LOT nie dogadał się z Eurolotem w sprawie dreamlinera – ustalił DGP. Szósta maszyna, która wkrótce pojawi się na warszawskim lotnisku, najprawdopodobniej będzie stała w hangarze. Tym samym nowy nabytek flotowy polskiego przewoźnika ani nie wejdzie do siatki połączeń LOT (nie miałby gdzie latać), ani najpewniej nie zostanie wynajęty innej linii. Te, które dreamlinera zakontraktowały, albo już go mają, albo nie mają technicznego potencjału, by polski samolot regularnie wykorzystywać.

Mimo próśb wczoraj spółka nie chciała nas poinformować, czy i z kim ewentualnie rozmawia w sprawie wynajmu maszyny. Nie skomentowała też, dlaczego nie są już prowadzone rozmowy z Eurolotem.

Co ciekawe, nieaktualny może być też już termin przekazania kolejnego samolotu. Pierwotnie dostawa maszyny zaplanowana była na marzec 2014 r. Potem datę przesunięto na przełom marca i kwietnia. Dziś przedstawiciele LOT-u sugerują przyjęcie za obowiązujący termin dostawy „pierwszej połowy roku”. Nie tłumaczą przyczyn opóźnienia.

– Wprowadzenie boeinga 787 do hangaru to byłby naprawdę czarny scenariusz. Samolot nie latałby, a trzeba by za niego płacić raty leasingowe – mówi Sebastian Gościniarek z firmy konsultingowej BBSG.

Jak duży to koszt, można tylko spekulować. W listopadzie 2012 r. LOT zawarł z Apple Bank for Savings z Nowego Jorku, brokerem KGS-Alpha Capital Markets oraz amerykańską agencją ubezpieczeń kredytów eksportowych Export Import Bank of the United States 12-letnią umowę leasingu na pięć samolotów. Wiadomo także, że wkład własny linii przy tej umowie nie przekraczał 25 proc. wartości samolotu, co oznacza, że co roku LOT musi zapłacić instytucjom finansowym – bez odsetek – za każdy samolot po ok. 7 mln dol.

Te warunki dotyczyły maszyn już otrzymanych. Jak będą finansowane trzy kolejne, w tym jedna, która niebawem stanie w warszawskim hangarze, spółka nie ujawnia.

Uziemienie jednego samolotu tymczasem oznacza zwiększenie luki finansowej i może zagrozić prognozie spółki na 2014 r., zgodnie z którą ma ona zakończyć rok stratą na poziomie 16–20 mln zł. Dodatkowe koszty obsługi samolotu podwoją niekorzystny wynik.

Prof. Włodzimierz Rydzkowski, specjalista ds. lotnictwa z Uniwersytetu Gdańskiego, przypomina, że to dopiero początek problemów LOT-u  z dreamlinerami. Zawarta w 2005 r. z Amerykanami umowa przewiduje zakup aż ośmiu egzemplarzy. Już z piątym był problem. Został na szczęście wynajęty liniom Finnair, choć do końca nie wiadomo, na jak długo. Teraz przyleci szósty – na niego władze spółki nie mają żadnego pomysłu.

– LOT trzyma się tych maszyn jak pijany ściany, choć powinien z nich zrezygnować i ograniczyć się do roli firmy dowożącej pasażerów dla wielkich przewoźników – kwituje Rydzkowski. – Trasy do USA, kiedyś ważne, z czasem będą mało rentowne. Warunki na długich dystansach już dziś dyktują wielcy – dodaje.

LOT jest innego zdania. – Spółka jest zobowiązana do kupna samolotów 787. Wcześniejsze rozwiązanie umowy z Boeingiem wiązałoby się z zapłatą kary umownej i spowodowałoby zmianę ceny nabycia samolotów – zapewnia firma w planie restrukturyzacji, którym zajmuje się teraz Komisja Europejska.

Narodowy przewoźnik znalazł się pod ścianą. Modernizacja floty jest zasadniczym elementem planu restrukturyzacji. Ma przyczynić się do ograniczenia kosztów operacyjnych i być głównym czynnikiem umożliwiającym przywrócenie rentowności. Korzyści z eksploatacji 787 wobec używania maszyn 767 to przede wszystkim niższe o 15 proc. zużycie paliwa na jeden rejs, krótszy o 5 proc. czas podróży i niższe aż o 30 proc. koszty obsługi technicznej. Z planu restrukturyzacji LOT-u, którym zajmuje się obecnie Komisja Europejska, wynika, że wprowadzenie samolotów typu 787 ma przynieść spółce na trasach długodystansowych od 135 do 165 mln zł oszczędności rocznie.

W sezonie letnim, który jest najbardziej intensywny dla linii lotniczych, rejsy długodystansowe LOT-u mają load factor (wypełnienie miejsc) na poziomie do 90 proc. W ostatnich trzech latach ten wskaźnik na rejsach długodystansowych systematycznie wzrasta.

– W 2013 r. jest to z pewnością zasługa wprowadzenia do floty nowoczesnych dreamlinerów – zapewnia biuro prasowe LOT-u.

Przewoźnik odnotował też w 2013 r. wzrost wypełnienia miejsc w klasie biznes, o kilka procent w porównaniu z poprzednim rokiem. Dodatkowo w dreamlinerach proponuje podróżującym w celach biznesowych klasę premium, cieszącą się rosnącym zainteresowaniem.