Dzieci bez angielskiego. Firmy opuszczają przedszkola

autor: Jakub Kapiszewski22.08.2013, 07:20; Aktualizacja: 22.08.2013, 08:24
Od 1 września MEN wyrówna za pomocą specjalnej subwencji straty poniesione przez samorządy z tytułu obniżenia opłat za przedszkole.

Od 1 września MEN wyrówna za pomocą specjalnej subwencji straty poniesione przez samorządy z tytułu obniżenia opłat za przedszkole.źródło: ShutterStock

Ministerstwo Edukacji Narodowej opublikowało wczoraj komunikat wyjaśniający nieporozumienia wokół ustawy przedszkolnej. Chodzi o możliwość organizowania przez firmy zewnętrzne na terenie przedszkoli zajęć dodatkowych. W komunikacie czytamy, że „wszystkie formy organizacji zajęć dodatkowych muszą być finansowane z budżetu przedszkola i nie mogą wiązać się z ponoszeniem dodatkowych opłat przez rodziców”. W praktyce skazuje to firmy świadczące takie usługi na śmierć.

wróć do artykułu

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Redakcja gazetaprawna.pl
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
Polub Gazetaprawna.pl

Polecane

Reklama

Komentarze (35)

  • Magdalena(2013-09-01 17:58) Zgłoś naruszenie 00

    Jako wieloletnia nauczycielka małego wiejskiego przedszkola, obserwująca zajęcia dodatkowe "od kuchni", skłaniam się ku wnioskom, które w swojej wypowiedzi zawarł Anglista.
    Rytmika, tańce - tak. Angielski - strata czasu i pieniędzy.
    Dodam tylko, ze w naszym przedszkolu mamy tylko dzieci 3 i 4 letnie.
    W większości przypadków bardziej potrzebny byłby dziecku logopeda, a nie j.angielski ;) Ale jak to wytłumaczyć rodzicom, którzy nie chcą takiej myśli do siebie dopuścić...

    Odpowiedz
  • mama Agaty(2013-08-29 22:15) Zgłoś naruszenie 00

    Moja 3-latka właśnie rozpocznie przedszkolną edukację i cieszyłam się na wszelkie dodatkowe zajęcia, które do tej pory oferowało przedszkole, które wybrałam. Nie mogę wręcz uwierzyć, że tak po prostu nam je odebrano. Ja dziękuję za taką troskę o nasze finanse, wolę płacić więcej i mieć możliwość zapewnienia dziecku ciekawych i profesjonalnych zajęć dodatkowych w czasie gdy jest w przedszkolu. Buntujmy się!!! Będę jedną z pierwszych na ulicy!

    Odpowiedz
  • Mama 5 latka(2013-08-29 13:01) Zgłoś naruszenie 00

    A co do języka angielskiego - to nie zgadzam się z wcześniejszymi wypowiedziami pseudo anglistów - ponieważ mój starszy syn chodził na zajęcia od 4-go roku życia, fajnie się przy tym bawiąc, teraz już jako gimnazjalista nie ma żadnych problemów z angielskim i ngidy się tego języka nie obawiał, nie potrzebował też żadnych korepetycji.

    Odpowiedz
  • Mama 5 latka(2013-08-29 12:59) Zgłoś naruszenie 00

    Mnie denerwuje tylko fakt, że dyrektorzy mają jakieś obawy, co do tego, aby umowy zawierać z radą rodziców, albo fundacją, którą jako rodzice utworzyliśmy dla nszych dzieci. Irytuje mnie brak zdecydowania, to, że nikt nie chce zająć stanowiska w tej sprawie. Jako rodzic i przestawiciel rady rodziców nie widzę innej możliwości, albo firmy też pozawierają z nami jako rodzicami umowy, przecież w przedszkolu też im na tym zależy, ponadto dziecko w godzinach dopołudnowych i wczesno - popołudnowych jest najbardziej wydajne, a ja jako zapracowany rodzic nie mam czasu wozić dziecko na różne zajęcia, w godzinach, kiedy to dziecko jest już zmęczone.

