Dyrektorzy placówek do dziś mają czas na wywiązanie się z obowiązku przeprowadzenia szkoleń dla pracowników niepedagogicznych. Już wiadomo, że nie wszyscy zdążą.
Chodzi o przeszkolenie pracowników obsługi i administracyjnych, w tym woźnych, sprzątaczek czy sekretarek, w zakresie udzielania pierwszej pomocy. Taki obowiązek wynika z par. 2 rozporządzenia ministra edukacji narodowej z 31 października 2018 r. zmieniającego rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach (Dz.U. poz. 2140). O ile wszyscy nauczyciele już wcześniej byli zobowiązani do posiadania umiejętności udzielania pierwszej pomocy, o tyle w przypadku pozostałych zatrudnionych nie było takiego wymogu.
– Szkolenie organizowało nam centrum usług wspólnych, działające przy urzędzie miasta. Każdy z pracowników, który nie posiadał takiego przeszkolenia, ćwiczył na fantomie – mówi Jacek Rudnik, zastępca dyrektora Szkoły Podstawowej nr 11 w Puławach.
Reklama
Samorządy przyznają, że wyznaczenie przez MEN zaledwie czterech miesięcy na przeprowadzenie przetargów na zorganizowanie szkoleń, wyłonienie odpowiedniej firmy i znalezienie dodatkowych środków było od początku nierealne.
– Powinniśmy mieć czas co najmniej do zakończenia roku szkolnego. Jesteśmy w trakcie zlecania szkoleń w podległych nam placówkach. Nie we wszystkich zdążymy z kursami w wyznaczonym przez rozporządzenie terminie – mówi Marek Olszewski, starosta toruński, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.
– Koszt to od 50 zł do nawet 100 zł za osobę, pracowników niepedagogicznych jest kilkadziesiąt tysięcy w skali kraju. Nikt nam nie zapewnił tych pieniędzy, tylko narzucił kolejny obowiązek – dodaje.
Również wykonawcy usług potwierdzają, że szkoły nie mają pieniędzy na ten cel, a ustalony przez MEN termin jest nierealny.
– O ile w poprzednim roku szkolnym miałem kilka szkoleń w tygodniu, o tyle wskutek ostatniej nowelizacji praktycznie każdego dnia mam ich po dwa. Wielu placówkom nie uda się zdążyć przed 1 marca, szkolenia mam jeszcze zaplanowane do końca kwietnia i wciąż zgłaszają się kolejni dyrektorzy z zapytaniem – przyznaje Krzysztof Śniatecki, ratownik medyczny prowadzący zajęcia na terenie województwa małopolskiego.
– Dyrektorzy proszą nas często, aby przeprowadzić je jak najtaniej, najlepiej po kosztach, bo jak tłumaczą, nie otrzymali na to zadanie dodatkowych środków – potwierdza Śniatecki.
Przepisy nie przewidują sankcji za niewywiązanie się z nałożonego terminu. Kuratorium może jednak domagać się od organu prowadzącego odwołania dyrektora, który nie realizuje swoich obowiązków.