W Czechach do szkół wracają uczniowie, którzy mają egzaminy, w Holandii – najmłodsi, którzy ponoć nie zakażają. W Polsce przerwę szkolną przedłużono do 25 maja.
Uczniowie poznali najważniejsze dla siebie daty tego roku. Matura zacznie się 8 czerwca, a sprawdzian po ósmej klasie – 16 czerwca. Ustnych matur nie będzie. Ocena tych rozwiązań jest niejednoznaczna. – Cieszy odwołanie ustnych egzaminów przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo zdrowotne uczniów i ich stan psychiczny. Ich brak nie wpłynie negatywnie na oceny – mówi Magdalena Kaszulanis, rzeczniczka Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Innego zdania są niektórzy dyrektorzy szkół. Ich zdaniem z maturami spokojnie można było poczekać do lipca i przeprowadzić je w pełni. – Brak egzaminu ustnego będzie stratą dla wielu uczniów. Jedni uczniowie lepiej komunikują się pisemnie, inni ustnie – uważa Marek Pleśniar, dyrektor biura Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Kadry Kierowniczej, i dodaje, że skumulowanie wszystkich egzaminów w jednym miesiącu ocenia negatywnie. – Warto się zastanowić, czy egzamin ósmoklasisty faktycznie jest niezbędny – mówi.
Reklama
Na podobnym stanowisku stoi ZNP. Związek od początku epidemii wzywa do rezygnacji z egzaminów dla kończących podstawówkę na rzecz konkursu świadectw, który będzie przepustką do szkoły ponadpodstawowej. Zdalna edukacja trwa już dwa miesiące i ma potrwać jeszcze dwa. To może negatywnie wpłynąć na wyniki egzaminu. Co więcej, polska kadra nauczycielska to w dużej mierze osoby w średnim lub wręcz emerytalnym wieku. Wiele z nich zostało powołanych do komisji egzaminacyjnych.
– Część będzie się obawiała powrotu do szkoły w czasie trwającej epidemii. Dlatego można się spodziewać napływu podań o wykluczenie ich z komisji. To będzie problem dla dyrektorów, którzy szybko będą musieli znaleźć zastępstwo – uważa Kaszulanis. Najnowszy plan rządu zakłada, że egzamin ósmoklasisty odbędzie się 16–18 czerwca, a matury od 8 czerwca. Egzaminy potwierdzające kwalifikacje w zawodzie zostaną przeprowadzone od 22 czerwca do 9 lipca, a egzaminy zawodowe – 17–28 sierpnia. Być może wcześniej zostaną uruchomione przedszkola czy opieka świetlicowa.

Reklama
Każde państwo inaczej rozwiązuje kwestię powrotu do szkół. We Francji to rodzice zdecydują, czy wysłać dzieci do szkoły po 11 maja. Pierwszeństwo mają mieć najmłodsi i uczniowie mający trudności z nauką w domu. To ukłon w stronę rodziców, bo jak wynika z badań, niemal 70 proc. jest przeciwnych masowemu wysyłaniu do szkoły. Prezydent Emmanuel Macron boi się jednak, że pogłębi to nierówności. Ponad 800 tys. uczniów we Francji nie ma dostępu do komputera, a 80 proc. uczniów po dwóch, trzech tygodniach nauki na odległość przestało uczestniczyć w zajęciach.
W Czechach powrót do szkół ma dotyczyć tych, którzy w tym roku podchodzą do egzaminów. Jako pierwsi 20 kwietnia mogli wrócić studenci ostatnich lat, i to tylko na seminaria w maksymalnej liczbie pięciu osób. 11 maja otworzą się szkoły średnie, ale też tylko dla ostatnich roczników. Jak to będzie to wyglądało w praktyce, zdecydują dyrektorzy szkół. 25 maja może wrócić reszta dzieci, ale nie ma takiego obowiązku. Ponadto dyrektorzy muszą wziąć pod uwagę ochronę nauczycieli i innych pracowników. W czerwcu odbędą się matury.
Z kolei w Holandii, dzieci do 12. roku życia mogą uczęszczać do szkoły od 11 maja. Szkoły średnie muszą przygotować się do częściowego wznowienia edukacji 2 czerwca. Dzieci do 12. roku życia mogą też ponownie uprawiać sport, ale dozwolony jest tylko trening, bez możliwości zawodów. Z badania holenderskiego Instytutu Zdrowia Publicznego RIVM wynika, że małe dzieci nie zakażają koronawirusem i odgrywają niewielką rolę w rozprzestrzenianiu się choroby.