statystyki

Każdy kraj ma swój Radom. Co zrobić, by lotnisko tętniło życiem?

autor: Konrad Majszyk05.03.2016, 13:00
Port lotniczy Radom

Port lotniczy Radomźródło: PAP

Symbolem rozpasania w budowie portów są Hiszpania i Włochy. Ale Niemcy i Kanada też utopiły pieniądze w lotniskach, na których jest wszystko oprócz pasażerów. Każdy kraj ma swój pomysł na to, co zrobić ze zbędną infrastrukturą.

Reklama


Reklama


Port w Radomiu kontratakuje. Nową nadzieją dla lotniska ma być przewoźnik Sprint Air, który od 18 kwietnia chce uruchomić stąd cztery nowe połączenia: do Gdańska, Wrocławia, Pragi i Berlina. Wykorzysta do tego turbośmigłowy samolot Saab 340, który zabiera na pokład 33 pasażerów (ponad dwa razy mniej niż 9-metrowy miejski autobus Solarisa). Budowa i uruchomienie tego lotniska kosztowały dotychczas 120 mln zł. Zatrudnia ono 140 osób. Ponieważ przez cały 2015 r. odprawiono tam mniej niż tysiąc osób, to na każdego przypadło siedmiu pasażerów. Z Radomiem eksperymentowali już dwaj przewoźnicy: AirBaltic latający do Rygi i Czech Airlines oferujący rejsy do Pragi. Obaj się wycofali.

Szymany, a właściwie Port Lotniczy Olsztyn-Mazury, to najnowsza inwestycja na lotniskowej mapie Polski. Przed laty lądowały tu samoloty CIA z terrorystami na pokładzie. Teraz mają lądować np. turyści z Niemiec, którzy – takie jest domniemane – będą wydawać pieniądze na Mazurach. Ten sam przewoźnik, który jest ostatnią szansą Radomia, lata z Mazur trzy razy w tygodniu do Krakowa i Berlina. Takim samym saabem. Na razie średnie zapełnienie maszyn to 50 proc., czyli niecałe 17 osób. Miejscowy samorząd i PKP PLK wydały na port i połączenie kolejowe pół miliarda złotych.

Radomiowi i Szymanom trzeba dać jeszcze szansę, bo to ich początkowy okres działalności. Żadnych szans na poprawę nie ma za to port w Gdyni, który został zamknięty jeszcze przed otwarciem. Budowa lotniska zaledwie 30 km od portu w Gdańsku, który ma jeszcze duże zapasy przepustowości, była karkołomnym pomysłem. Nie spodobała się też Komisji Europejskiej, która stwierdziła, że 90 mln zł przekazane przez gminy Gdynia i Kosakowo na rzecz nowego portu stanowią niedozwoloną pomoc publiczną. Pieniądze musiały zostać zwrócone, a spółka zbankrutowała. I tak port został wygaszony.

Czy samorządom w Polsce od dostępu do unijnych pieniędzy odbiła woda sodowa? Czy pewnego pięknego dnia aspiracje do posiadania międzynarodowego portu lotniczego nie narodzą się np. w Wąchocku lub we Włoszczowie? Z szerszej perspektywy sytuacja wygląda jednak tak, że w Polsce nie zdarzyło się nic nowego pod słońcem. Znacznie większe błędy popełniały (i wciąż popełniają) kraje bardziej rozwinięte. Jak wynika z danych raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego z 2014 r., co najmniej 125 mln euro z ponad 650 mln euro na rozbudowę lotnisk w latach 2000–2013 zostało wydanych bez sensu. Kwota może być wyższa, bo unijni audytorzy sprawdzili niewiele ponad połowę z projektów dofinansowanych w tym okresie ze środków wspólnotowych.


Pozostało jeszcze 84% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 złZamów abonament

Przeczytaj artykuł
Koszt SMS-a 2,46 złZapłać sms-emMasz już kod?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

  • obserwator(2016-03-05 19:46) Odpowiedz 42

    To nie Radom jest śmieszny, ale jego byłe władze PIS-owskie z byłym prezydentem Kosztowniakiem, który z radością uciekł od odpowiedzialności w ławy parlamentarne, po tym jak przez kilka lat dofinansowywał ten projekt. Teraz (za dużo pieniędzy wpompowano) nikt nie wie co z tym zrobić.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Reklama