– Art. 31c tej ustawy wyraźnie mówi, że część pisemna polega na opracowaniu przez zdającego w ciągu sześciu godzin dwóch tematów dotyczących czynności wchodzących w zakres ustawowych zadań komorników. Tymczasem zdający mieli w temacie drugim opracować dwa postępowania – skarży się Sławomir Wojtasik, jeden ze zdających w Krakowie.

– Założeniem tego tematu było najpierw przeprowadzić postępowanie w celu wykonania zabezpieczenia i jego umorzenia, a następnie postępowanie egzekucyjne.

Kalkulator za mały

Aplikanci twierdzą, że zakres tematyczny zadań był zbyt obszerny w stosunku do czasu trwania egzaminu. Według nich na opracowanie każdego z tematów trzeba było przeznaczyć minimum cztery i pół godziny. Zdający suchej nitki nie zostawiają na sposobie przeprowadzenia egzaminu.

– Potworny ścisk, malutkie pulpity, na których nie mieściły się wymagane arkusze i pomoce, a do tego przy wejściu zabrano nam kalkulatory – opowiada inna aplikantka.

– Zabrano je, bo podczas egzaminu nie można mieć przy sobie żadnych urządzeń służących do odbioru lub przekazywania informacji. Ale trudno się z kimś porozumieć za pomocą kalkulatora. W czasie trwania egzaminu je zwrócono, ale na chybił trafił. W efekcie zamiast mojego rozbudowanego urządzenia dostałam kalkulator kieszonkowy – narzeka kobieta.

Przewodnicząca komisji w Krakowie sędzia Hanna Knysiak-Molczyk nie chciała komentować zarzutów, dopóki nie będą znane wyniki.

Komputery szybsze

Kandydaci na komorników są przerażeni, zwłaszcza po wynikach egzaminu przeprowadzanego w Poznaniu.

Tam zdało jedynie 25 z 60 osób. Część z nich rozważała nawet złożenie skargi na sposób przeprowadzenia egzaminu, ale że obecne przepisy nie przewidują takiej możliwości, ci, którym się nie powiodło, będą chcieli zaskarżyć decyzję o negatywnym wyniku egzaminu.

Niepowodzenie na egzaminie oznacza dla nich stratę nie tylko ok. 1000 zł (koszt egzaminu wraz z badaniami), lecz także utratę większych zarobków.

– Najgorsze jest jednak zahamowanie mojej kariery na rok – mówi Bartosz Iwanowski, który nie zdał egzaminu w Poznaniu i zamierza zaskarżyć wynik egzaminu.

– Ten egzamin to największe rozczarowanie mojego życia. Założeniem każdego egzaminu, nieważne, czy komorniczego, czy maturalnego, jest to, że jest on do wykonania w 100 proc. w przewidzianym na to czasie.

Poza tym przepisy dotyczące przygotowania egzaminu są mało precyzyjne i pozostawiają dużą swobodę w jego konstruowaniu – wylicza aplikant.

Sprawniejsze i szybsze rozwiązywanie egzaminacyjnych zagadnień zapewniłaby możliwość używania komputerów.

– W ten sposób swoje egzaminy mogą zdawać przyszli radcowie, adwokaci i notariusze, co również przemawia za tym, aby wszystkie egzaminy prawnicze mogły odbywać się w tej formie – argumentuje Bartosz Iwanowski, który już w ubiegłym roku zgłaszał ten problem do resortu sprawiedliwości. Wtedy odpowiedź ministerstwa była negatywna.