Adam Bodnar po raz kolejny wystąpił z apelem do Ministra Edukacji Narodowej Dariusza Piątkowskiego i zwraca uwagę na problemy z spowodowane – jak pisze – pospiesznym przekształceniem ustroju szkolnego, niepopartego rzetelną analizą, czego efektem może być nie tylko pogorszenie jakości nauczania ale także naruszania praw uczniów.

Ministerstwo Edukacji Narodowej zapewnia bowiem, że pomimo problemów związanych ze skumulowanym rocznikiem podczas rekrutacji do szkół średnich, nie ma powodów do obaw a dla każdego z uczniów znajdzie się miejsce w klasie.

Co więcej, Dariusz Piątkowski we wcześniejszym piśmie do RPO, wskazał że „duża konkurencja do szkół najwyżej notowanych w rankingach nie jest związana z reformą oświaty, ponieważ jest to zjawisko znane od wielu lat”. RPO twierdzi z kolei, że obecna sytuacja wielu uczniów nie miała swojego precedensu w latach poprzednich.

- Okazuje się bowiem, że uczniowie – nawet ci, którzy uzyskali wysokie wyniki kończąc szkołę podstawową lub gimnazjum – nie dostali się do żadnej z wybranych szkół – pisze Adam Bodnar.

Rzecznik powołując się na doniesienia prasowe podaje też konkretne liczby. I tak w Warszawie 7 tysięcy z 47 tysięcy absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych, którzy złożyli podania do stołecznych szkól nadal nie wie, w jakiej szkole będzie kontynuować naukę. W Zielonej Górze 552 uczniów nie zostało przyjętych do żadnej szkoły, podczas gdy zostało 533 wolnych miejsc. Z kolei w Lublinie do szkół nie dostało się 603 uczniów, w tym 104, którzy mieli świadectwa z wyróżnieniem.

Na jakie problemy jeszcze zwraca uwagę RPO w związku z kumulacją roczników? Nie chodzi tylko o większa liczbę osób w szkołach oraz klasach. Brak miejsca w wybranej szkole może też oznaczać dużo większe koszty dojazdu do szkoły, w której są miejsca. Rzecznik twierdzi także, że dla uczniów z małych miejscowości nie wystarczy miejsc w bursach, gdyż liczba miejsc noclegowych nie uległa podwojeniu.

- Będą musieli wynajmować pokoje po cenach rynkowych, a przez to koszty ich edukacji wzrosną – pisze RPO.

Jego zdaniem, może być to jedna z przyczyn, dla której uczniowie zrezygnują z edukacji w dużym mieście, które zapewniać ma im lepsze możliwości do zdobywania dodatkowych kwalifikacji.

- Negatywne skutki reformy oświaty mogą znacząco wpłynąć na dalsze plany życiowe uczniów urodzonych w konkretnych rocznikach i rzutować na ich ocenę funkcjonowania państwa. Mogą także spowodować pogłębienie się różnic społecznych – wskazuje RPO.

Adam Bodnar w piśmie do Dariusza Piątkowskiego zwraca również uwagę na lekceważenie problemu przez władze państwowe. Świadczyć mają o tym wypowiedzi Teresy Misiuk, Lubelskiej Kurator Oświaty, o tym, że „nie wszystkie marzenia się spełniają”, czy byłego wiceministra nauki i szkolnictwa wyższego Andrzeja Stanisławk. Sugerował on, że osoby, które nie dostały się do żadnej ze szkół, mogą poszukać tej właściwej za granicą.

1 września 2019 r. do szkół średnich pójdzie ponad 705 tys. osób. To o ok. 370 tys. więcej  niż w zeszłym roku. Na problemy związane z kumulacją roczników zwracała uwagę już w maju Najwyższa Izba Kontroli.

- W raporcie pokazaliśmy też, że było zbyt mało czasu na przygotowanie tej reformy, że ministerstwo nie zapewniło środków na działania dostosowawcze infrastruktury, którą muszą przeprowadzić samorządy. Pokazaliśmy też, że o 12 proc. wzrosły koszty prowadzenia szkół przez samorządy, a subwencja w tym samym czasie wzrosła o 6 proc. - mówił prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski w wypowiedzi dla wp.pl.