Ścieżka kariery za pomocą wewnętrznego awansu w służbie cywilnej formalnie się kończy na zastępcy dyrektora departamentu. Dalej jest to możliwe, ale dopiero po przystąpieniu do procedury konkursowej. Oczywiście powinni je wygrywać najlepsi. Tyle teoria.

Musi być zaufany

O tym, że praktyka wyłaniania dyrektorów nie zawsze pokrywa się z teorią, potwierdza przypadek ze Śląskiego Urzędy Wojewódzkiego. Otóż jedna z urzędniczek zarzuciła dyrektorowi generalnemu, że powołał do dwóch komisji konkursowych dwie urzędniczki, z których każda ubiegała się stanowisko dyrektora biura. I choć po interwencji skład komisji został zmieniony, to obie panie i tak wygrały – w sumie na oba stanowiska startowało 14 osób.

Zdaniem dyrektora generalny Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego Marka Tarabuły cała procedura została przeprowadzona przy zachowaniu jak najwyższych standardów.

Praca w administracji rządowej

Praca w administracji rządowej

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

– W każdym przypadku, gdy jednym z kandydatów jest pracownik urzędu, zawsze może zostać podniesiona kwestia sympatii lub antypatii członków komisji. Zasada otwartości i konkurencyjności naboru musi być zapewniona wszystkim osobom, w tym także pracownikom urzędu – uzasadnia Marek Tarabuła.

Powołanie do komisji urzędniczek ubiegających się o stanowiska dyrektorskie tłumaczy problemami kadrowymi.

– Niestety zasób osób, spośród których można powoływać członków zespołów, jest ograniczony. Przy tym muszę brać pod uwagę ich kompetencje w zakresie umiejętności selekcyjnych, interpersonalnych i zakres działania – dodaje dyrektor.

Dyrektorzy generalni często rezygnują z obsadzania wakatów w procedurze konkursowej. Do zarządzania biurami wyznaczają zastępców dyrektorów, którzy jednocześnie otrzymują status kierujących daną komórką organizacyjną.

Przykład idzie z samej góry. Taka sytuacja od dłuższego czasu ma miejsce w Biurze Spraw Osobowych Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Swojego dyrektora nie ma też departament Gospodarki Elektronicznej w Ministerstwie Gospodarki. Zapytana przez nas sekretarka o ewentualny konkurs na to stanowisko odpowiedziała, że nic nie słyszała, aby miał być przeprowadzony.

Podobnie jest w Głównej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, w którym kilka departamentów jest zarządzana przez osoby kierujące. Przy czym, jak tłumaczy nam Jan Krynicki, rzecznik prasowy biura generalnego dyrektora GDDKiA, ta sytuacja będzie trwać do czasu rozstrzygnięcia konkursów na dyrektorskie wakaty. Nie był jednak w stanie podać szczegółów dotyczących tych procedur.

Czas to zmienić

Zarówno eksperci, jak i związkowcy zgodnie twierdzą, że obecna procedura konkursowa jest fikcją. – Kierownictwa urzędów bardzo często znają wyniki konkursów jeszcze przed ich formalnym rozstrzygnięciem. Taki nabór jest przeprowadzany tylko po to, aby w dokumentach wszystko się zgadzało – stwierdza dr Aleksander Proksa, radca prawny, były prezes Rządowego Centrum Legislacji.

Wtóruje mu dr Stefan Płażek, adwokat, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu.

– Konkursy nie powinny być obowiązkowe. Ministrowie i wojewodowie powinni móc je ogłaszać fakultatywnie. Tylko wtedy, gdy wśród pracowników nie mają właściwej osoby, którą mogliby awansować. Dopóki nie będą mieli takiej możliwości, będą stosować różne triki – dodaje dr Stefan Płażek.

Fakultatywne konkursy na stanowiska dyrektorskie popierają także związkowcy.

– Najwyższy czas skończyć z fikcją prawną, jaką mamy obecnie – stwierdza Robert Barabasz, szef Sekcji Krajowej Pracowników Administracji Rządowej i Samorządowej NSZZ „Solidarność”.

– Wiele procedur jest ustawianych i praktycznie jest to nie do wychwycenia. Jak ktoś ma zostać dyrektorem, to nim zostanie, niezależnie od tego, jaką wiedzą i doświadczeniem wykażą się konkurenci – dodaje.

Za przykład podaje szybkie kariery w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim.

Tymczasem szefowa służby cywilnej ze względu na zbliżające się wybory parlamentarne nie zamierza w tym roku wprowadzać zmian w ustawie z 21 listopada 2008 r. o służbie cywilnej (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 1111 ze zm.). Niewykluczone jednak, że dyskusja rozpocznie się pod koniec roku.