnionemu podmiotowi, albo – jeżeli leży to w zakresie kompetencji tego organu – sama podejmuje decyzje i rozstrzyga sprawy. Od negatywnych rozstrzygnięć RDN kandydatowi do stopnia również przysługuje możliwość złożenia odwołania. Tym razem już do sądu administracyjnego.
Przedstawiciel rady nie widzi potrzeby zmian w przepisach. – Obowiązujące prawo przyznaje osobom ubiegającym się o awans naukowy wiele narzędzi procesowych w zakresie dochodzenia swoich oczekiwań, w tym dotyczących zwalczania nieprawidłowości, które mogą mieć miejsce w toku procedowanych postępowań. Istotne jest natomiast, by osoby te miały świadomość i wiedzę na temat przysługujących im możliwości i praw – twierdzi Artur Woźniak.
Innego zdania są eksperci. W ich ocenie już na wstępie warto byłoby dookreślić kryteria przyznawania stopni naukowych. – Dlaczego nikt nie opracował kryteriów oceny dorobku naukowego? Dlaczego nie ma wymagań, np. napisania dwóch monografii, 10 artykułów i 20 wystąpień konferencyjnych? Wtedy skończyłaby się uznaniowość – uważa Joanna Gruba.