    Odpowiedz
  • MBA(2013-08-28 15:24) Zgłoś naruszenie 00

    Do anglisty , pewnie taki z ciebie anglista jak ze mnie czołgista, no ale tak to jest jak do szkoły średniej może pójść byle baran bo zniesiono egzaminy wstępne+konkurs świadectw ,a maturę ma teraz byle kto, bo kiedyś była to elita. Podobnie studia,które dawniej były przeznaczone dla najlepszych , bo sito było tak duże,że maturę zdawało i przystępowało do niej bardzo niewielu najwybitniejszych uczniów ,a potem 2 dni egzaminów i testów wstępnych na uczelnie wyższe-tak wtedy studia były coś warte!Kiedy widzę byle laczków po niby anglistyce na podwydziale podfilii w Pażdzchowie zdroju i patrzę na program nauczania i liczbę zajęć oraz kto kończy filologie włosy stają na głowie, a potem tacy niby-licencjaci,prawie magistrzy i pseudo-angliści gadają takie bzdety!Nauka to proces, gdyby twoje farmazony brać poważnie nie powinniśmy w ogóle posyłać do szkoły bo w 2 klasie podstawówki umieją nie wiele,a w 3 biegle nie mówią w 2 językach,a w czwartej nie graja na instrumencie, a w gimnazjum nie mają w paluszku wszystkiego z podstawówki!Nauka to proces dlatego nauka karate,judo i innych sztuk walki to lata praktyki, podobnie nauka gry na instrumentach muzycznych-to lata ćwiczeń -zobaczcie na sportowców,którzy odnieśli sukces-oni zaczynali mając 4-5 lat ale wypłynęli po 20stce albo później!Wszystko od szachów,języków obcych,sztuk walki,malarstwa czy sportu wymaga długoletniego wysiłku,który zaczyna się właśnie w przedszkolu!Dzieci 2-3 letnie mówią niewiele po polsku bo one przez pierwsze lata życia

    Odpowiedz
  • przedszkolanka(2013-08-27 19:12) Zgłoś naruszenie 00

    A znasz instrumenty prawne, które te dopłaty wymuszą?

    Odpowiedz
  • bjk(2013-08-27 08:43) Zgłoś naruszenie 00

    ...ale z tego, co wiem to samorządy mają obowiązek dopłacać na każde dziecko, pieniążki mają być z budżetu państwa w zamian za te zmiany, także nie ma się czym martwić.

    Odpowiedz
  • Kinga(2013-08-24 19:39) Zgłoś naruszenie 00

    Popieram panią Kucharską. Drodzy Rodzice!!! Najpierw relamentacja dzialalności gospodarczej dla opieki dziennej nad dziecmi, potem sześiolatki do nieprzygotowanych placówek, teraz dzeici z samorządowych przedszkoli bez angieslkiego, to się nazwya w naszym kraju wyrównywanie szans edukacyjnych...
    Wszystko to z naszych podatków

    Odpowiedz
  • pracownik przedszkola(2013-08-24 10:58) Zgłoś naruszenie 00

    Ta ustawe można zaskarzyc do trybunalu konstytucyjnego.Ograniczanie swobud obywateli zeby rzad regulowal naszymi pieniedzmi jesli chcemy miec zajecia i godzimy sie placic podwojnie to co ich to interesuje.Rodzice ktorzy nie chca miec zajec dzieci nie zapisuja na nie. w moim przedszkolu dzieci biedne korzystaja z zajec dodatkowych nie placac za nie dzieki dobrej woli instruktorow nie zdarzyla sie sytuacja by ktos odmowil na prosbe rodzica.

    Odpowiedz
  • kfr(2013-08-23 19:31) Zgłoś naruszenie 00

    Katarzyna Fiedorowicz-Razmus to nie rzeczniczka miasta.

