Braki sprzętu i związana z tym nierówność w dostępie do edukacji, a także ochrona danych – zarówno nauczycieli, jak i uczniów – to kwestie, na które w związku z wprowadzeniem zdalnego nauczania zwraca uwagę rzecznik praw obywatelskich.
Reklama
– Większość nauczycieli nie dysponuje służbowymi komputerami, a te używane w szkołach są często przestarzałe. (…) Pomimo stałego wzrostu stopnia informatyzacji w polskim społeczeństwie nie można założyć, że każdy uczeń ma w domu sprzęt pozwalający mu na wykonanie zadań zleconych przez nauczyciela – podkreśla Adam Bodnar w wystąpieniu do Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN), powołując się m.in. na doniesienia DGP.
Przypomina też, że są dzieci, które nie mogą liczyć na wsparcie rodzin – w sytuacji zamknięcia szkół mogą mieć one trudności z nauką. Ocenia, że na dyrektorów zostały nałożone obowiązki, którym trudno będzie sprostać, np. uwzględnienie zasad bezpiecznego i higienicznego korzystania przez uczniów z urządzeń umożliwiających komunikację elektroniczną.
Rzecznik zwraca uwagę na kwestie ochrony danych osobowych i prawa do prywatności. Tym bardziej że część nauczycieli zdecyduje się zapewne korzystać w e-learningu z kont w komunikatorach i portalach społecznościowych.
– Należy pamiętać, że proces edukacyjny może łączyć się z ujawnianiem wielu wrażliwych informacji o uczniach. Przeniesienie nauki do sieci powinno uwzględniać tę prawidłowość i zakładać wdrożenie środków mających zapewnić bezpieczeństwo przetwarzania danych osobowych uczniów – przekonuje RPO.
Jednocześnie wskazuje, że chociaż wielu nauczycieli używało dotąd prywatnych kont do kontaktu z uczniami i ich rodzicami, konieczne jest zapewnienie im teraz dostępu do służbowej poczty elektronicznej. W ocenie rzecznika cenne byłoby uzyskanie pomocy Urzędu Ochrony Danych Osobowych oraz resortu cyfryzacji we wdrożeniu odpowiednich rozwiązań.