Ministerstwo Finansów nie zgadza się, aby dodatki, płace czy stypendia na uczelniach uzależnić od minimalnego wynagrodzenia. To jedna z uwag, którą resort złożył do projektu ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.



– To rozwiązanie, które w znaczący sposób usztywnia planowanie budżetu. Każdorazowe podwyższenie najniższej płacy powodowałoby automatyczne zwiększanie wydatków – wyjaśnia Teresa Czerwińska, wiceminister finansów.
Wskazuje również, że na akceptację propozycji, które powodować będą zwiększanie wydatków w sferze szkolnictwa wyższego i nauki, nie pozwala odpowiedzialność za utrzymanie stabilności finansów publicznych oraz ograniczenie deficytu.
Reklama
– Wprowadzenie tego typu rozwiązania mogłoby doprowadzić do niekontrolowanego wzrostu wydatków budżetowych. A w konsekwencji spowodować objęcie Polski procedurą ograniczenia nadmiernego deficytu – podkreśla Czerwińska.

Reklama
Dlatego chce, aby wicepremier Jarosław Gowin, minister nauki, z przygotowanego projektu usunął wszystkie odwołania do wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę. Chodzi w szczególności o art. 145 (na jego podstawie ma być określona wysokość płacy dla poszczególnych stanowisk), art. 179, od którego zależy pensja dla promotorów, recenzentów i członków komisji habilitacyjnej uczestniczących, a także art. 393. Na jego podstawie ustalane jest wynagrodzenie dla członków gremiów działających w obszarze szkolnictwa wyższego i nauki.
W zamian resort finansów proponuje, aby wynagrodzenie dla akademików określić kwotowo. Ponadto dodaje, że brak jest uzasadnienia, aby poziom pensji w szkolnictwie wyższym został zwiększony w stosunku do obowiązujących stawek.
– W sytuacji, gdy przychody uczelni publicznych uzyskiwane z opłat wnoszonych przez słuchaczy studiów niestacjonarnych spadają m.in. z uwagi na uwarunkowania demograficzne, obligatoryjne podwyższanie wynagrodzeń pracowników mogłoby prowadzić do pogorszenia sytuacji finansowej niektórych podmiotów – uzasadnia Czerwińska.
Na propozycję MF nie zgadzają się związkowcy.
– Wprowadzenie sztywnych kwot wynagrodzenia mogłoby oznaczać zamrożenie na lata płac w szkolnictwie wyższym – ostrzega Janusz Szczerba, wiceprezes Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki Związku Nauczycielstwa Polskiego. – Domagamy się natomiast, aby pensje na uczelniach były zależne nie od minimalnego wynagrodzenia, jak to jest wskazane w projekcie, ale od średniego w gospodarce narodowej – dodaje.
Resortowi finansów nie podoba się też pomysł podwyższenia stypendiów dla doktorantów. Mają one wzrosnąć z 1470 zł miesięcznie do 2310 zł lub 3570 zł. Minister Czerwińska zastrzega, że jeżeli wicepremierowi Gowinowi zależy na tej propozycji, musi poszukać oszczędności, z których ją zrealizuje.
Etap legislacyjny
Projekt po konsultacjach