    Odpowiedz
  • Anglista(2013-08-23 09:42) Zgłoś naruszenie 00

    Do Agnieszki:

    Moja droga, nie zarzucaj mnie literaturą, ja te wszystkie teoryjki poznałem, metodykę nauczania i psychologię rozwojową znam dość gruntownie, ba! paradoksalnie - moja działalność naukowa była z tym ściśle powiązana. No, właśnie - ale teoria teorią, a brutalnej rzeczywistości nie zmienisz. Nie mam specjalnie ani czasu, ani ochoty na obszerną polemikę. Trochę szkoda, bo moja wypowiedź na tle Twojej wyjdzie na pobieżną i trollingową, ale nie dbam o to. ;-)

    Zdania nie zmieniam. Moje dziecko udało mi się "zarazić" wieloma ciekawymi procesami edukacyjnymi już w wieku 2 lat, ale zdaję sobie sprawę, że do zupełnie indywidualne umiejętności. Moja siostra (duża różnica wieku) w tym samym wieku wykazywała zupełnie inne podejście i predyspozycje. Jak pisałem wcześniej, nie jest tak że W OGÓLE nie ma sensu uczyć maluchy. Pisałem jedynie, że w zdecydowanej większości jest to syzyfowa praca. I nie mam na myśli prób nauczenia dziecka czegoś ponad jego wiek. Nawet "bawiąc - uczyć" nie nadaje się dla większości dzieci - pozostaje bowiem jedynie "bawić".

    Rozumiem Twoje nastawienie i podejście do tematu, bo gdyby moja robota, chleb powszedni, byłby zagrożony, też robiłbym wszystko, aby ją ratować. Nie mam więc pretensji, że piszesz to co piszesz.

    Sama zresztą piszesz, że "zajęcia muszą być dobrze przygotowane i prowadzone przez anglistę z dobrą wymową" oraz " nauczyciel musi mieć podejście do dzieci". O ile z tym drugim nie jest tak źle, to z przykrością muszę stwierdzić, że studenci kolegiów językowych, a nawet filolodzy angielski po uniwerku, mają podstawowe problemy ze swoim angielskim - i to w różnych jego aspektach. I tylko wstyd potem wysłuchiwać, że taka osoba mianuje się "anglistą". Ale to znak naszych czasów, niż demograficzny i giertychowska matura...

    Pozdrawiam i życzę powodzenia!

    Odpowiedz
  • ta sama Agnieszka(2013-08-22 23:17) Zgłoś naruszenie 00

    Szanowni Państwo!
    Chciałabym bardzo w skrócie naświetlić kwestię zajęć z angielskiego w przedszkolu. I być może też spróbować rozwiać wątpliwości tych, którzy nie wierzą w tak wczesną edukację...
    Otóż dokładnie jak już jest wiadomo na świecie (i dzięki sfrustrowany pracowniku oświaty) najlepszy okres na rozpoczynanie nauki jest do 5 roku życia. To wtedy mózg jest bardzo plastyczny i pamięta, jak uczył się pierwszego języka, ucho i organa głosowe nie są przyzwyczajone do języka ojczystego. Dziecko więc naśladuje i zapamiętuje dźwięki. Chłonie całość treści przekazywanych w obcym języku i tworzy się jego "mapa językowa" na przyszłość. Aktywowane po raz drugi są te połączenia w mózgu, które pozwalały mu nauczyć się języka pierwszego. Ale też potrzebuje na to bardzo dużo czasu, tak jak potrzebowało do nauki języka polskiego (dwa lata zanim mówi pierwsze słowa w ojczystym języku). Wiadomo, zajęcia muszą być dobrze przygotowane i prowadzone przez anglistę z dobrą wymową. Jednocześnie ten nauczyciel musi mieć podejście do dzieci, bo fakt polubienia lub nie języka będą niosły ze sobą na przyszłość.
    Tutaj też aluzja do MEN i kwestii prowadzenia zajęć przez przeszkolonych nauczycieli przedszkolnych - nie jest proste nauczyć się na tyle języka, by uczyć go dalej. Do tego potrzeba lat własnego kształcenia.
    Warto uczyć małe dzieci, bo to otwiera często "furtkę" w ich głowach na przyszłość. Czasem trzeba jednak być cierpliwym i poczekać na skutek. Czasem trzeba wziąć pod uwagę naturale predyspozycje dzieci.
    Na pewno trzeba mieć oko na jakość nauki we własnym przedszkolu, ale jednak uwierzyć w zajęcia dodatkowe prowadzone przez specjalistów.

