By zapewnić bezpieczeństwo, kierownictwo placówki może jednak zrobić wśród rodziców wywiad, jakie choroby zakaźne przechodziło ich dziecko i czy było szczepione. Wszystko opiera się jednak na dobrowolności.
W jednej z podwarszawskich szkół podstawowych uczeń zachorował na odrę. W obawie przed epidemią i w trosce o zdrowie innych dzieci i pracowników placówki poproszono rodziców i opiekunów prawnych dzieci o złożenie oświadczeń. Niektórzy z nich mieli obawy, czy jest to działanie zgodnie z prawem. Sprawę bada Kuratorium Oświaty w Warszawie. Jak się tam dowiedzieliśmy, szkoła wyjaśniła, że zbiera takie informacje na prośbę stacji sanitarno-epidemiologicznej, a podstawą prawną do tego są: ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 151) oraz ustawa o Państwowej Inspekcji Sanitarnej (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1261 ze zm.). Jednak przepisy w tym zakresie nie są jednoznaczne, zwłaszcza w kontekście rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.Urz. UE z 2016 r. L 119, s. 1 ze zm.; dalej: RODO).

Dane wrażliwe szczególnie chronione

– Informacje medyczne należą do grupy danych wrażliwych. Co do zasady nie można ich żądać i przetwarzać poza wypadkami wskazanymi w przepisach. Podobnie zresztą jest w przypadku wszystkich danych osobowych, ich przekazywanie jest zwykle dobrowolne, a przetwarzanie uzależnione od zgody przekazującego te dane – wyjaśnia Robert Kamionowski, radca prawny, partner w Kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office. Według niego w niektórych przypadkach, np. poważnego zagrożenia dla życia lub zdrowia (czyli ochrony żywotnych interesów – zgodnie z art. 6 ust. 1 lit. d RODO), jest jednak możliwe przetwarzanie takich danych. Jak dodaje, do przekazania informacji rodziców może też zmusić uprawniony organ państwowy, np. sanepid. – Dlatego placówki oświatowe raczej tego się nie domagają, ale na żądanie sanepidu kierują takie prośby – mówi Robert Kamionowski.
Reklama
Dyrektorzy szkół boją się jednak brać sprawy w swoje ręce. – Rodziców zawsze można prosić o informacje na temat zachorowań i szczepień, ale w kontekście RODO pojawiają się wątpliwości co do celowości ich zbierania. Jeśli nawet szef placówki oświatowej uzyska w ten sposób informacje, że dziecko nie jest zaszczepione, to przecież nie może mu zabronić uczęszczania do szkoły. Byłoby to naruszenie art. 70 konstytucji, czyli prawa do nauki – mówi Jacek Rudnik, wicedyrektor Szkoły Podstawowej nr 11 w Puławach. Także inni dyrektorzy uważają, że można się narazić na zarzut łamania prawa. – Zamiast żądania oświadczeń poinformowałabym opiekunów o zagrożeniach i powiadomiła sanepid – mówi Izabela Leśniewska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 23 w Radomiu.

Kuratoria podzielone

Prawidłowość takiego myślenia potwierdza Jolanta Michalska z Kuratorium Oświaty w Krakowie. – Informacja o chorobie zakaźnej ucznia jest przekazywana właściwemu państwowemu powiatowemu inspektorowi sanitarnemu i to on odpowiada za podejmowanie dalszych działań – mówi. Według niej nie ma podstaw prawnych, by dyrektor szkoły prosił rodziców o składanie oświadczeń. Podobnie uważa kujawsko-pomorskie kuratorium oświaty. – Kwestie dotyczące ochrony zdrowia uczniów nie leżą w kompetencji dyrektora – stwierdza Anna Borysiak z kuratorium w Bydgoszczy. Innego zadania jest Mariola Kiełboń z Kuratorium Oświaty w Rzeszowie. – Statut szkoły czy przedszkola powinien przewidywać zobowiązanie rodziców do poinformowania o chorobie zakaźnej dziecka, np. przy telefonicznym zgłoszeniu nieobecności – wskazuje. W jej ocenie, przy pełnym zrozumieniu problemu przez nauczycieli i rodziców nie powinno być nieporozumień w tej sprawie.