Jestem oburzony słowami minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej, która w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną (wywiad ukazał się w DGP z 25 lutego) sankcjonuje łamanie prawa oświatowego i chwali tych, którzy wyzbyli się wszystkich szkół samorządowych. Czy to jest model edukacyjny, do którego dąży nowa minister?
Dodatkowo minister dzieli arbitralnie środowisko pedagogów na „najlepszych i słabych, których chroni Karta nauczyciela”. Posługiwanie się populistycznymi ocenami, bez uzasadnienia mającego oparcie w danych lub w wynikach badań, jest niesprawiedliwe, wręcz nieprofesjonalne. Nauczyciele zewsząd słyszą takie krzywdzące opinie, które nie pomagają w budowaniu autorytetu i statusu zawodowego pracowników oświaty. Dlaczego pani minister w jednym z pierwszych wywiadów dołącza do tego grona?
Karta nauczyciela daje dyrektorom szkół wiele uprawnień związanych z zarządzaniem placówką i kształtowaniem polityki kadrowej. Niekorzystanie z zapisów karty nie powinno być argumentem stosowanym przeciwko ustawie. Ignorantia iuris nocet.