    Odpowiedz
  • Agnieszka(2013-08-22 23:00) Zgłoś naruszenie 00

    do Anglisty:
    Bardzo niepokoją mnie poglądy osób, które wprawdzie powinny być świadome swojego zawodu i przede wszystkim świadome aspektów rozwoju językowego dzieci a wygłaszają takie "herezje".
    Skąd masz wiedzę na temat gotowości ok. 5 - 10 procent dzieci do przyswajania angielskiego w przedszkolu. Poczytaj proszę o rozwoju mózgu, poczytaj o wrażliwości ucha i plastyczności aparatu słuchowego. Zapoznaj się z tzw. Teorią Wieku Krytycznego i potem z badaniami światowymi na temat właśnie dwujęzyczności, np. prof. Ellen Białystok, Prof. Genesee, Prof. Jurgena Meisla - jeżeli świat nie wystarczy to poczytaj chociaż Prof. Jana Iluka - akurat jego można przeczytać po polsku anglisto!!
    Potem mów o piosenkach i stracie czasu, ale najpierw się dowiedz czym są procesy indukcyjne a czym pamięć mechaniczna.
    Przepraszam innych za naukowy słowotok. Po prostu chcę przemówić do Anglisty.

    Odpowiedz
  • Anna(2013-08-22 20:32) Zgłoś naruszenie 00

    Do Anglista...
    Popieram tę wypowiedź. To cała prawda.Wnuczka też w p-lu uczyła się angielskiego cały rok...efekt ?...liczy do 10 -ciu.Nic dodać nic ująć.

    Odpowiedz
  • Sfrustrowany pracownik oświaty(2013-08-22 19:55) Zgłoś naruszenie 00

    Z oświatą związany jestem prawie całe życie zawodowe. Obserwuję, że obecne samorządy szukają oszczędności szczególnie na oświacie. Nie wierzę, że przydzielone środki wystarczą na dodatkowe zajęcia z rytmiki, tańca, plastyki czy np. języków obcych. Poziom zajęć zależy od prowadzących zajęcia – i tu pole do popisu mają Dyrektorzy i Rodzice. Na całym świecie uczy się dzieci języków obcych od najmłodszych lat, pielęgnuje i rozwija się zdolności artystyczne, a u nas rozporządzeniem ministra zamyka się praktycznie drogę dla dzieci z rodzin których nie stać finansowo lub „czasowo” na prywatne zajęcia poza godzinami które dziecko spędza w przedszkolu. Te zajęcia w przedszkolu, za niską dodatkową nawet odpłatnością, ale na odpowiednim poziomie to dla nich jedyna szansa.
    Twórców rozporządzeń psujących to co dobre stać na wysoko opłacane prywatne zajęcia no bo przy ich zarobkach, premiach, wielotysięcznych nagrodach – to żaden problem finansowy.
    A co z normalnym, szarym obywatelem tego kraju i jego dziećmi?
    No i oczywiście to, że znów przybędzie nam wielu bezrobotnych w większości młodych, operatywnych ludzi – to przecież żaden problem. Mogą przecież wyjechać z tego kraju. Tylko czy taki jest cel naszych rządowych reformatorów?
    Ps. do 10 KITTY – Pani komentarz świadczy o Pani poziomie – proszę nie obrażać naszych dzieci!!! Ciekawe czy Rodzice Pani uczniów znają Pani poglądy na temat dzieci i podejście do uczniów. A jeżeli Pani pracodawca taka postawę akceptuje to chyba coś nie jest tak jak powinno być

