Do końca maja część nauczycieli musi się liczyć z obniżeniem liczby zajęć lub nawet z cięciami etatów. Na nowe miejsca pracy nie mają co liczyć absolwenci uczelni pedagogicznych.
Pogłębiający się niż demograficzny, brak obowiązku szkolnego dla sześciolatków oraz możliwość wydłużenia pracy niektórym nauczycielom do 40 godzin tygodniowo sprawiają, że część osób po wakacjach nie wróci do pracy w szkołach. Niektóre gminy, szukając oszczędności, wydają nawet zarządzenia dla dyrektorów takich placówek, aby tworzyły liczniejsze klasy, co umożliwia redukcję zatrudnienia.
Tak wynika z sondy DGP przeprowadzonej w blisko 80 gminach. Co więcej, na etat w szkole nie powinny też liczyć osoby młode. Nawet gdy starsi odchodzą na emeryturę, na ich miejsce nie są przyjmowani nowi pracownicy. Z dotychczasowych danych resortu edukacji narodowej wynikało, że liczba nauczycieli z roku na rok wzrasta. Tym razem po wakacjach może być jednak inaczej.