Reklama
Do końca lutego samorządy miały czas na to, aby przekazać kuratorom oświaty wnioski o opinie dotyczące planów przekształcenia lub likwidacji zarządzanych przez siebie placówek. Negatywne stanowisko oznacza dla gmin lub powiatów praktycznie koniec takich planów. Mogą co prawda odwoływać się do ministra edukacji i nauki, a docelowo skierować sprawę do sądu administracyjnego, ale nawet jeśli samorząd wygra taką batalię, to i tak całą procedurę musi powtórzyć w kolejnym roku. Nadzieją na złagodzenie prawa jest wniosek do Trybunału Konstytucyjnego (zarejestrowany pod sygnaturą K15/20).
Rządzi kurator
W ubiegłym roku, wskutek licznych skarg ze strony samorządów, sprawę podjął rzecznik praw obywatelskich. Z danych uzyskanych od resortu edukacji wynika bowiem, że liczba zlikwidowanych placówek w ostatnich latach wahała się od kilkudziesięciu do nieco ponad 200 w ciągu roku, podczas gdy za poprzedniej ekipy rządowej (kiedy wiążąca opinia była tylko wymagana przy przekształceniu małych szkół w stowarzyszeniowe, do 70 uczniów) liczba zamykanych szkół i przedszkoli w poszczególnych latach wahała się od 300 do nawet 600 rocznie. Z uwagi na spadek liczby uczniów i rosnący koszt utrzymania małych szkół taka skala mogłaby się utrzymać w kolejnych latach, ale zmiana przepisów skutecznie zatrzymała ten trend – kosztem wysokich nakładów na oświatę. Anna Zalewska, ówczesna szefowa resortu edukacji narodowej, wprowadziła jednak przepisy, które zakładają, że od 2017 r. pozytywna opinia kuratora jest nieodzowna.
Skargę do TK na ten przepis wniosła Rada Miejska Choroszczy, zwracając się o zbadanie zgodności z konstytucją art. 89 ust. 3 zdanie pierwsze ustawy z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 910 ze zm.). Dodatkowo zaskarżona została też tzw. norma kompetencyjna przyznająca kuratorowi uprawnienie do decydowania o istnieniu szkoły lub placówki publicznej, a tym samym, w wyniku negatywnej decyzji w tym przedmiocie, obciążenia gmin kosztami wynikłymi z utrzymywania tych instytucji i pozbawienie ich w tym zakresie samodzielności wydatkowania środków z budżetu. Autorzy wniosku wskazują też, że kurator oświaty łatwo może zablokować decyzję o likwidacji, a w ich ocenie nie powinien posiadać niemalże wyłącznych kompetencji w tym obszarze.

Reklama
Z ich argumentacją nie zgodził się Robert Hernand, zastępca prokuratora generalnego, który w piśmie do TK podkreślił, że nie doszukuje się w zaskarżonych przepisach niekonstytucyjności i opowiada się za umorzeniem postępowania.
– Wniosek powstał wskutek tego, że od kilku lat miasto nie mogło zlikwidować szkoły. Dopiero po zmianie sieci, gdy tylko trzech uczniów byłoby w placówce przeznaczonej do zamknięcia, ostatecznie kuratorium wydało zgodę. Z takimi problemami od kilku lat boryka się wiele samorządów. Do kuratorium nie docierają argumenty finansowe ani też to, że przeniesienie uczniów do większej szkoły zagwarantuje im możliwość lepszej integracji i wzajemnej zdrowej rywalizacji – mówi Katarzyna Wincenciak-Pruszyńska, radca prawny i autorka wniosku do TK.
Podobnego zdania jest RPO, który przypomina, że Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 8 maja 2002 r. (sygn. K 29/00) orzekł, iż w sprawach dotyczących likwidacji szkół kurator oświaty nie może działać arbitralnie, lecz jest związany konkretnymi normami prawnymi. Negatywna opinia w tej kwestii może mieć miejsce tylko w razie niedochowania wymogów określonych w przepisach i zawsze powinna mieć uzasadnienie w racjach i przesłankach zawartych w prawie materialnym.
– Niestety mieliśmy doświadczenie z odwoływaniem się od negatywnej opinii kuratorium do ministra edukacji, który podtrzymał stanowisko, a na dodatek pomylił miejscowości, bo rozpatrując sprawę, wskazywał na argumenty innej gminy o podobnej nazwie z Pomorza, a nie z Podlasia – wytyka mec. Wincenciak-Pruszyńska.
– Jeśli przepisy dające tak duże kompetencje kuratorowi, a ograniczające jednocześnie uprawnienia samorządów nie zostaną zmienione lub uchylone przez trybunał, samorządy czeka fala oszczędności na innych dziedzinach życia mieszkańców – dodaje.
Samorządy nie odpuszczają
Z zebranych przez nas danych wynika, że do kuratorów oświaty wypłynęły od samorządów wnioski o likwidację wszystkich typów placówek – począwszy od przedszkoli, przez szkoły podstawowe i ponadpodstawowe, a kończąc na bursach, internatach i poradniach psychologiczno-pedagogicznych. Kuratoria podkreślają, że za każdym razem opiniując te wnioski, biorą pod uwagę przede wszystkim dobro dzieci, a nie sytuację finansową gmin.
– Z korespondencji posiadanej przez ministerstwo wynika, że samorządy likwidując szkoły, kierują się głównie chęcią zaproponowania uczniom lepszych warunków nauki, potrzebą dostosowania sieci szkół do zmian demograficznych, uwzględniając przy tym czynniki ekonomiczne – twierdzi Anna Ostrowska, rzecznik MEiN.
Podobnego zdania są kuratoria. – Każdy przypadek podlega szczegółowej analizie. Pod uwagę są brane, obok aspektów formalnych, np. terminowego poinformowania o zamiarze likwidacji szkoły przez władze gminy lub powiatu, przede wszystkim kwestie zapewnienia uczniom co najmniej równorzędnych warunków nauki. Analizowane są kwestie związane m.in. z warunkami nauki w nowej placówce, liczebnością klas, zmianowością, organizacją pracy świetlicy, pomocą psychologiczno-pedagogiczną, dowozem do i ze szkoły oraz kwestie bezpieczeństwa – wylicza Andrzej Kulmatycki, rzecznik prasowy Mazowieckiego Kuratorium Oświaty. Potwierdzają to inni kuratorzy, zapewniając, że wszystkie podejmowane w takich sprawach decyzje mają racjonalne uzasadnienie.
Likwidacja szkół samorządowych po zaostrzeniu przepisów