statystyki

Zalewska: Nie chcę brać dzieci jako zakładników [WYWIAD]

autor: Anna Wittenberg22.01.2017, 20:00; Aktualizacja: 23.01.2017, 08:25
Minister edukacji Anna Zalewska

Minister edukacji Anna Zalewskaźródło: Newspix
autor zdjęcia: DAMIAN BURZYKOWSKI

Będę zachęcać polityków opozycji do działań zgodnych ze zdrowym rozsądkiem - mówi w rozmowie z DGP minister edukacji Anna Zalewska o pomyśle edukacyjnego referendum.

Czym przekonała Pani prezydenta, żeby podpisał ustawy reformujące oświatę?

To była długa rozmowa. Prezydent ma prawo, żeby przy tak dużej reformie mieć wątpliwości. Przedstawiałam liczby i plan tego co już zostało zrobione. Dementowałam doniesienia pojawiające się w przestrzeni publicznej, jak na przykład to, które mówi o przygotowaniu gimnazjum do nauczania przedmiotowego. Pokazałam prezydentowi, że pracownie są w 25 proc. szkół.

To zdecydowało?

Tłumaczyłam też w jaki sposób liczymy pieniądze i etaty nauczycieli. Żeby pokazać panu prezydentowi, że w budżecie na zmiany są przewidziane finanse.

Czemu to trwało tak długo? Chciała pani, żeby prezydent podpisał ustawę do końca ubiegłego roku. Podpis złożył dopiero w drugim tygodniu stycznia.

Nałożył się na to okres świąteczny.

Z sześciolatkami się udało w analogicznym okresie w ubiegłym roku.

To była mniejsza zmiana, tylko kilka punktów w ustawie. Tu stworzyliśmy nowe prawo.

W podstawach programowych, które przekazało do konsultacji MEN nie ma wielu zmian względem dokumentów obowiązujących obecnie. Po co była rewolucja w szkołach?

Jest bardzo wiele zmian. Na przykład przywracamy pełne nauczanie historii. W 2012 roku, kiedy wdrażano obecną podstawę programową, były głodówki i protesty w sprawie podstawy programowej z historii.

Organizowane przez środowisko związane z PiS.

O nie, trudno uznać redaktorów, którzy walczyli o historię w szkole, żeby byli po stronie Prawa i Sprawiedliwości. Podstawa z 2012 roku nie sprawdziła się, była tak podzielona, że nie kończyła się po trzech latach. W szkole średniej realizowano jakby czwartą klasę gimnazjum. Zresztą słabo wypadała nie tylko historia. Podstawę programową oceniły badania PISA z 2015 roku. Pokazały, że są spore spadki.

Co pokazały badania PISA to kwestia dyskusyjna. Jednym z wyjaśnień jest to, że badania po raz pierwszy były robione przy pomocy komputerów, więc polskie dzieci wypadły gorzej przez to, a nie z powodu wiedzy.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • kazcadu.a(2017-01-23 06:20) Zgłoś naruszenie 103

    Dużo historii, bo trzeba naprodukować na kolejne wybory fanatycznych fanów żołnierzy wyklętych i nieprzejednanych oraz nienawistnych patriotów popierających rządzącą partię oraz krytykujących liberalną politykę, tudzież Wałęsę. Inteligentny człowiek jest patriotą sam z siebie i nie potrzebuje rządowej indoktrynacji. To następna dobra zmiana - tym razem w głowach dzieci i młodzieży.To inwestycja pisu w wybory za 2-3 kadencje.

    Odpowiedz
  • Dona(2017-01-22 20:15) Zgłoś naruszenie 72

    A po co ta historia??? Lekarzy nam brakuje!!!! A w szkołach po jednej godzinie biologii , chemii?? Skandal

    Odpowiedz
  • Matka gimnazjalisty(2017-01-23 09:50) Zgłoś naruszenie 31

    Mniej wiedzy przedmiotowej a dłuższy czas nauki i ogromne koszty tej deformy. Tylko cele oczywiste.

    Odpowiedz
  • hioagrzdf(2017-01-23 13:41) Zgłoś naruszenie 30

    Jestem nauczycielem. Rozumiem, że po reformie dostanę pieniądze na zakup podręcznika i pomocy dydaktycznych, czy jak zwykle będę to robić ze swoich środków? Dostanę sprzęt? Będzie można robić kserówki dla dzieci? Rozumiem, że po reformie liczba psychologów i pedagogów będzie zróżnicowana pod względem liczby dzieci z problemami, a nie po równo tym z eleganckich dzielnic i z gett? Że będą środki na remonty, na ogrzewanie? Że sądy rodzinne będą szybciej reagować na zgłoszenia o zaniedbaniach i patologiach? Że poradnie pp będą rzetelnie diagnozować i prowadzić dzieci z problemami, a za nimi będą szły konkretne pieniądze wykorzystywane tylko na ich potrzeby, a nie bałamutnie rozliczane przez gminy? Ach, no tak, przecież w tej reformie nie chodzi o lepsze funkcjonowanie szkoły i dobro dzieci....

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane