DGP dotarł do raportu Państwowej Inspekcji Sanitarnej, który dotyczy oceny warunków higieniczno-sanitarnych w placówkach opiekuńczych, oświatowych i wychowawczych za 2012 r. Coroczne kontrole są przeprowadzane, mimo że formuła ta nie podoba się resortowi edukacji. Wyniki kwestionują tezę ministerstwa, że szkoły działają bez zarzutów i są przygotowane na przyjęcie sześciolatków.

Kontrole GIS wykazały, że wciąż w blisko 42 tys. szkół jest wiele do zrobienia. Co więcej, z przeprowadzonych wizytacji 14,3 tys. szkół podstawowych, gdzie działają zerówki, wynika, że ok. 5 tys. z nich wciąż nie funkcjonuje tak jak powinno. W efekcie co trzecia zerówka nie spełnia kryteriów do przyjęcia maluchów. Na przykład w ok. 40 proc. szkół, w których są one prowadzone, nie ma wydzielonych placów zabaw, w 30 proc. urządzenia sanitarne nie są dostosowane do wzrostu dzieci. Do tego dochodzą meble bez certyfikatu, zbyt mała powierzchnia sal, a nawet brak możliwości dożywiania uczniów.

Problem jest o tyle poważny, że od września 2014 r. funkcjonujące w szkołach oddziały zerowe będą przekształcone w pierwsze klasy.

– Obecnie zerówki przy takich placówkach będą pełniły funkcje klas pierwszych dla sześciolatków – potwierdza Irena Koszyk, naczelnik wydziału oświaty w Opolu.

Według niej szkoły nie będą się rozbudowywać, a jedynie funkcje działających przy nich oddziałów zerowych przejmą pierwsze klasy.

– Kontrola i tak jest złagodzona na prośbę resortu edukacji. Gdyby była ona przeprowadzona w sposób restrykcyjny, to tylko kilka prywatnych szkół mogłaby przyjąć sześciolatki. Poza tą weryfikacją placówki nie spełniają też kryteriów przeciwpożarowych – wylicza Karolina Elbanowska, szefowa fundacji Ratujmy Maluchy.

Tłumaczy, że do oddziałów zerowych we wrześniu 2014 r. trafią pięciolatki (sześciolatki będą już w I klasie). W tych trudnych warunkach będą objęte wychowaniem przedszkolnym.

Krystyna Szumilas, minister edukacji narodowej, podkreśla, że badania Państwowej Inspekcji Sanitarnej wypadły i tak znacznie lepiej niż poprzednio.

Sukcesem – według resortu edukacji – jest spadająca liczba szkół, w których nie ma ciepłej wody. Od września 2011 r. wszystkie szkoły muszą zapewniać uczniom dostęp do niej. Taki obowiązek został wprowadzony rozporządzeniem ministra edukacji narodowej z 18 października 2010 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach (Dz.U. nr 215, poz. 1408).

Nakaz ten wciąż jednak nie jest w pełni egzekwowany, bo 313 szkół nadal nie ma ciepłej wody, a bywają też przypadki, gdzie dzieci korzystają z ubikacji na zewnątrz budynku.

– Wiele szkół ma siedziby w zabytkowych pomieszczeniach lub wytypowanych do likwidacji. A te obiekty nie mają ciepłej wody i psują statystykę – wskazuje Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektoratu Sanitarny.

Podkreśla, że z roku na rok warunki sanitarne w placówkach oświaty się polepszają. Zaznacza, że można mieć tylko zastrzeżenia do tempa tych działań.

40 proc. szkół nie ma wydzielonych placów zabaw