Pieniądze, którymi dysponuje PAŻP, pochodzą od linii lotniczych. Agencja pobiera opłaty za nawigację trasową i terminalową. Pierwszą płaci się tylko za przelot w polskiej przestrzeni powietrznej, drugą także za starty i lądowania. Zgodnie z zasadami Central Route Charges Office, europejskiego nadzorcy dla agencji takich jak PAŻP, wpływy z opłat muszą być równe wydatkom. Jeśli wydatki są niższe, CRCO nakazuje obniżenie wysokości opłat w kolejnym roku. I tak może się stać w przypadku PAŻP.

Opłaty pobierane przez PAŻP nie są wysokie. Pierwsza – za nawigację trasową – wynosi 150,2 zł. Spośród państw członkowskich Unii Europejskiej tylko Bułgaria, Portugalia, Grecja, Malta, Łotwa i Irlandia mogą pochwalić się niższą opłatą za usługi nawigacji trasowej. Stawka drugiej opłaty – terminalowej, pobieranej od startów i lądowań – wynosi obecnie 812,38 zł (w tym przypadku niższe opłaty mają te same wymienione wyżej państwa). Jeśli CRCO wskutek zaoszczędzenia 120 mln zł nakaże obniżkę, opłaty spadną.

To cieszy linie lotnicze, które od dawna chcą redukcji opłat. Robin Kiely z Ryanaira, tanich linii, które w tym roku przewiozą w Polsce najwięcej pasażerów, zwraca uwagę, że mniej pobranych środków przez PAŻP pozwoli obniżyć ceny biletów lotniczych. Mniej za latanie chcą płacić inne tanie linie, ale także narodowy LOT. Nie udało się nam jednak dowiedzieć, o jakich obniżkach cen biletów mowa.

Inaczej sprawę postrzegają pracownicy PAŻP. Janusz Janiszewski, przewodniczący Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego, twierdzi, że już teraz agencja ma środki niewspółmierne do potrzeb. Redukcja opłat jeszcze bardziej zmniejszy jej budżet w przyszłości.

Na dodatek, jak twierdzi, cała sprawa wzięła się z nieporozumienia. Minister finansów Jacek Rostowski w ustawie okołobudżetowej zakwalifikował PAŻP w taki sam sposób jak instytucje rządowe, np. kancelarię premiera. To spowodowało, że kierownictwo agencji zaczęło przywiązywać nadzwyczaj daleko posuniętą dbałość o oszczędności i przejawiać obawy przed inwestowaniem środków.

Tylko że oszczędności w PAŻP nie poprawią sytuacji budżetu. Opłaty od linii lotniczych trafiają do agencji za pośrednictwem wspomnianego wyżej Central Route Charges Office. I tam też trafią ewentualne oszczędności. Tymczasem, zdaniem Janiszewskiego, te pieniądze można byłoby bez problemu wydać. – Choćby poprzez inwestowanie w kadry – wyjaśnia.

Sprawy oszczędności w PAŻP nie chciało skomentować Ministerstwo Transportu. Obecnie resort ten jest zajęty poszukiwaniem nowego prezesa PAŻP. Co ciekawe, powodem odwołania poprzedniego szefa agencji Krzysztofa Banaszka był „ źle opracowany plan roczny”.

Także przedstawiciele władz PAŻP oficjalnie nie chcą się wypowiadać. Nieoficjalnie jednak twierdzą, że agencja nie będzie wydawać pieniędzy na siłę. Kwestionują także pomysł „inwestowania w kadry”.

– Mówienie o inwestycjach w kadry w przypadku kontrolerów jest równoznaczne z postulowaniem podwyżek – mówi pragnący zachować anonimowość przedstawiciel PAŻP. I dodaje, że obecnie średnia pensja kontrolerów wynosi kilkanaście tysięcy złotych.

Kontrolerzy odpowiadają, że nie chodzi o podwyżki, ale o nowe etaty. I przypominają, że w ciągu ostatnich ośmiu lat liczba polskich kontrolerów w służbach radarowych zwiększyła się o 10 proc., a ruch lotniczy wzrósł w tym czasie o 150 proc.

1,7 tys. pracowników zatrudnia PAŻP

600 mln zł wynoszą roczne przychody firmy

70 proc. wydatków agencji stanowią koszty pracy