– Nie ulega wątpliwości, że system PAN wymaga gruntownej reformy – przyznaje resort nauki w odpowiedzi na pytania DGP. To będzie zadanie na przyszłą kadencję – deklaruje. Przyznaje jednocześnie, że planowana nowelizacja ustawy o PAN ogranicza się wyłącznie do dwóch kwestii.

Podatki i pensje

Chodzi przede wszystkim o uregulowanie minimalnego wynagrodzenia pracowników naukowych zatrudnionych w instytutach PAN w sposób analogiczny jak w przepisach dotyczących wynagrodzeń akademików. Zgodnie z nową ustawą – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (Dz.U. z 2018 r. poz. 1668 ze zm. – dalej: ustawa 2.0) od tego roku pensje nauczycieli akademickich odnoszą się do minimalnego wynagrodzenia zasadniczego profesora na uczelni publicznej. O kwocie bazowej decyduje minister nauki i szkolnictwa wyższego w rozporządzeniu.

Projekt zakłada, że podobny mechanizm ma funkcjonować także w odniesieniu do naukowców z akademii. Realizuje to postulat środowiska, że zarobki na uczelniach i w instytutach powinny być na porównywalnym poziomie. A tak obecnie nie jest.

Według danych PAN (na 30 czerwca 2018 r.) na 516,5 etatach profesorskich (na 740,7 etatów) wynagrodzenie zasadnicze było niższe niż minimum przyjęte w ustawie 2.0. W przypadku profesorów instytutów i adiunktów było tak w przypadku odpowiednio 668,4 (na 872,9) i 1211,3 etatów (na 1480,3). Średnie wynagrodzenie adiunkta w PAN wynosiło brutto 3210,30 zł, a gwarantowane minimum w uczelniach publicznych – 4679,30 zł. Profesor instytutu zarabiał średnio 3784,40 zł, a na uczelniach publicznych – 5320,30 zł. Średnie wynagrodzenie profesora w PAN wynosiło 4686,1 zł w porównaniu z 6410,00 zł gwarantowanego minimum w uczelniach publicznych.

Oznacza to, że w przypadku pracowników instytutów naukowych PAN średnie wynagrodzenie profesora jest niższe niż minimalne wynagrodzenie nauczyciela akademickiego, a średnie wynagrodzenie adiunktów i asystentów jest niższe niż gwarantowane w ustawie 2.0 stypendium dla doktoranta (3168 zł ).

Resort nauki zdecydował się także na wprowadzenie regulacji, zgodnie z którą wykonywanie obowiązków pracownika naukowego stanowi działalność twórczą o indywidualnym charakterze, o której mowa w art. 1 ust. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Ma to pozwolić na zastosowanie 50-proc. kosztów uzyskania przychodów do całości wynagrodzenia naukowca z PAN.

Pozostałe zmiany

Projekt zakładał więcej zmian. Na przykład na podstawie nowych przepisów prezes PAN uzyskiwał prawo przeprowadzania kontroli merytorycznych i finansowych w instytutach naukowych i w razie wykrycia nieprawidłowości – wydawania ich dyrektorom zaleceń dotyczących podjęcia działań naprawczych.

Nowelizacja miała go też wyposażyć w uprawnienie do przeprowadzania audytu działalności naukowej, który miał być prowadzony przez zagranicznych ekspertów.

O ile dwie pierwsze kwestie nie budziły wśród naukowców z PAN obiekcji, o tyle już nie wszystkim spodobał się pomysł wzmocnienia kompetencji nadzorczych prezesa PAN nad instytutami naukowymi.

Zdania podzielone

– Dobrze, że daliśmy sobie czas na przemyślenie tego, jak ma wyglądać nadzór prezesa PAN nad instytutami – mówi prof. Celina Nowak, dyrektor Instytutu Nauk Prawnych PAN.

W podobnym tonie wypowiada się też dr hab. Anna Ajduk z Akademii Młodych Uczonych (AMU). – Cieszymy się, że mała nowelizacja ustawy o PAN pozwoli przynajmniej na wyznaczenie minimalnego wynagrodzenia dla pracowników naukowych instytutów PAN oraz przyznanie im praw do 50-proc. kosztów uzyskania przychodu. Są to postulaty, które wysuwaliśmy od dawna – mówi.

Przypomina, że co do reszty proponowanych pierwotnie przepisów nowelizacji AMU sugerowała, że wymagają one doprecyzowania, zwłaszcza w kwestii przejrzystości mechanizmu sprawowania kontroli zarządczej nad instytutami PAN oraz procedur odwoławczych.

– Mamy nadzieję, że w trakcie przygotowywania nowej wersji nowelizacji nasze sugestie zostaną wzięte pod uwagę – podkreśla Anna Ajduk.

Innego zdania jest, prof. Jerzy Duszyński, prezes PAN. – Żałuję, że resort nauki tak mocno ograniczył zakres małej nowelizacji. Uważam, że był to projekt dobry dla akademii choćby dlatego, że nadzór nad instytutami powierzał prezesowi PAN, a nie politykom. Mam nadzieję, że po wyborach wrócimy do rozmów nad tym pomysłem – mówi.

Resort nauki przekonuje, że koncepcja kompleksowej reformy systemu PAN nie przewiduje wprowadzenia narzędzi umożliwiających politykom wywieranie wpływu na wybór prezesa PAN, czy też jakiejkolwiek ingerencji w funkcjonowanie samych instytutów PAN.

Etap legislacyjny

Projekt po konsultacjach

Czy to już koniec wojen handlowych