W posiedzenie Rady Dialogu Społecznego w sprawie kryzysu w oświacie weźmie udział prezydencki minister Andrzej Dera; pensje nauczycieli powinny wzrastać - mówił w poniedziałek w PR3 wiceszef kancelarii prezydenta Paweł Mucha.
Reklama

W poniedziałek w Centrum Partnerstwa Społecznego "Dialog" odbędzie się nadzwyczajne posiedzenie prezydium Rady Dialogu Społecznego dotyczące kryzysu w oświacie. Ze strony rządu mają w nim wziąć udział m.in minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska i minister edukacji narodowej Anna Zalewska.

Mucha pytany o to, jak rząd powinien rozwiązać "konflikt" z nauczycielami, podkreślił, że prezydent Andrzej Duda wypowiadał się wielokrotnie na ten temat i mówił, że postulat zwiększenia wynagrodzeń powinien być realizowany.

"Wiemy, że pensje powinny wzrastać, a nauczyciele powinni zarabiać godnie" - mówił.

Reklama

"Z drugiej strony mamy kontekst protestu ZNP, który ma miejsce w trakcie kampanii wyborczej w wyborach do PE, wreszcie jest pierwszy raz od 1993 r. próba odwołania się do tego rodzaju form protestu, które mogłyby potencjalnie zagrażać dobru ucznia" - dodał.

Mucha zaznaczył, że prezydent postuluje porozumienie, ale - jak dodał - musi być na to wola ze strony ZNP.

"Dzisiaj w tych rozmowach będzie brał też udział minister Andrzej Dera, więc będziemy mieli tę wiedzę bezpośrednio" - powiedział.

Wiceszef kancelarii prezydenta poinformował, że Dera weźmie udział w rozmowach jako obserwator i człowiek odpowiedzialny w kancelarii za dialog społeczny. "Jesteśmy na bieżąco jeżeli chodzi o postulaty, jeżeli chodzi o oczekiwania środowiska nauczycieli, z tym, że trzeba powiedzieć wprost to, co mówił prezydent, że stawianie postulatów zaporowych - takich, które z góry budzą wątpliwości co do tego, czy mogą być spełnione - czy tego rodzaju formy protestu, które wprost mają godzić w interes ucznia, moim zdaniem to nie jest coś, co ma poparcie wśród nauczycieli" - ocenił Mucha.

Pytany o deklarację szefa NSZZ "Solidarność" Piotra Dudy, który podkreślił, że jego związek "nie usiądzie do stołu z ZNP" odpowiedział, że nie chciałby, żeby ten spór był sporem politycznym. "Mówiłem w półoficjalnej rozmowie panu przewodniczącemu ZNP Sławomirowi Broniarzowi, że ten kontekst jest najmniej szczęśliwym kontekstem ze wszystkich, organizowanie protestu w czasie kampanii wyborczej" - dodał Mucha.

Wszystkie trzy największe związki zawodowe działające w oświacie: Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" i Forum Związków Zawodowych domagają się podwyżek wyższych, niż proponuje rząd.

Od 11 marca w budynku kuratorium oświaty w Krakowie akcję okupacyjną prowadzą nauczyciele z sekcji oświatowej "Solidarności". W czwartek szef Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa poinformował, że jeżeli postulaty pracowników oświaty nie zostaną uwzględnione przez rząd, to w poniedziałek przedstawiciele "Solidarności" rozpoczną protest głodowy. Decyzja o proteście głodowym zapadła podczas nadzwyczajnego posiedzenia Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" w Krakowie.

Procedury sporu zbiorowego w styczniu rozpoczęły ZNP i Wolny Związek Zawodowy "Solidarność – Oświata" należący do FZZ, prowadzą referenda strajkowe. Jeśli taka będzie wyrażona w referendum wola większości, strajk rozpocznie się 8 kwietnia. Oznacza to, że jego termin może zbiec się z zaplanowanymi na kwiecień egzaminami zewnętrznymi: 10, 11 i 12 kwietnia ma odbyć się egzamin gimnazjalny, 15, 16 i 17 kwietnia – egzamin ósmoklasisty, a 6 maja mają rozpocząć się matury.

ZNP chce zwiększenia o 1000 zł tzw. kwoty bazowej służącej do wyliczania średniego wynagrodzenia nauczycieli. Forum Związków Zawodowych żąda zwiększenia o 1000 zł wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli na wszystkich stopniach awansu zawodowego. Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" domagała się natomiast wcześniej podwyżki o 15 proc. jeszcze w tym roku, a później poinformowała, że żąda m.in. podniesienia płac w oświacie, podobnie jak w resortach mundurowych, czyli nie mniej niż 650 zł od stycznia tego roku i kolejnych 15 proc. od stycznia 2020 r. do wynagrodzenia zasadniczego bez względu na stopień awansu zawodowego nauczyciela.

W piątek minister edukacji Anna Zalewska zaapelowała do nauczycieli o niezakłócanie przebiegu egzaminów. "Centralna Komisja Egzaminacyjna jest przygotowana do przeprowadzenia egzaminów. W szkołach powołano już zespoły nadzorujące. Zwracam się do wszystkich nauczycieli z prośbą o to, by byli przy swoich uczniach" – powiedziała. Kilka godzin później szef ZNP Sławomir Broniarz podkreślił, że to, czy dojdzie do strajku, zależy wyłącznie od szefowej MEN. "Jeżeli pani minister mówi: +opamiętajcie się+, to ja ten apel traktuję jako apel do koleżanek i kolegów w rządzie: do ministra finansów, do pana premiera, do posłów PiS, aby opamiętali się i nie doprowadzali do sytuacji, w której rzesza kilkuset tysięcy nauczycieli 8 kwietnia odmówi podjęcia pracy" – powiedział.