Postanowiliśmy przygotować rozwiązania, które bardziej niż obecna ustawa zagwarantują wolność wyrażania poglądów na uczelniach – tak minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin tłumaczy potrzebę nowelizacji ustawy prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.
Reklama
– Od początku prac nad tzw. Konstytucją dla Nauki wskazywałem, że ustawa ma poszerzyć autonomię uczelni i tak też się stało. Coraz częściej bywa ona jednak wykorzystywana do ograniczania wolności wewnętrznej – ocenia wicepremier Gowin.
Jego zdaniem w ostatnich miesiącach nasila się zjawisko ideologicznej cenzury na uczelniach. – Ostatnim najgłośniejszym przykładem jest sprawa prof. Ewy Budzyńskiej – wskazuje minister. Podczas wykładu nazwała ona człowieka w prenatalnej fazie rozwoju dzieckiem, mówiła też o definicji rodziny jako podstawowej i naturalnej komórce społeczeństwa opartej na związku kobiety i mężczyzny. To oburzyło studentów. Skierowali do władz uczelni skargę, w której zarzucili jej m.in. nietolerancję i szerzenie poglądów homofobicznych. Uruchomiona została też procedura dyscyplinarna.
– Rozumiem, że są tacy, którzy nie podzielają tych poglądów. Uczelnia jest właściwą przestrzenią, aby wymieniać się argumentami w tym zakresie. Nie może być jednak tak, że osoba, które prezentuje odmienne stanowisko, ma zamykane usta i wisi nad nią groźba postępowania dyscyplinarnego – wskazuje Jarosław Gowin.
W jego ocenie etos akademicki i tradycja polskich uczelni powinny być wystarczającą gwarancją wolności badań i wyrażania poglądów, które mają oparcie w nauce. Tak się jednak nie dzieje. Dlatego resort zdecydował się wprowadzić rozwiązania, które wzmacniają wolność akademicką.
Projektowana nowelizacja zakłada utworzenie komisji do spraw wolności. W jej skład wejdzie dziewięć osób. Czterech członków powoła minister nauki i szkolnictwa wyższego, trzech Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego, jednego Parlament Studentów RP i jednego Krajowa Reprezentacja Doktorantów. Kadencja komisji ma trwać pięć lat. Pierwsza ma rozpocząć się 1 października 2020 r.
– Każdy pracownik akademicki, student czy doktorant, którego wolność została naruszona bądź jest zagrożona, będzie mógł zwrócić się do nowego organu o rekomendacje w jego sprawie – wskazuje Marcin Gubała, dyrektor departamentu legislacyjno-prawnego w MNiSW.
Jeszcze przed poinformowaniem o szczegółach projektu zaczęły pojawiać się głosy, że to prosta droga do autocenzury i ustanowienia nad uczelniami kontroli politycznej. Jak jednak przekonuje Marcin Gubała, nawet przez swój skład komisja będzie niezależna i samodzielna, bowiem przewagę w niej będą mieli reprezentanci samego środowiska.
Z propozycji resortu wynika także, że nowy organ będzie musiał w ciągu 14 dni od otrzymania wniosku przedstawić rekomendacje, w których wskazuje sposób postępowania w danej sprawie. – Rekomendacje nie będą jednak wiążące. To jest właśnie nasz wyraz poszanowania autonomii uczelni – podkreśla Marcin Gubała.
Nie znaczy to wcale, że uczelnie nie będą miały żadnych obowiązków. – W ciągu 30 dni od otrzymania rekomendacji będą musiały przedstawić informacje o sposobie ich realizacji. Nie mogła ona pozostać bez odzewu podmiotu, do którego została skierowana – zaznacza przedstawiciel resortu.
Etap legislacyjny
Projekt