Resort edukacji narodowej zakończył konsultacje z oświatowymi związkami zawodowymi w kwestiach podwyżek na ten rok oraz wprowadzenia innych dodatków. Mimo że odbyło się kilka spotkań, w projekcie rozporządzenia dotyczącego minimalnego wynagrodzenie nic się nie zmieniło.

Ostateczna wersja rozporządzenia (czeka na publikację w Dz.U.) podpisanego przez minister edukacji Annę Zalewską nie uwzględnia postulatów związkowych. W efekcie zasadnicze pensje nauczycieli, w zależności od stopnia awansu zawodowego, wzrosną od 122 zł do 166 zł brutto. Potwierdziły się ustalenia DGP, że poza podwyżkami od 1 stycznia 2019 r. o 5 proc. kolejna transza 5 proc. wzrostu płac ma nastąpić we wrześniu.

(Nie)nowelizować budżetu

Na styczniowe podwyżki dla nauczycieli w subwencji oświatowej zarezerwowanych jest 2,8 mld zł. Dodatkowy miliard ma się znaleźć w budżecie od września.

– Ta deklaracja to zagranie PR, to bardziej podsumowanie i pożegnanie się z urzędem – mówi o minister Annie Zalewskiej Krzysztof Baszczyński, wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego.

– Nie wierzymy w te zapewnienia, bo w budżecie nie ma takich pieniędzy, a rezerwa, w kwocie 1,2 mld zł, trafiła już do telewizji polskiej – dodaje.

ZNP domaga się od premiera pisemnej deklaracji, że ten znajdzie pieniądze na kolejne 5 proc. podwyżek dla nauczycieli od września. – Wtedy formalnie można podwyższyć wynagrodzenie zasadnicze dla poszczególnych stopni awansu, ale kto za to zapłaci, skoro nie ma tych pieniędzy w uchwalonym i podpisanym przez prezydenta budżecie? – pyta Krzysztof Baszczyński.

Z naszych informacji wynika, że rząd zdecyduje się na nowelizację. Ma się to odbyć tuż po wyborach parlamentarnych.

Wychowawstwo po równo

MEN zaznacza, że w związku z planowanym podwyższeniem płac nauczycielskich od 1 września 2019 r. zostanie znowelizowane rozporządzenie w sprawie minimalnych stawek wynagrodzenia zasadniczego nauczycieli. Wtedy też zostanie doprecyzowany przepis dotyczący dodatku za wychowawstwo poprzez jednoznaczne uprawnienie do tego dodatku nauczycieli, którym powierzono opiekę nad oddziałem przedszkolnym.

– Ta zmiana jest pokłosiem tego, że niektóre samorządy rozważały ograniczenie dodatku za wychowawstwo m.in. dla nauczycieli zatrudnionych w przedszkolach – mówi Ryszard Proksa, przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

– Ten dodatek nie może być uznaniowy dla samorządów, ale obligatoryjnie powinien wynikać z przepisów – dodaje.

Wśród propozycji, które udało się wynegocjować oświatowej Solidarności z MEN, jest określenie w Karcie nauczyciela stałej kwoty za wychowawstwo. Obecnie średnio to 135 zł dodatku dla wychowawcy klasy lub przedszkolnej grupy.

– Anna Zalewska zgodziła się na 400 zł stałego minimalnego dodatku dla wszystkich wychowawców. Dodatkowo pieniądze na ten cel mają trafiać do samorządów w formie dotacji, a nie subwencji oświatowej, czyli muszą być rozliczone, a nie np. przeznaczone na budowę chodników. Oczywiście samorządy będą mogły przyznawać z własnych środków wyższe kwoty – mówi nam osoba, która bezpośrednio w MEN pracuje nad nowymi rozwiązaniami.

Nowelizacja Karty nauczyciela ma trafić do konsultacji już w kwietniu. Poza określeniem kwoty dodatku za wychowawstwo ma też uwzględnić nauczycieli kontraktowych i mianowanych przy dodatku za wyróżniającą pracę. Obecnie mogą się o niego ubiegać tylko ci dyplomowani. Kwota dodatku dla dyplomowanych nie będzie systematycznie rosnąć, ale już od września mają oni szanse na 500 zł przez kolejne trzy lata. Mianowani mogą liczyć na 400 zł, a kontraktowi na 200 zł.

– Znamy zapędy samorządów i pieniądze na ten dodatek też mają trafiać do gmin w formie dotacji, a nie subwencji, czyli będą ściśle rozliczane – zapewnia nasz informator.

– Dyrektorzy będą się musieli głowić przy podziale tych środków, bo ustawa ma określać limit. Będą go mogli przyznać maksymalnie 50 proc. uprawnionych – podkreśla. Ma on być wypłacany od września 2020 r.

– Niestety tworzenie takich sztucznych limitów nic dobrego nie wróży, bo będą tylko rodziły konflikty na linii przełożony – pracownik. Trzeba się też liczyć z tym, że będzie wiele odwołań – ostrzega Izabela Leśniewska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 23 w Radomiu.

Wśród innych zmian dla nauczycieli ma być też kolejny dodatek na start dla stażystów. Będą oni mogli liczyć na tysiąc złotych w pierwszym i drugim roku pracy. Przepisy mają zakładać zwrot tej kwoty, jeśli nauczyciel z jakichś powodów zrezygnuje z pracy w czasie roku szkolnego.

MEN deklaruje, że we wrześniu rozpocznie też dyskusje o zmianie systemu wynagradzania nauczycieli. Oświatowa Solidarność już dwa lata temu zaproponowała likwidację średniej płacy, a także części dodatków na rzecz wyższej pensji zasadniczej. Obecnie pensja zasadnicza według związkowców to 60 proc. średniego wynagrodzenia, a po likwidacji części dodatków jej wysokość wzrosłaby o 3 proc. Związkowcy jednak nie wierzą w powodzenie rozmów. – Raczej nikt nie wierzy, że system wynagradzania nauczycieli będzie w tym roku zreformowany. Zapewne będzie się to sprowadzało do jałowej dyskusji – prognozuje Krzysztof Baszczyński.

Nie chcą subwencji

Samorządy, które do tej pory broniły subwencji oświatowej, po kolejnych propozycjach MEN chcą z niej zrezygnować nawet kosztem tego, że uszczupli to ich dochody własne i możliwość ubiegania się np. o kredyty.

– Jako związek wystosowaliśmy pismo do premiera, ministrów edukacji i finansów, aby wszystkie zadania oświatowe rząd finansował bezpośrednio z budżetu lub w całości za pomocą dotacji celowej. Do tej pory broniliśmy subwencji, ale teraz zmieniamy stanowisko – mówi Marek Olszewski, przewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP, starosta toruński.

– Skoro rząd za nas decyduje o sieci szkół, o liczbie zadań oświatowych, wysokości pensji, a teraz także dodatków dla nauczycieli, to niech bezpośrednio finansuje te zadania – postuluje Olszewski.