Orange, który dzisiaj musi udostępniać swoje łącza szerokopasmowe konkurencji na warunkach narzuconych przez regulatora rynku, wkrótce może pozbyć się tego gorsetu. Urząd Komunikacji Elektronicznej przesłał do Brukseli projekt decyzji uwalniający rynek w największych miastach. Ma ona kluczowe znaczenie dla Orange i operatorów alternatywnych. Koniec regulacji cen detalicznych ułatwiłby temu operatorowi konkurowanie na lokalnych rynkach z sieciami telewizji kablowych. Dla pozostałych telekomów oznaczałby potencjalnie utratę możliwości rywalizowania tam, gdzie dzierżawili oni łącza od największego krajowego operatora. Komisja Europejska na podjęcie decyzji ma czas do 4 sierpnia.

Przeciwko propozycji uwolnienia rynku BSA w 76 gminach protestowali operatorzy alternatywni, ale również KIGEiT (izba telekomunikacyjna) oraz Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów kwestionowały wyliczenia UKE, mające świadczyć o tym, że udział rynkowy Orange w tych obszarach jest relatywnie niski, co ma usprawiedliwić deregulację. Z kolei spółka zapewnia, że straciła tam już pozycję dominującą, oraz obiecuje zwiększenie inwestycji w sieci światłowodowe.

Po uwolnieniu cen w szczególnie trudnej sytuacji znalazłaby się Netia, która, jak szacują eksperci, ma 60 proc. rynku BSA (bitstream access), wartego ok. 600 mln zł, i która rozgląda się właśnie za kupcem. Z początkiem lipca wezwanie na zakup akcji Netii ogłosił operator kablowy Vectra. Po tym, jak nie spotkało się to z dużym zainteresowaniem inwestorów, operator ponowił wezwanie, podnosząc cenę z 5,31 zł do 5,41 zł za akcję. Zastrzegł jednak, że jego oferta jest ważna tylko dzisiaj, a zapisy po niższej cenie będą przyjmowane do 5 sierpnia 2014 r.

– Potencjalna decyzja o deregulacji oferty dostępu do internetu w modelu BSA w regionach, w których Orange nie ma pozycji dominującego gracza, powinna mieć dla tego operatora pozytywne długofalowe konsekwencje – ocenia Przemysław Sawala-Uryasz, analityk UniCredit CAIB. Jego zdaniem spółka uzyskałaby możliwość różnicowania cen ofert w wybranych lokalizacjach, co ułatwiłoby konkurowanie z operatorami telewizji kablowej. Analityk sądzi także, że decyzja deregulacyjna mogłaby skłonić Orange do zintensyfikowania inwestycji w sieć dostępową. Chodzi o modernizację istniejącej infrastruktury lub jej stopniową wymianę na sieci światłowodowe. – Poprawa parametrów oferty internetowej umocniłaby pozycję rynkową operatora – uważa Sawala-Uryasz.

– Deregulacja rynku BSA oznacza prawdopodobne przyspieszenie inwestycji Orange w światłowody, a co za tym idzie – możliwość częściowego odzyskania pozycji konkurencyjnej względem operatorów kablowych – twierdzi Konrad Księżopolski, dyrektor zespołu analiz giełdowych Espirito Santo Investment Bank (BESI). Analityk uważa, że w przypadku Netii oznacza to przede wszystkim dalszą presję na jej bazę klientów szerokopasmowego internetu udostępnianego na łączach Orange, a także większe ryzyko w przypadku bazy odbiorców usług świadczonych przy wykorzystaniu własnej sieci. – Oczywiście jeśli założymy, że Orange byłby bardziej konkurencyjny na tym terenie – zaznacza Księżopolski.

BESI w niedawno opublikowanej analizie rynku telekomunikacyjnego poinformował, że jeśli Bruksela da UKE zielone światło w sprawie rynku BSA, to firmy używające infrastruktury Orange będą miały 24 miesiące na migrację do własnych sieci. Na koniec pierwszego kwartału baza BSA zawierała 330 tys. łączy, z czego z 255 tys. korzystała Netia. Analitycy oszacowali, że kosztowałoby to spółkę 42–52 mln zł rocznych przychodów (3 proc. całości) i 4–5 mln zł zysku EBITDA (1 proc. całości).

BESI utrzymuje rekomendację „kupuj” dla Orange, jednak obniżając cenę docelową z 12,6 zł do 10,8 zł. W komentarzu do tej rekomendacji analitycy piszą, że nowa oferta tańszej marki Orange nju mobile odniosła sukces komercyjny, generując najwięcej nowych przyłączeń netto w telefonii komórkowej w ciągu ostatnich 12 miesięcy i obniżając koszt pozyskania klienta. BESI spodziewa się, że spółka odzyska swoją konkurencyjną pozycję dzięki łączeniu produktów w Orange Open i nju. Ta taktyka spowodowała powiększenie bazy klientów trzech usług spółki w pierwszym kwartale 2014 r. o 50 proc. rok do roku. Miało to pozytywny wpływ na średni przychód od jednego abonenta szerokopasmowego, który wzrósł w tym okresie o 1,5 proc.

Z kolei w przypadku Netii analitycy banku uważają, że chociaż operator modernizuje swoją sieć do standardu NGA, to jego baza klientów detalicznych rośnie tylko w przypadku telewizji i nadal jest zbyt mała. Jednocześnie spółka broni swojej bazy klientów biznesowych, charakteryzującej się wysoką marżą. Dzieje się to jednak kosztem silnego obniżenia ARPU (o 16 proc. rok do roku w pierwszym kwartale 2014 r.). Zdaniem BESI głównym czynnikiem stanowiącym o atrakcyjności Netii jest jej stosunkowo hojna polityka dystrybucji zysków. Jednak obecnie w centrum uwagi jest możliwość ewentualnego przejęcia przez Vectrę, drugiego co do wielkości operatora telewizji kablowej w Polsce. – Wycena 5,41 zł za akcję jest zbyt niska. Model wyceny BESI sugeruje 6,7–6,8 zł za akcję – twierdzą analitycy banku.