Kierowca, który spóźni się z badaniem technicznym pojazdu, nie będzie musiał jechać do „państwowej” SKP, ale za badanie zapłaci podwójnie. Opłaty za diagnostykę zostaną podniesione i będą rosły co roku wraz z inflacją
ikona lupy />
Jak zmienią się opłaty za badania techniczne / Dziennik Gazeta Prawna
TRANSPORT
Rząd zmodyfikował projekt nowelizacji ustawy – Prawo o ruchu drogowym, przewidujący reformę systemu badań technicznych pojazdów. Polega ona na wprowadzeniu trzeciego rodzaju stacji kontroli pojazdów (SKP) i przekazaniu nadzoru nad wszystkimi ze starostw Transportowemu Dozorowi Technicznemu. Oprócz stacji podstawowych i okręgowych, prowadzonych przez podmioty komercyjne, mają powstać też Centra Badawcze TDT. Tych specjalistycznych ośrodków ma być jedynie 16.
Pierwotnie projekt przewidywał, że w przypadku przekroczenia o 30 dni terminu badania okresowego posiadacz auta nie będzie mógł jechać na przegląd do najbliższej SKP, lecz do stacji prowadzonej przez TDT. A to oznaczałoby dodatkową stratę czasu i pieniędzy.
– Mając na względzie uwagi zgłoszone w toku uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych, resort usunął z projektu ustawy obowiązek wykonywania przeterminowanego powyżej 30 dni badania technicznego pojazdu w stacji TDT. Nowa propozycja daje możliwość wykonywania takiego badania w podstawowych lub okręgowych stacjach kontroli, w zależności od rodzaju pojazdu – uspokaja Tomasz Kozera z departamentu transportu drogowego w resorcie infrastruktury.
Bliżej, ale drożej
Niestety, na tym kończą się dobre wiadomości. – Wysokość opłaty za badania techniczne wykonane po terminie zostanie podwojona – zapowiada ministerstwo. I tłumaczy to chęcią zmobilizowania posiadaczy aut.
Szacuje się, że z przeprowadzaniem okresowych badań spóźnia się nawet 40 proc. kierowców. Jednak nie wiadomo, dlaczego ci, którzy przekroczą termin o więcej niż 30 dni, zamiast otrzymać karę, będą musieli zapłacić więcej za badania. Nakład pracy diagnosty i zakres czynności, jakie musi on wykonać, jest przecież zawsze taki sam niezależnie od pory wykonania badania.
Takie rozwiązanie nie za bardzo podoba się nawet samym przedsiębiorcom. – Złość kierowców, którzy będą zmuszeni ponieść podwójną opłatę, skupi się w pierwszej kolejności właśnie na diagnostach. A przecież to nie oni ustalają stawki i zasady ich naliczania – mówi Marcin Barankiewicz, radca prawny Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów (PISKP).
Poza tym, jak zauważa Maciej Wroński, prezes organizacji Transport i Logistyka Polska, podwójne opłaty nie powinny być pobierane od pojazdów, które nie zostały poddane przeglądowi z powodu czasowego wycofania z ruchu. – Przecież nikt nie będzie specjalnie rejestrował wycofanego pojazdu tylko po to, by przeprowadzić badanie okresowe – argumentuje prawnik.
Zwłaszcza że od wiosny przyszłego roku mają wzrosnąć opłaty za przeglądy. Ministerstwo opracowało już projekt nowelizacji rozporządzenia w sprawie wysokości opłat związanych ze sprawdzeniem stacji kontroli pojazdów, przeprowadzaniem badań technicznych pojazdów oraz czynnościami z tym związanymi.
Przedsiębiorcy od dawna domagali się podwyżek opłat, które są na takim samym poziomie od 2004 r. Nie zostały podniesione nawet wtedy, gdy VAT urósł z 22 do 23 proc. Jako że obowiązujące przepisy wykonawcze posługują się kwotami brutto, podwyżka VAT nie dotknęła posiadaczy pojazdów, lecz uszczupliła przychody przedsiębiorców prowadzących SKP.
Stałe odmrożenie cen
Teraz resort zamierza wprowadzić stawkę podstawową A, która będzie kwotą netto. Ma ona odpowiadać opłacie za badanie techniczne pojazdu osobowego, natomiast ceny za diagnostykę innych rodzajów pojazdów będą stanowić jej wielokrotność (np. 2 A) lub odsetek (0,7 A). Od maja 2018 r. stawka bazowa A będzie wynosić 102 zł netto. Zdaniem ministerstwa kwota ma odzwierciedlać stopień wzrostu kosztów funkcjonowania stacji kontroli pojazdów od 2004 r. oraz wysokość inflacji w okresie od ostatniego wyznaczenia cen za badania techniczne pojazdów.
Tylko w pierwszym, niepełnym roku funkcjonowania nowych stawek do budżetu z samego tylko VAT ma trafić 57,7 mln zł więcej. W kolejnych latach, przy założeniu wykonywania ok. 9,6 mln badań pojazdów rocznie, budżet na podwyżce ma zyskać dodatkowe 94 mln zł. Zwłaszcza że kwota bazowa będzie co roku, 15 lutego, podwyższana o poziom inflacji. W przypadku deflacji pozostanie na tym samym poziomie.
Mimo to PISKP liczy, że kwota bazowa będzie większa. – Od 2004 r. znacznie wzrosły koszty prowadzenia działalności. Mamy większe koszty pracy, podatków lokalnych, sprzętu, mediów. Nawet z pozoru prozaiczne rzeczy, jak wprowadzenie obowiązku drukowania zaświadczeń dla klientów na dużych stacjach, generują koszty rzędu od 3 do 5 tys. zł w skali roku – wylicza mec. Barankiewicz z PISKP i dodaje, że ocena nowych stawek będzie też zależeć od pozostałych przepisów wykonawczych do nowej ustawy. – Nie wiadomo, czy na stacje nie zostaną nałożone nowe obowiązki lub wymagania skutkujące np. zakupem nowego sprzętu – dodaje prawnik.
Na razie ministerstwo zamierza zwiększyć o 100 proc. opłaty za... sprawdzenie stacji kontroli pojazdów. Przeprowadzana co pięć lat kontrola TDT zamiast 700 zł ma kosztować 1400 zł.