Nawet 36 proc. uczniów miało „wpadki” toaletowe

Badanie przeprowadzone przez organizację charytatywną Kindred Squared wśród nauczycieli i pracowników szkół pokazuje, że 26 proc. uczniów miało częste „wpadki” toaletowe, a w północno-wschodniej Anglii odsetek ten sięgał nawet 36 proc..

To jednak nie jedyny problem. 28 proc. dzieci nie potrafiło samodzielnie jeść i pić, a 25 proc. miało trudności z innymi podstawowymi umiejętnościami, takimi jak ubieranie się czy korzystanie z przyborów szkolnych. Dane te nie uwzględniają dzieci, u których opóźnienia mogą wynikać z niepełnosprawności lub specjalnych potrzeb edukacyjnych.

„Klikanie” w książkę. Jak ekrany zmieniają mózgi najmłodszych

Nauczyciele zwracają też uwagę na wpływ nowych technologii. Jak wynika z ankiety, 28 proc. uczniów nie potrafiło prawidłowo korzystać z książek – dzieci próbowały przesuwać lub „klikać” strony, jak na ekranie telefonu czy tabletu.

Kindred Squared podkreśla, że coraz więcej dzieci trafia do szkół „bez podstawowych kompetencji niezbędnych do nauki”. Problem narasta w czasie, gdy rząd stawia sobie za cel zwiększenie liczby dzieci rozpoczynających szkołę w pełni przygotowanych – m.in. potrafiących samodzielnie jeść, korzystać z toalety, ubierać się, komunikować i skupić uwagę.

Tymczasem, według ankiety przeprowadzonej wśród 1 tys. pracowników szkół, aż 37 proc. dzieci zaczyna naukę bez tzw. gotowości szkolnej. To wzrost w porównaniu z 33 proc. w 2024 roku. Największe pogorszenie sytuacji odnotowano w północno-wschodniej Anglii, West Midlands i północno-zachodniej części kraju.

Dwie godziny dziennie stracone na przewijanie

Nauczyciele szacują, że średnio 1,4 godziny dziennie poświęcają na zmianę pieluch lub pomoc dzieciom, które nie są nauczone korzystania z toalety, a łącznie 2,4 godziny dziennie tracone są na czynności niezwiązane z nauczaniem, wynikające z braków w podstawowych umiejętnościach uczniów.

Gotowość szkolna dzieci osiągnęła punkt krytyczny. Ponad jedna trzecia uczniów trafia do szkół bez umiejętności potrzebnych do udziału w zajęciach – mówi Felicity Gillespie, dyrektor generalna Kindred Squared. Jej zdaniem to już nie tylko problem szkół, ale systemowy kryzys, napędzany m.in. przeciążeniem placówek, rosnącymi kosztami życia, niskimi oczekiwaniami oraz brakiem odpowiedniego wsparcia i informacji dla rodziców.

Rząd zapowiedział, że do 2028 roku 75 proc. dzieci ma rozpoczynać szkołę w pełni przygotowanych. Najnowsze dane resortu edukacji pokazują, że w roku szkolnym 2024/2025 68,3 proc. dzieci osiągnęło odpowiedni poziom rozwoju pod koniec etapu reception – to niewielka poprawa względem roku wcześniejszego.

Ponad połowa nauczycieli wskazała, że nadmierny czas spędzany przed ekranami – zarówno przez dzieci, jak i dorosłych – znacząco wpływa na brak gotowości szkolnej.

Systemowy kryzys czy błąd wychowawczy? Rząd zapowiada zmiany

Z kolei badanie przeprowadzone wśród 1 tys. rodziców cztero- i pięciolatków pokazuje zupełnie inną perspektywę: 88 proc. rodziców uważa, że ich dziecko jest gotowe do szkoły, a 35 proc. sądzi, że jest nawet lepiej przygotowane niż rówieśnicy. Jednocześnie 94 proc. rodziców deklaruje, że chętnie skorzystałoby z ogólnokrajowych wytycznych dotyczących przygotowania dzieci do szkoły.

Paul Whiteman, sekretarz generalny związku dyrektorów szkół NAHT, podkreśla, że wyniki badania potwierdzają sygnały płynące ze szkół: – Coraz więcej dzieci zaczyna naukę bez podstawowych umiejętności, takich jak korzystanie z toalety.

Rząd zapowiada inwestycje w edukację wczesnodziecięcą, m.in. 12 mln funtów na 65 lokalnych programów wsparcia rodzin, obejmujących poradnictwo wychowawcze i usługi dla dzieci i młodzieży. Zdaniem przedstawicieli środowiska edukacyjnego są to jednak działania potrzebne, ale niewystarczające jako szybka odpowiedź na wieloletnie zaniedbania.