Organizowanie przez nauczycieli strajku w czasie egzaminów, to najbardziej drastyczna form protestu; apelujemy o to, żeby nie grać dziećmi w sporze z rządem - oświadczył wicemarszałek Senatu Adam Bielan. Wyraził nadzieję, że obie strony dojdą jednak do porozumienia i strajk się nie odbędzie.
Reklama

Bielan podkreślił w niedzielę w TVN24, że ze strony rządu jest dobra wola do rozmów z nauczycielami i zakończenia sporu. "Nie chcemy, żeby ten spór przeciągnął się na kolejne dni i żeby doszło do strajku w czasie egzaminów" - wskazał. Ocenił, że organizowanie strajku w tym czasie, jest "najbardziej drastyczną formą przeprowadzania protestu".

"Apelujemy o to, żeby nie grać dziećmi w sporze z rządem" - oświadczył wicemarszałek Senatu. "Mam nadzieję, że do tego strajku nie dojdzie (...), że dojdzie jednak do porozumienia. My jesteśmy otwarci na takie porozumienie i liczę na to, że już jutro (w poniedziałek) zaczną się poważne rozmowy (między nauczycielami i rządem)" - powiedział.

Bielan zaznaczył, że Zjednoczona Prawica zdaje sobie sprawę, iż zarobki nauczycieli są ciągle zbyt niskie. "Ale pamiętajmy, że przeznaczyliśmy, nasz rząd, w ciągu 18 miesięcy aż 6 miliardów złotych na podwyżki. Takich podwyżek w Polsce nie było od lat" - mówił Bielan. "Jesteśmy gotowi na wysokie podwyżki w tym roku i jesteśmy gotowi rozmawiać również o podwyżkach w przyszłym roku" - dodał.

Ocenił jednocześnie, że organizatorzy strajku nauczycieli "ewidentnie go upolityczniają" i wykorzystują "frustrację nauczycieli". "ZNP stawia ewidentnie warunki progowe, których nie byłby w stanie spełnić żaden rząd (...). Nawet nasz, tak prosocjalny i najbardziej prospołeczny po '89 roku" - podkreślił wicemarszałek Senatu.

W niedzielę prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz przekazał, że w strajku zamierza uczestniczyć 79,5 proc. szkół i przedszkoli w Polsce. Zgodnie z zapowiedziami związku bezterminowy strajk ma się rozpocząć 8 kwietnia.

W niedzielę Ministerstwo Edukacji Narodowej poinformowało, że według danych przekazanych przez kuratorów oświaty odsetek szkół, w których przeprowadzono referenda strajkowe wynosi 58,7 proc. Dodano, że według danych Państwowej Inspekcji Pracy spory zbiorowe ogłosiło 42,76 proc. szkół.

W poniedziałek w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" odbyło się nadzwyczajne posiedzenie Prezydium Rady Dialogu Społecznego o sytuacji w oświacie. Uczestniczyli w nim wicepremier Szydło, minister edukacji narodowej Anna Zalewska, szefowa MRPiPS Elżbieta Rafalska i wiceminister finansów Filip Świtała. Związki zawodowe reprezentowali m.in. przedstawiciele ZNP, OPZZ, FZZ i oświatowej "Solidarności". Po ponad czterech godzinach negocjacji ustalono, że rozmowy będą kontynuowane w poniedziałek 1 kwietnia; rozpoczną się one o godz. 9.

Forum Związków Zawodowych żąda zwiększenia o 1000 zł wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli na wszystkich stopniach awansu zawodowego. Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" domagała się wcześniej podwyżki o 15 proc. jeszcze w tym roku, a później poinformowała, że żąda m.in. podniesienia płac w oświacie podobnie jak w resortach mundurowych, czyli nie mniej niż 650 zł od stycznia tego roku i kolejnych 15 proc. od stycznia 2020 r. do wynagrodzenia zasadniczego bez względu na stopień awansu zawodowego nauczyciela.

W ramach negocjacji płacowych, które odbywały się w styczniu minister edukacji narodowej Anna Zalewska zaproponowała nauczycielom przyspieszenie trzeciej z zapowiedzianych pięcioprocentowych podwyżek. Chodzi o trzy podwyżki wynagrodzeń nauczycieli po 5 proc. ogłoszone w 2017 r. przez ówczesną premier Beatę Szydło.

Pierwszą podwyżkę nauczycielom przyznano od kwietnia 2018 r., drugą – od stycznia 2019 r. Trzecią mają otrzymać – zgodnie z projektem nowelizacji ustawy Karta nauczyciela, który trafił na początku marca do konsultacji – we wrześniu 2019 r. (pierwotnie miała być w styczniu 2020 r.). Podczas negocjacji szefowa MEN zapowiedziała też przyznanie dodatku "na start" nauczycielom stażystom, a dodatku za wyróżniającą się pracę nie tylko nauczycielom dyplomowanym, ale także kontraktowymi i mianowanym.

We wtorek na konferencji premier Mateusz Morawiecki pytany o postulaty związkowców i zapowiedziany strajk podkreślił, że rząd wychodził wielokrotnie naprzeciw oczekiwaniom nauczycieli. Jednocześnie zaznaczył, że budżet nie jest z gumy, kolejne wydatki będą możliwe po kolejnych sukcesach gospodarczych. Zaapelował, aby protest nie toczył się w czasie egzaminów.