Od 25 maja uczniowie klas I‒III będą mieć możliwość powrotu do szkół. Wcześniej rząd zgodził się, aby dzieci wróciły do przedszkoli (choć ostatecznie o ich otwarciu decydują samorządy). Rodzice jednak nie muszą posyłać swoich pociech do placówek – nawet po ich otwarciu zachowają prawo do zasiłku opiekuńczego.

Dyrektorzy mają nadzieję, że dzięki jego utrzymaniu w przedszkolach i szkołach nie pojawi się zbyt wiele dzieci. Tym bardziej że przy tak dużych obostrzeniach ze strony sanepidu wysoka frekwencja mogłaby doprowadzić do paraliżu ze względu na brak kadry.

Zróżnicowane reguły

Proces ponownego uruchamiania placówek edukacyjnych obwarowany jest wytycznymi, które mają zapewnić bezpieczeństwo. Dla przedszkoli wydano najpierw zalecenia MEN, MZ i GIS – łagodne i mało precyzyjne, które zdaniem prawników nie są dla dyrektorów obowiązujące. W ślad za nimi poszły wytyczne GIS – bardziej precyzyjne i wiążące. Wynika z nich np., że nie należy angażować w zajęcia opiekuńcze pracowników i personelu powyżej 60. roku życia lub z istotnymi problemami zdrowotnymi. Z kolei w najnowszych wytycznych MEN, MZ i GIS dotyczących opieki nad uczniami klas I‒III szkoły podstawowej zapisano, że osoby w tym wieku w miarę możliwości nie powinny sprawować bezpośredniej opieki nad uczniami.

Można się spodziewać, że tak jak w przypadku przedszkoli, GIS wyda jeszcze własne, bardziej restrykcyjne zalecenia, choć Anna Ostrowska, rzeczniczka MEN, przekonuje, że w przypadku szkół aktualne pozostaną wytyczne ministerialne. A to oznaczałoby, że nauczyciele zatrudnieni w szkolnych zerówkach po ukończeniu 60 lat nie będą mogli przychodzić do pracy, ale już ich koledzy z tej samej placówki, uczący klasy I‒III, będą mogli otrzymać takie polecenie od przełożonych – nawet jeśli będą mieć wśród uczniów sześciolatków. Jeszcze więcej wątpliwości pojawia się w przypadku pracowników obsługi, którzy ukończyli 60 lat i zajmują się zerówką przedszkolną, ale też dziećmi z klas I–III. Czy ich można wezwać do pracy? Jeśli tak, to jak ją zorganizować?

Anna Ostrowska podkreśla, że to dyrektorzy będą decydować, którzy nauczyciele zajmą się opieką w szkole, a którzy w dalszym ciągu będą realizować kształcenie na odległość. W kolejnej nowelizacji rozporządzenia MEN z 11 marca 2020 r. w sprawie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, podpisanej 14 maja (Dz.U. poz. 410 ze zm.), przesądzono bowiem, że dzieciom, których rodzice nie zdecydowali się posłać do szkoły lub przedszkola, nadal trzeba zapewniać nauczenie zdalne.

Pisemne polecenia

Nauczyciele i reprezentujący ich związkowcy chcieliby, aby chroniące ich wytyczne były jak najbardziej restrykcyjne i takie same dla wszystkich. – W naszych zaleceniach dla członków związku wskazaliśmy, że już nauczyciele w wieku 55 lat nie powinni przychodzić do placówek. Takie bezwzględne ograniczenie powinno też dotyczyć osób z chorobami nowotworowymi, a także tych, które opiekują się np. swoimi rodzicami w podeszłym wieku – mówi Sławomir Wittkowicz, przewodniczący branży nauki, oświaty i kultury w FZZ.

– Jeśli dyrektor zmusi starszego nauczyciela do przyjścia do szkoły, ten powinien domagać się polecenia na piśmie. Osoba wezwana do pracy powinna też złożyć dyrektorowi własne oświadczenie, że naraża swoje życie i zdrowie wyłącznie na wyraźne polecenie przełożonego. Takie dokumenty mogą się przydać np. w przypadku roszczeń finansowych lub nawet zarzutów karnych – dodaje.

Warto jednak zauważyć, że podobnych obostrzeń dotyczących wieku nie ma wobec innych zawodów. – Wytyczne GIS wykraczają poza zakres upoważnienia ustawowego. O ile można określać w nich sposób przestrzegania ograniczeń sanitarnych, to już wprowadzanie zakazu pracy dla nauczycieli jest naruszeniem praw obywatelskich do zatrudnienia – mówi Robert Kamionowski, radca prawny z kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office.

Jego zdaniem dyrektorzy, w obawie przed karą ze strony sanepidu, która może wynieść 30 tys. zł, będą się do tego ograniczenia stosować i nie będą zgadzać się, by nauczyciele w wieku 60 plus przychodzili do pracy, nawet jeśli wyrażą oni taką wolę. Nie wiadomo jednak, jak będą im naliczać pensje.

Sami dyrektorzy też mają takie wątpliwości. – Nie wiem, kto będzie płacić wynagrodzenie tym nauczycielom. Czy mam im wypłacać postojowe, czy wynagradzać na dotychczasowych zasadach? – zastanawia się Jan Kopyciński, dyrektor Zielonego Przedszkola w Nowogardzie. Problem jest tym bardziej palący, że wraz ze wzrostem zainteresowania opieką ze strony rodziców nauczyciele będą coraz bardziej potrzebni. – Nie ma wielkiego zainteresowania pracą w naszych placówkach, kogo więc mam zatrudniać, gdy część moich pracowników będzie na przestoju? – pyta Jan Kopyciński.

Starszy z domu

Organizacje związkowe przekonują, że nauczyciele, którzy z uwagi na wiek nie mogą przyjść do pracy, powinni otrzymywać wynagrodzenie na dotychczasowych zasadach. – Taki nauczyciel powinien mieć możliwość np. prowadzenia kształcenia na odległość, aby inni, młodsi mogli zajmować się dziećmi na miejscu. Nikt nie powinien na tych rozwiązaniach tracić finansowo – postuluje Krzysztof Baszczyński, wiceprezes ZNP.

Związkowcom nie podobają się jednak pierwsze pomysły szefów placówek. – Dyrektorzy wymyślili, że nauczyciele w ramach 40-godzinnego tygodnia pracy będą zajmować się opieką z elementami dydaktyki wobec uczniów, którzy przyjdą do placówek, a po tej pracy mają prowadzić kształcenie zdalne – mówi Sławomir Wittkowicz.

Anna Ostrowska przekonuje, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby w ramach pensum nauczyciel prowadził i opiekę nad uczniami, i kształcenie zdalne. Można też te obowiązki podzielić. – Może też być tak, że nauczyciele z grupy ryzyka prowadzą z uczniami klas I‒III kształcenie na odległość, a pozostali zajmują się opieką – wyjaśnia.