statystyki

Chorzy na raka ominą kolejki

autor: Beata Lisowska06.03.2014, 07:11; Aktualizacja: 06.03.2014, 08:07
  • Wyślij
  • Drukuj
Co roku 150 tys. osób dowiaduje się, że ma raka.

Co roku 150 tys. osób dowiaduje się, że ma raka.źródło: ShutterStock

Jednym z pomysłów Bartosza Arłukowicza na rozwiązanie problemu dostępności leczenia ma być karta pacjenta onkologicznego – dowiedział się DGP. Taką propozycję zgłaszały ministrowi zdrowia organizacje pacjentów. Dokument zakładany przez onkologa ma przyznać preferencje chorym na nowotwory. Z kartą osoby, u których zdiagnozowano raka, szybciej otrzymają pomoc – będą miały pierwszeństwo w dostępie do badań i porad specjalistów.



Do końca marca Bartosz Arłukowicz, minister zdrowia, ma przedstawić pomysł na skrócenie kolejek do świadczeń zdrowotnych. Termin wyznaczył mu premier Donald Tusk. Jak ustalił DGP, w pakiecie rozwiązań, nad którym pracuje resort zdrowia, może znaleźć się karta pacjenta onkologicznego.

Klucz do zdrowia

Co roku 150 tys. osób dowiaduje się, że ma raka.

– Ich największym problemem jest opóźnienie diagnostyki i leczenia u innych specjalistów. Pacjent z diagnozą nowotwór potrzebuje pilnie wielu badań oraz konsultacji innych specjalistów. Trafia do kolejek, w których musi czekać na świadczenia. Często powoduje to pogorszenie rokowania – podkreśla Jerzy Gryglewicz, ekspert z Uczelni Łazarskiego w Warszawie.

Ile kosztuje walka z rakiem

Ile kosztuje walka z rakiem

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Ten problem ma rozwiązać karta pacjenta onkologicznego. Ma być przepustką do szybszego leczenia. Jej wprowadzenie postuluje Obywatelskie Porozumienie na rzecz Onkologii (OPO). Dokument nadawałby osobom, które potrzebują natychmiastowej interwencji medycznej, status „przypadek pilny”. Jego posiadacze korzystaliby z porad lekarzy specjalistów i badań diagnostycznych poza kolejnością. Jak podkreśla Jerzy Gryglewicz, rozwiązanie nie wiązałoby się ze zwiększonymi nakładami finansowymi. Zmieniałoby tylko kolejność udzielania świadczeń, bo chory onkologiczny miałby do nich pierwszeństwo kosztem innych osób. Karta mogłaby nawet wymusić pewne oszczędności w systemie, bo jej pomysłodawcy chcą przesunięcia leczenia onkologicznego z lecznictwa szpitalnego do ambulatoryjnego. Ministerstwo Zdrowia na razie nie przesądza, czy wdroży rozwiązanie.

– Opracowując propozycje zmian, ministerstwo bierze pod uwagę postulaty środowiska medycznego i organizacji pacjentów – zapewnia Krzysztof Bąk, rzecznik prasowy resortu zdrowia.

Potrzebny e-dokument

W karcie byłby udokumentowany cały proces leczenia danego pacjenta. Zakładałby ją leczący go onkolog. Ma być dokumentem papierowym, a docelowo elektronicznym.

Zdaniem Elżbiety Kozik, prezes Stowarzyszenia Amazonek, pomysł jest doskonały.

– Karta ujawniłaby słabe punkty systemu. Pokazywałaby, ile pacjenci muszą czekać na poszczególne badania i procedury. Zdyscyplinowałaby lekarzy do tego, żeby traktować ich jako przypadki pilne – wskazuje Elżbieta Kozik.

Rozwiązanie jest wzorowane na już istniejącej Karcie Kobiety Rodzącej. Kartę ciężarną prowadzi się jednak tylko przez okres ciąży, a ta onkologiczna miałaby przysługiwać do końca życia.

– Teraz część pacjentów, np. tych, którzy wyleczyli się z raka nerki, musi czekać w kolejkach na badania kontrolne i przestaje się leczyć. Kończy się to tragicznie w przypadku nawrotu choroby – tłumaczy Szymon Chrostowski z OPO.

Nie brakuje jednak głosów, że jako dokument papierowy karta może się nie sprawdzić, bo nie wiadomo, kto miałby ją odtworzyć, jeśli pacjent ją np. zgubi. Zdaniem organizacji pacjentów docelowo powinna być więc dokumentem elektronicznym, bo mogłaby wówczas pełnić funkcję narzędzia rejestracyjnego.

– Jest prowadzony krajowy rejestr nowotworów, ale jest niedoszacowany, bo nie wszystkie szpitale zgłaszają, ilu leczą pacjentów onkologicznych – podkreśla Szymon Chrostowski. Gdy karta stanie się dokumentem obowiązującym, dane o świadczeniach udzielanych jej posiadaczom byłyby rejestrowane na specjalnej platformie.

Ten pomysł krytykuje Joanna Didkowska z Krajowego Rejestru Nowotworów przy Centrum Onkologii w Warszawie.

– Stworzenie takiego systemu wymagałoby potężnych narzędzi informatycznych i nakładów – podkreśla. Dodaje, że nie byłoby to zresztą celowe, bo Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia pracuje nad projektem internetowego konta pacjenta (IKP), dzięki któremu każda osoba korzystająca ze świadczeń będzie miała dostęp do własnej dokumentacji medycznej.

– Organizacje pacjentów onkologicznych powinny domagać się, aby IKP miało taką dodatkową funkcjonalność, na jakiej im zależy – uważa Joanna Didkowska.




  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 21

  • 1: asies z IP: 37.31.73.* (2014-03-06 08:38)

    Bardzo dobry pomysł┴. A już na początku sceptycy boją się "a co będzie jak pacjent zgubi kartę" , "a będzie wymagało dużych nakładów " jeszcze nie wprowadzono a już bojący się narzekają i to kto Ci co powinni leczyć od tego są. A może wyjdzie przy nowym systemie , że celowo dotychczas opóźnia się badania dla osób z chorobą nowotworów.
    Brawo Panie Ministrze trzeba próbować różnych sposobów a zmiany wprowadzać ,jeżeli życie wskaże takie potrzeby.

  • 2: n z IP: 89.79.7.* (2014-03-06 09:07)

    Primum non nocere, chorym zwłaszcza tym na nowotwory należy pomagać na wszelkie sposoby, wszelkie skuteczne inicjatywy należy pochwalać, niestety tyle „światłych umysłów” na całym świecie a nie potrafią sobie z tą fatalną chorobą poradzić poza wyjątkami, dlaczego ?, nie systemy informatyczne za dziesiątki, setki, czy miliony, w który osoba w rejestracji patrzy z różnym czasem a kolejka chorych, potencjalnie chorych, gdyż coś im dolega nie wiedzą a dla przyjemności przecież nie idą, wzajemnie się w tym czasie zarażających, wykańczających, nie wykluczone że umierających stoi, bo nie ma gdzie i nie wypada paść, człowiek chory ma z reguły swój honor i kulturę a powinien...!, nadto często zaangażowani członkowie rodziny, sąsiedzi by ich dowieść, bo wymyślili sobie rejestracje kilku pacjentów limit ! od np. 7 do 7.30 telefon w tym czasie nie działa a później już nie ma po co dzwonić by lekarz przyjął, przychodzący z reguły kilka godzin po rejestracji, a co w tym czasie ma robić chory, chodzić i jeździć tam i z powrotem ? jeśli wystarczy jeden a to często nie wystarcza, konieczny jest inny specjalista, ewentualnie dobre systemy informatyczne, by z miejsca zamieszkania/pobytu chory się zarejestrował, to powinni zmienić dosłownie z dnia na dzień, a nie zwoływać jakieś konferencje medialne, z których poza przepychanką stołków za wiele lub nic nie wynika, da się

  • 3: Kompletna bzdura z IP: 89.76.79.* (2014-03-06 09:26)

    Największe kolejki są wśród chorych na nowotwory ! To jaką kolejkę mają ominąć ? Zapytam brutalnie: Do nieba ? - bo brak już słów na nieudolność tego rządu.

  • 4: rozgoryczona z IP: 89.229.217.* (2014-03-06 11:52)

    Podobno rak szybko zdiagnozowany i właściwie leczony jest uleczalny-ale nie w Polsce.U mnie lekarz rodzinny podejrzewa raka piersi-wypisał skierowanie do specjalisty.I co? Nic! Termin wizyty to początek grudnia.Wspaniale-pewnie potem specjalistyczne badania-też za rok i diagnoza.Na leczenie prawdopodobnie będzie za późno.

  • 5: emerytka z IP: 79.191.113.* (2014-03-06 12:29)

    Bardzo dobry pomysł! A ta pani Didkowska niech nie martwi się o nakłady ale zajmie tym co do niej należy!.Piszę to jako osoba doswiadczona ,bo przeszłam całą gehennę w trakcie choroby mojego męża.TYLKO JEDNA
    UWAGA:zanim pacjenta zdiagnozują to przechodzi się wielomiesięczną
    drogę przez jednostki służby zdrowia - kilkakrotnie jeżdziłam z mężem do klinki gastrologicznej w Krakowie ,gdzie w końcu mu wykonano biopsję wąrtroby- zresztą żle - i powiedziano nam abysmy szukali pomocy albo
    w Warszawie albo w Gliwicach.Udało się w końcu zrobić badania przy pomocy PET w Gliwicach ,gdzie okazało się ,że jest to rak trzustki.
    Wczesniej mąż przeszedł wszystkie badania -prywatnie,bez rezultatu.
    Wszystko trwało ok. 6 m-cy ,a po dwóch miesiącach od rozpoznania mąż zmarł. Badania były inwazyjne i pogarszały stan męża , a wystarczyło zrobić nieinwazyjnego PET-a,który wykrywa nawet jedną komórkę rakową.
    Tak więc ważne jest też maksymalne skrócenie okresu diagnozowania .

  • 6: emerytka z IP: 79.191.113.* (2014-03-06 12:36)

    Chcę jeszcze raz podkreslić ,że wykonanie badań przy pomocy PozytronowegoTomografa Kopmputerowego daje możliwosć okrelenia
    natychmiast usytuowania nowotworu i jego rodzaju!Ale takich
    urżądzeń jest w Polsce tylko kilkanascie w dużych miastach.
    Dlatego też tak długo trwa diagnozowanie! USG, kolonoskopia ,biopsje
    w wyniku których czasem nawet nie można rozpoznć roszaju komórek rakowych!v A poza tym przecież setki prywatnych gabinetów lekarskich z tego żyją! I TU JEST PIES POGRZEBANY!!!

  • 7: znawca POlakow z IP: 83.25.135.* (2014-03-06 13:05)

    no to teraz nagle przybedzie chorych na raka bo cwaniaki beda wyludzac falszywe karty aby ominac kolejki-obserwujcie statystyki

  • 8: iluzja z IP: 87.206.179.* (2014-03-06 13:22)

    Kiedy ,jakikolwiek pomysł, któregokolwiek ministra --- spodobał się---medykom--jaka debata --- cokolwiek zmieniła , poprawiła...-to ułuda--- NIGDY NIC się NIE ZMIENI W LECZNICTWIE---bo o tym decyduje '"bezkarna biała armia"-wysyłając "sygnały" KTO rządzi leczeniem w ... tym "demokratycznym kraiku"!

  • 9: mar z IP: 213.158.216.* (2014-03-06 14:49)

    Do rozgoryczonej: w Białymstoku w szpitalu onkologicznym do chirurga onkologa ze skierowaniem wizyta jest tego samego dnia. Trzeba tylko się zarejestrować się rano i czekac na przyjęci. Chirurg onkolog dalej skieruje na następne badania, które są robione na miejscu

  • 10: rak_choroba_naszych z IP: 195.20.110.* (2014-03-06 15:02)

    trzeba zapobiegać chorobom więc państwo powinno dbać o zdrową żywność itp.
    a nie pchać pieniędzy w kieszenie korporacji farmaceutycznych

Dowiedz się więcej

Poradniki

Galerie