statystyki

Flis: Manipulacje przy prawie wyborczym są jak nunczako [WYWIAD]

autor: Tomasz Żółciak15.11.2017, 07:39; Aktualizacja: 15.11.2017, 10:20
Doktor hab. Jarosław Flis, socjolog polityki

Doktor hab. Jarosław Flis, socjolog politykiźródło: Dziennik Gazeta Prawna

- PiS nie dostrzega, że w ok. 2 tys. gmin, w których wybieramy 30 tys. radnych, nigdy nie było wyborów proporcjonalnych, które partia teraz wprowadza - mówi w wywiadzie dla DGP doktor hab. Jarosław Flis, socjolog polityki.

Reklama


Zazwyczaj jest tak, że jak ktoś się bierze za zmiany w kodeksie wyborczym, to ustawia je pod siebie. Czy tak jest i tym razem?

Są trzy motywy skłaniające do zmian w ordynacji. Pierwszy to przesunięcie równowagi na swoją korzyść. Drugi to kwestie ideowe, czyli tego, jak wyobrażamy sobie szczęście. Platforma Obywatelska wyobrażała sobie to szczęście w postaci jednomandatowych okręgów wyborczych (JOW). Wprowadziła tę zmianę w samorządach i pewnie po cichu liczyła, że będzie dzięki temu częściej wygrywać. Poszło trochę inaczej, lecz ich opinii to nie zmieniło. Z drugiej strony są tacy, a wśród nich Jarosław Kaczyński, zdaniem których wybory powinny być przede wszystkim proporcjonalne. Tak oceniana ordynacja może nawet nie podlegać szczegółowym kalkulacjom, ale być wyrazem nastawienia ideowego. Trzeci motyw to dążenie do instytucjonalnego uzdrowienia sytuacji, gdy coś po prostu źle działa, bo tworzy wątpliwe sploty interesów. W przypadku zmian zaproponowanych przez PiS mamy do czynienia po trochu ze wszystkimi trzema motywami.

Jak się panu podoba pomysł utworzenia Korpusu Urzędniko´w Wyborczych?

Od wielu lat mówi się, że – jak w wielu innych krajach – należy stworzyć niezależną administrację wyborczą, która będzie organizować wybory. Przy czym nie będą to oddelegowani sędziowie, których potem będą osądzać ich koledzy w zakresie tego, czy wybory przebiegły prawidłowo, czy nie. To sensowne rozwiązanie. Ale przy okazji PiS przemyca w projekcie zmianę niezwykle istotną, a jeszcze bardziej kontrowersyjną. Nowo tworzonej administracji wyborczej oddaje się dwie ważne kompetencje, które dziś są w rękach gmin. Pierwsza to wyznaczanie obwodów do głosowania, a druga to dzielenie na okręgi wyborcze. Pierwsza sprawa dotąd nie była kontrowersyjna. Teoretycznie możliwe są jakieś manipulacje dotyczące obwodów do głosowania, czyli siedzib komisji wyborczych. Można zrobić np. tak, że sieć zagęści się tam, gdzie są nasi zwolennicy, a tam, gdzie są nasi przeciwnicy, stworzy się mniej tych siedzib, tym samym utrudniając dotarcie do lokalu wyborczego. Ale do tej pory nie widziałem analiz, które potwierdzałyby to zjawisko. Dlatego nie widzę powodów, by odbierać kompetencje gminom w dziedzinie, która w wolnej Polsce nigdy nie budziła sporów. Ale PiS jest partią sceptycznie nastawioną do samorządów, w związku z czym zmiany odbierające im kompetencje łatwo uzyskują w partii zielone światło.


Pozostało jeszcze 84% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję
Więcej na ten temat

Reklama


Artykuły powiązane

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Redakcja poleca

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

Polecane

Reklama