Sprawy dotyczące niewykonania decyzji prezesa Urzędu Konkurencji i Konsumentów to rzadkość. Zdecydowana większość przedsiębiorców, gdy już decyzja się uprawomocni, realizuje to, co nakazali urzędnicy. PKP Cargo jednak postąpiło inaczej. Od wczoraj wiadomo, że taka samowola się nie opłaca.

Nierówne warunki

Sprawa sięga 2004 r. Wówczas prezes UOKiK nałożył na PKP Cargo karę w wysokości 20 mln zł i nakazał zmianę praktyki. W tamtym czasie spółka była gigantem na rynku krajowych przewozów towarowych. Do 2001 r. miała wręcz pozycję monopolistyczną. I zdaniem urzędników skrzętnie to wykorzystywała. W zawieranych z kontrahentami umowach różnicowała wysokość upustów na przewóz węgla kamiennego. W ten sposób pośrednio PKP Cargo decydowało o tym, któremu przedsiębiorcy biznes będzie się opłacał, a któremu nie. Ci, którzy dostawali niekorzystne warunki, skarżyli się do UOKiK.

Prezes UOKiK podzielił ich zastrzeżenia. Nakazał, by skończyć z tą praktyką. Spółka co prawda odwoływała się od decyzji do sądów wszystkich instancji, ostatecznie jednak do jej uprawomocnienia doszło w listopadzie 2008 r. Zaś rygor natychmiastowej wykonalności zaczął obowiązywać od lipca 2007 r. Od tego momentu przewoźnik nie miał prawa różnicować upustów. Ale nadal to robił.

UOKiK – sprawdzając, czy decyzja została wykonana – dostrzegł, że przewoźnik nie zawiera nowych umów w zakwestionowanej przez urzędników formie. Ale nie zrobił nic, by zmienić treść wieloletnich kontraktów już obowiązujących. Do naruszenia nadal dochodziło.

Prezes UOKiK nałożył więc kolejną karę – 1,7 mln zł za niewykonanie decyzji. Odwołanie spółki do sądu okręgowego nic nie dało. Sąd apelacyjny zaś jedynie obniżył karę do 1,4 mln zł. Uznał, że to pierwszy przypadek niewykonania kary, czego UOKiK w wystarczającym stopniu nie uwzględnił. Sprawa trafiła na wokandę Sądu Najwyższego.

Piękna opowieść

Pełnomocniczka spółki radca prawny Katarzyna Szostak-Tebbens przekonywała, że decyzja prezesa UOKiK była wykonywana. Rzeczywiście jej część jeszcze nie znalazła przełożenia na rzeczywistość, ale nie było w tym żadnej umyślności PKP Cargo. Po prostu spółka potrzebowała więcej czasu na przeprowadzenie analiz, w jaki sposób powinny wyglądać nowe umowy z kontrahentami.

– Decyzja prezesa UOKiK musi być wykonana w całości, a nie w części wybranej przez przedsiębiorcę – ripostowała pełnomocniczka urzędu mec. Aneta Kubasiak. Wskazywała, że przedsiębiorca na etapie zapoznania się z decyzją nie wskazywał, że ustalona treść i termin były niewykonalne. Ewentualne opóźnienia po stronie PKP Cargo miały więc prawo urzędników nie interesować. Liczył się skutek w postaci podtrzymywania antykonkurencyjnej praktyki.

Sąd Najwyższy z tą ostatnią argumentacją się zgodził. W ustnych motywach uzasadnienia sędzia Dawid Miąsik podkreślił, że spółka umyślnie nie wykonała decyzji lub – w najlepszym dla niej razie – z zamiarem ewentualnym, czyli godziła się na jej niewykonanie poprzez powolne podejmowanie działań zmierzających do zmiany treści zawartych wieloletnich umów.

– Zresztą żaden dokument nie świadczył o tym, że PKP Cargo podejmowała aktywne działania zmierzające do zmiany treści zakwestionowanych umów. 65-stronicowe odwołanie, w którym spółka pokazywała, co rzekomo zrobiła, to piękna opowieść, niepoparta jednak żadnymi dowodami – tłumaczył sędzia Miąsik.

Sąd Najwyższy wskazał również, że sporo miejsca skarżąca poświęciła kwestionowaniu ustaleń poczynionych przez prezesa UOKiK przy wydawaniu pierwotnej decyzji. Tyle że – zaznaczył sędzia Miąsik – przekonywać o tych nieprawidłowościach należało na etapie kwestionowania decyzji, nie zaś negowania kary za jej niewykonanie. Jeśli decyzja się uprawomocniła, dyskusja o jej prawidłowości na sali sądowej staje się już zbędna. 

ORZECZNICTWO

Wyrok Sądu Najwyższego z 7 marca 2018 r., sygn. akt III SK 6/17.