W Warszawie po 1 lipca przerwano leczenie 23 osób chorych na stwardnienie rozsiane. – Dostaliśmy pieniądze na kontynuację leczenia tylko jednego pacjenta – przyznaje płk Grzegorz Nowicki, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej. Dopiero indywidualna interwencja Polskiego Towarzystwa Stwardnienia Rozsianego oraz dyrektora WIML w samej centrali NFZ przyniosła efekt. Kilka dni temu mazowiecki NFZ zgodził się na zwiększenie kontraktu.

Do rzecznika praw pacjenta sygnały o ograniczeniu pieniędzy na leczenie chorych na SM docierają z całej Polski. – Dotyczą pacjentów, którym z powodu braku środków finansowych przekazywanych świadczeniodawcom w ramach kontraktu z NFZ grozi przerwanie terapii objętej programem lekowym – mówi Barbara Kozłowska, rzecznik praw pacjenta. Już podjęła interwencję w resorcie zdrowia oraz u prezesa NFZ.

To niejedyne kłopoty. Pacjenci z chorobami reumatycznymi skarżą się z kolei na bezpodstawne przetrzymywanie w szpitalu. Dyrektorzy szpitali w nieoficjalnych rozmowach przyznają, że po wprowadzeniu nowego systemu rozliczeń leczenie pacjentów najdroższymi lekami stało się dla placówek medycznych nieopłacalne. – Szpital otrzymuje tylko zwrot kosztów za lek. Więcej pieniędzy można otrzymać za hospitalizację niż za podanie leku w trybie ambulatoryjnym – przyznaje pracownik działu sprzedaży jednego z wrocławskich szpitali. Za podanie leku i wypuszczenie pacjenta do domu placówka otrzymuje ponad 100 zł, za jednodniową hospitalizację ponad 460 zł.

Sytuacja jest o tyle drażliwa, że nie jest jasne, w jaki sposób szpitale będą się rozliczać z NFZ. Ceny leków nadal nie są znane. Jednak już wiadomo, że przy niektórych mogą być wyższe – może się więc okazać, że choć kontrakt jest taki sam, to starczy on dla mniejszej liczby pacjentów. – Nie wiemy, czy uda się wpisać do programów nowych pacjentów – mówi dr n. med. Witold Bieleński, dyrektor Ortopedyczno-Rehabilitacyjnego Szpitala Klinicznego w Poznaniu.

Zmiany objęły także chorych na raka. Wprowadzenie nowego programu skierowanego do chorych na raka płuc ograniczyło dostępność leczenia. – Wcześniej mogliśmy podawać leki każdemu choremu na raka płuc, teraz musi się on zakwalifikować do programu, czyli spełnić konkretne kryteria – mówi Bogumiła Arłukowicz-Czartoryska z Białostockiego Centrum Onkologii. To zaś jej zdaniem zmniejsza liczbę leczonych. Kryteria mają bowiem być mierzalne tak, by kontrolerzy mogli sprawdzić, czy pacjent miał prawo do tego leku. – A obserwacja medyczna często jest niemierzalna, jak np. pojawienie się płynu w opłucnej – denerwuje się Arłukowicz.

Ucierpieli także chorzy na raka jelita. Do programów lekowych wpisano medykamenty, które można stosować tylko w trzecim rzucie choroby, podczas gdy przed wejściem programów lekowych mogły one być także stosowane we wcześniejszych stadiach jej rozwoju. Kazimierz Drosik, konsultant wojewódzki w dziedzinie onkologii z Centrum Onkologicznego w Opolu, przyznaje, że pieniądze wydawane na drogie leki muszą być jakoś kontrolowane. Ale jego zdaniem bardziej racjonalne byłoby zlikwidowanie programów lekowych dla chorych onkologicznie i wyznaczenie referencyjnych placówek, gdzie pracowaliby najlepsi onkolodzy, którzy sami by decydowali o sposobie leczenia tych najbardziej kosztownych pacjentów. Bartłomiej Kuchta zajmujący się chorymi leczonymi w ramach programów uważa, że leki ambulatoryjne powinny zostać wyprowadzone ze szpitali, tak by mogły być podawane przez lekarzy w przychodni. – Tryb szpitalny generuje tylko niepotrzebne koszty – mówi.

Co to takiego program lekowy

1 lipca 2012 r. programy terapeutyczne, w ramach których leczeni byli najciężej chorzy, zostały zmienione w programy lekowe. Dostęp do nich mają cierpiący na 42 typy chorób, m.in. przewlekłe wirusowe zapalenie wątroby typów B i C, raka piersi, raka nerki, hemofilę czy stwardnienie rozsiane. Zmiana dotyczy sposobu rozliczania szpitali z NFZ. Ceny leków stosowanych w programach nie były cenami urzędowymi. W rozliczeniu uwzględniano wycenę punktów za jedną jednostkę leku. Od 1 lipca ceny leków stają się cenami urzędowymi. Ich wysokość negocjuje Ministerstwo Zdrowia z producentami.