    Odpowiedz
  • Baby English Agnieszka Cierach(2013-08-22 18:34) Zgłoś naruszenie 00

    Kitty jezeli jestes lektorka to wnioskujac po tresci twej wypowiedzi dyplom uzyskalas na uniwersytecie ulica na wydziale lopatologii wnioskuje po tym jak wyrazasz sie o dzieciach...nauka jezyka to dlugoletni proces i gdybys faktycznie skonczyla studia po ktorych mozna uczy jezyka...wiedzialabys ze najlepszym okresem u dzieci jest czas pomiedzy 2 a 7 rokiem zycia kiedy to obie polkule mozgowe u maluchow sa niepodzielone...ale najpierw trzeba skonczyc jakakolwiek szkole...niestety osob podajacych sie za lektorow nie brakuje...szkoda ze nie masz odwagi podpisac sie imieniem i nazwiskiem...ale rozumiem...nie ma sie czym chwalic

    Odpowiedz
  • filologini(2013-08-22 18:31) Zgłoś naruszenie 00

    10: Kitty - jesteś marną prowokatorką a nie anglistką
    17: adam - To nie jest takie proste, jak się wydaje. Wiadomo, ze na tym etapie dzieci uczą się podstawowego słownictwa i zwrotów, czyli wydawałoby się, że nie trzeba tu być bardzo zaawansowanym językowo, żeby takie zajęcia prowadzić. Nic bardziej błędnego. To, czego dzieci w tym wieku przede wszystkim się uczą to tzw. umiejętności receptywne a nie produktywne. Tak więc będą wchłaniać jak gąbeczki rytm, intonację, wymowę charakterystycznych dźwięków. jeśli zajęcia nie będą prowadzone przez dobrego anglistę, to dzieciom utrwalą się błędne wzorce wymowy, które potem bardzo trudno jest wykorzenić. Jeśli ktoś ma doświadczenie w pracy z różnymi grupami wiekowymi, wie o czym mówię. Poza tym, im później dziecko styka się z językiem obcym, tym trudniej wykształcić umiejętności, o których wcześniej mówiłam. Niestety, po raz nie wiadomo juz który (tracimy rachubę) MEN wykazuje się brakiem odpowiedzialności oraz profesjonalizmu. Dopóki politycy będą kształtować dziedziny, na których się dobrze albo kompletnie znają, dopóty będziemy mieli tam bryndzę pomimo płacenia wysokich podatków.

    Odpowiedz
  • Nie rozumiem o co ten rwetes??(2013-08-22 18:16) Zgłoś naruszenie 00

    Rząd wystąpił w obronie baranów które w większości nie mają już wełny, często są bezrobotnymi a dzieci trzeba posłać do przedszkola - czy koniecznie trzeba ich obedrzeć ze skóry, tylko dlatego, że ktoś lubi pieniądze??
    Dlaczego wszyscy tolerują INDOKTRYNACJĘ WYZNANIOWĄ - tu są MILIARDY zł WYRZUCANE w BŁOTO, tylko dlatego, bo dziadkowie biskupi lubią bajki, a P/OSŁY KLĘCZĄ!!.

    Odpowiedz
  • adam(2013-08-22 16:23) Zgłoś naruszenie 00

    obecnie wiele młodych nauczycielek przedszkolnych posiada lub zdobywa uprawnienia do nauczania jezyka angielskiego, dlatego nie wpadałbym w panikę, będzie to dla nich szansa na zatrudnienie a dla przedszkola podniesienie atrakcyjności danej placówki.

    Odpowiedz
  • Jacek(2013-08-22 16:03) Zgłoś naruszenie 00

    Polska to chory kraj. Na lekcje angielskiego nie ma kasy ale za to jest kasa dla chłopców w czarnych sukienkach. Pogonić kler do kościoła , niech tam uczą o Bogu za darmo w końcu to ich powołanie i misja życia . I wtedy znajda sie pieniądze , na ważniejsze sprawy niz religia.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane