statystyki

5,2 mln Polaków na umowach terminowych. Co trzeci Polak drży, że szef nie przedłuży mu kontraktu

autor: Janusz K. Kowalski03.12.2014, 07:00; Aktualizacja: 03.12.2014, 08:07
rekrutacja, praca, pracownik

W III kw. blisko 29 proc. pracowników najemnych pracowało na podstawie umów terminowych. źródło: ShutterStock

To rekord. Już 5,2 mln osób jest zatrudnionych na umowach, które najsłabiej wiążą ich z pracodawcami. Przyspieszenie rozwoju gospodarczego nie hamuje wzrostu nietrwałych umów o pracę. Tendencja jest stała: w angażu jest data jego zakończenia.

Reklama


Reklama


W III kw. 2014 r. ponad 3,6 mln pracowników miało umowy na czas określony – wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności prowadzonych przez GUS. Nigdy wcześniej nie było tak dużej ich liczby. Obok nich, jak szacuje DGP, ok. 1,6 mln osób podpisało zlecenia lub umowy o dzieło.

W sumie ponad 5,2 mln ma zajęcie, które słabo wiąże ich z pracodawcą. Przykładowo wypowiedzenie takiego angażu trwa tylko dwa tygodnie i nie trzeba tego uzasadniać.

– Zamiłowanie pracodawców do tego typu umów jest porażające – ocenia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. Jej zdaniem wynika ono z niższych kosztów zwolnień. Nie tylko można się z takim pracownikiem szybko rozstać, lecz także nie trzeba mu wypłacać odpraw (przewidzianych w stałych umowach).

Terminówki są tańsze także dlatego, że płace na ogół rosną ze stażem. Gdy szef chce obniżyć koszty, to pracownikowi, który jest już w firmie od dawna, zamiast podwyżki wręcza wypowiedzenie, a na jego miejsce zatrudnia nową osobę, której będzie płacił mniej.

Karolina Sędzimir ekonomistka PKO BP

Karolina Sędzimir ekonomistka PKO BP

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Z kolei kariera umów nazywanych przez związkowców śmieciowymi (zleceń i o dzieło) wynika z tego, że nie dotyczą ich podstawowe zasady kodeksu pracy – nie przysługuje urlop, czas pracy nie jest limitowany i nie ma minimalnego wynagrodzenia.

Nawet spadek bezrobocia nie powoduje zmniejszenia popularności tego typu umów. Na przykład w tym roku stopa bezrobocia była o 1,6 pkt proc. niższa niż przed rokiem, a mimo to liczba osób zatrudnionych na umowach terminowych wzrosła o prawie 340 tys. (aż o 10 proc.).

Mistrzowie umów terminowych

W III kw. blisko 29 proc. pracowników najemnych pracowało na podstawie umów terminowych. Sytuacja jest jednak dużo gorsza, jeśli uwzględni się także tych, którzy zarabiają tylko w oparciu o umowy-zlecenia i umowy o dzieło. Okazuje się wówczas, że wśród 16 mln pracujących (łącznie z szarą strefą) już prawie co trzecia osoba ma zajęcie dzięki tego typu umowom.

– Ich popularność wynika nie tylko z tego, że są one tańsze niż stałe umowy, choć jest to powód dominujący – twierdzi prof. Urszula Sztanderska z Uniwersytetu Warszawskiego. Według niej pracodawcy bardzo się bronią przed jakimikolwiek zobowiązaniami wobec pracowników. Jest tak zwłaszcza w sektorze drobnych przedsiębiorstw, który w Polsce dominuje. – To często wiąże się z niepewnością jutra, bo działalność małych firm nie jest stabilna – uważa.

Zastrzega jednak, że nie zawsze tak jest. – Czasami firma działa kilkanaście lat i nic nie zapowiada, że będzie miała problemy, a mimo to zatrudnia pracowników na czas określony – dodaje Sztanderska. Jej zdaniem stworzył się wzór, że na pracy należy oszczędzać i nie szanuje się kapitału ludzkiego, który można by z firmą związać. – Firmy często niewiele od pracowników oczekują i wiele im nie dają – podkreśla rozmówczyni DGP.

Presja na jakość

Z danych GUS wynika, że popularności umów terminowych często nie studzi nawet przyspieszenie wzrostu gospodarczego. I tak na przykład, gdy w 2007 r. PKB zwiększył się o 6,8 proc., liczba umów na czas określony wzrosła w ciągu roku o ponad 160 tys. Natomiast w ubiegłym roku, gdy wzrost gospodarczy zwolnił do 1,6 proc., liczba takich umów zwiększyła się tylko o 44 tysiące. Za to inaczej było w 2008 r. Wtedy gdy wzrost gospodarczy wyniósł 5,1 proc., liczba umów terminowych spadła o 6 tys. Przeważa jednak tendencja, zgodnie z którą przybywa pracowników, którzy w umowach o pracę mają wpisaną datę jej zakończenia.

– Pracodawcy preferują umowy terminowe, ponieważ mają one korzystny wpływ na jakość pracy pracownika i jego wysiłek – uważa prof. Sztanderska. Głównie dlatego, że stara się on o to, aby umowy nie stracić, aby została z nim zawarta nowa po wygaśnięciu starej. Te starania zastępują w firmach różne sposoby zarządzania ludźmi, bo pracownicy boją się podpaść.

Wśród pracowników umowy terminowe mają na ogół złą sławę. Bo ci, którzy na ich podstawie pracują, traktowani są przez pracodawców po macoszemu: rzadziej są wysyłani na szkolenia albo otrzymują zaniżone premie lub nie otrzymują ich wcale, gdy mają krótki okres zatrudnienia. Ponadto tacy pracownicy tracą pewność jutra, gdyż wiele spraw mogą planować tylko na krótki okres. – Nie opłaca im się na przykład kształcić na potrzeby pracodawcy, u którego są zatrudnieni – mówi prof. Sztanderska. Przede wszystkim dlatego, że nie mają pewności, że nowe kwalifikacje w przyszłości wykorzystają. Ponadto umowy te dezorganizują życie rodzinne pracownika. Trudno mu na przykład otrzymać kredyt mieszkaniowy. Młodzi ludzie, najczęściej zatrudniani na umowach na czas określony, którzy nie mają własnego mieszkania, odkładają również plany prokreacyjne. A to już od ponad dwóch dekad wpływa niekorzystnie na naszą sytuację demograficzną, bo dzieci rodzi się mało.

W Polsce umów terminowych jest średnio dwa razy więcej niż w Unii Europejskiej. Od lat rodzi to niezadowolenie pracowników i związkowców. Dlatego resort pracy przygotował już propozycje zmian w kodeksie pracy, które zapewnią większą stabilność zatrudnienia na podstawie umów terminowych (patrz: ramka).

Bat na seniora

Oprócz dużej liczby umów terminowych mamy też plagę kontraktów cywilnoprawnych – zleceń i umów o dzieło. Nie ma oficjalnych danych, ile osób pracuje obecnie na ich podstawie w całej gospodarce. Z ostatnich danych GUS na ten temat możemy się dowiedzieć, że w 2012 r. zatrudnienie w oparciu o umowę-zlecenie lub umowę o dzieło miało 1,35 mln osób. Ich liczba jednak wzrosła. Jak podał GUS, w ubiegłym roku tylko w firmach zatrudniających ponad 9 osób liczba pracowników na umowach cywilnoprawnych zwiększyła się aż o 24 proc.

Do tego wzrostu przyczynia się między innymi obowiązujące prawo. Na takich umowach zatrudnia się osoby, którym do wieku emerytalnego brakuje czterech lat lub mniej. Przy stałych umowach w tym okresie nie można ich zwolnić. Przedsiębiorcy wolą więc nie ryzykować i często rozstają się z pracownikami wcześniej.

Zdaniem ekspertów wzrost liczby pracowników z umowami cywilnoprawnymi wynika również... z częstej krytyki umów śmieciowych w mediach. Ci, którzy wcześniej nie zatrudniali na nich, nagle się do nich przekonują. Przedsiębiorcy liczą pieniądze. Koszty pracy wynikające z umów o pracę na czas określony i czas nieokreślony są wyższe ze względu na konieczność opłacenia składek na ubezpieczenia społeczne. W przypadku umów o dzieło takich składek w ogóle się nie płaci, natomiast przy zleceniach można uniknąć części tych składek.

Jest przekonanie, że na pracy trzeba oszczędzać, nie szanuje się ludzi

Rząd pracuje nad zmianami w umowach o zatrudnienie

W najbliższych latach planowane są istotne zmiany dotyczące warunków pracy i jej oskładkowania.

Najwcześniej w drugiej połowie przyszłego roku mogą zmienić się zasady przekształcania terminowych umów o pracę w stałe. Obecną zasadę, która przewiduje, że trzeci czasowy kontrakt zawarty z tą samą osobą przekształca się w umowę na czas nieokreślony, zastąpi przepis, zgodnie z którym maksymalny okres zatrudnienia terminowego wynosi 33 miesiące. W tym czasie pracodawcy będą mogli zawrzeć maksymalnie trzy czasowe umowy. Zawarcie czwartego kontraktu lub kontynuowanie zatrudnienia po upływie 33 miesięcy będzie równoznaczne z zatrudnieniem na czas nieokreślony. Rządowy projekt nowelizacji kodeksu pracy w tej sprawie zakłada także m.in. zrównanie okresów wypowiedzenia umów terminowych i stałych. Dla obu rodzajów kontraktów będą one wynosić:

●2 tygodnie, jeżeli pracownik był zatrudniony krócej niż 6 miesięcy,

●1 miesiąc, jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej 6 miesięcy,

●3 miesiące, jeżeli pracownik był zatrudniony co najmniej 3 lata.

Od 1 stycznia 2015 r. członkowie rad nadzorczych spółek i innych osób prawnych będą mieli potrącane z wynagrodzenia składki na ubezpieczenia społeczne (emerytalne, rentowe, wypadkowe, chorobowe). Chodzi o grupę ok. 30 tys. osób, które zostały powołane do organu nadzoru, a nie mają innej podstawy oskładkowania. Rząd chce pozyskać z tego tytułu 300 mln zł.

Od 1 stycznia 2016 r. zwiększy się zakres oskładkowania umów-zleceń. Podstawą naliczenia składek do ZUS będzie suma przychodów ze wszystkich zleceń, na podstawie których pracownik otrzymuje co najmniej minimalne wynagrodzenie. Nowe rozwiązanie skierowane jest do grupy ok. 100 tys. osób objętych zbiegiem tego typu umów. Będą oni informować płatników o liczbie zleceń i wysokości wynagrodzenia, a ci ostatni przekażą należności do organu rentowego. Dzięki temu budżet państwa zasili kwota 340 mln zł, a zleceniobiorcy zyskają w przyszłości prawo do najniższej emerytury.

OPINIE

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Umów terminowych przybywa między innymi dlatego, że inwestycje przedsiębiorstw są stosunkowo małe. Gdyby szybko rosły, to przybywałoby również stałych umów o pracę, ponieważ przy nowych przedsięwzięciach modernizacyjnych lub rozwojowych firm zatrudnia się na ogół specjalistów z doświadczeniem. A ci oczekują zatrudnienia na czas nieokreślony i zwykle je otrzymują. Kariera umów terminowych związana jest także z niestabilnością koniunktury na rynkach światowych. Do tego doszedł konflikt zbrojny na Wschodzie, który zachwiał wieloma firmami. Dlatego jeśli zatrudniają one pracowników, to często tylko pod określone kontrakty, bo nie są pewne, czy będą następne. Nawet te przedsiębiorstwa, które mają stabilnych odbiorców zagranicznych, zatrudniają pracowników na czas określony, bo są oni tańsi niż osoby pracujące na stałe. To zwiększa ich konkurencyjność cenową na rynkach międzynarodowych i pozwala zdobywać nowych klientów. Między innymi dlatego eksport wciąż rośnie i przybywa przedsiębiorstw, które sprzedają swoje produkty za granicą.

Popularność umów na czas określony wiąże się między innymi ze strukturą naszej gospodarki. Wciąż stosunkowo mało jest w niej wysokich technologii. A to sprawia, że występuje duże zapotrzebowanie na pracowników o niskich kwalifikacjach. Można ich w bardzo krótkim czasie przyuczyć do wykonywania prostych prac. Na rynku pracy jest ich dość dużo, stąd nie ma kłopotów z ich rekrutacją. Tym bardziej że prostych prac podejmują się również osoby ze średnim albo nawet z wyższym wykształceniem, które nie mogą znaleźć płatnego zajęcia zgodnego z wyuczonym zawodem. W tej sytuacji pracodawcy chętnie zatrudniają pracowników na umowach terminowych, bo nie ponoszą kosztów związanych z podnoszeniem ich kwalifikacji. Gdyby takie koszty ponosili, wtedy próbowaliby ich związać z firmą, oferując im stałą pracę. Trzeba przy tym pamiętać również o tym, że na umowach terminowych zatrudnia się także specjalistów. To efekt boomu edukacyjnego, z którym mieliśmy do czynienia w ostatniej dekadzie. Osób z wyższym wykształceniem jest tak dużo, że gospodarka nie jest w stanie ich wchłonąć.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • europejczyk(2014-12-04 08:25) Odpowiedz 00

    Do Polaka i innych kilka pytań:
    1. Szanowny Pan to na kogo głosował w 1989 r ?? SOLIDARNOŚĆ no to wywalczyliście co wywalczyliście. Że co, że miało być inaczej, Jak inaczej?? Co zotało z sierpniowych postulatów???
    2. To nie jakieś tam partie dopusciły to tej tragedii (bo permamntny strach to tragedia ludzka) ale wyborcy którzy wybierają takich posłów ktorzy nie dbają o dobro ludzi (zarówno pracodawców i pracowników). Ludzie wybierają posów bo dobrze gada, bo popirany przez lidera i z innych głupich przyczyn, ale nigdy nie wybierają z powodów merytorycznych.
    3. Zastosowano w Polsce różne ulgi - czy wiecie komu i ile??? Jak się dowiecie to się bardzo zdziwicie i dowiecie się kto w rzeczywistości rzadzi w Polsce. Podpowiem - kapitał.
    4. Kochani trzeba słuchać, czytać i myśleć - to nie boli. A z tym bywa różnie - przykład ostatnie wybory - wszystko opisane jak głosowa (karta, plakat), tylko trzeba było przeczytać i pomyśleć. A wyszło że głupiego krzyżyka nie potrafimy poprawnie postawić. Ot i europejczycy.
    Tak więć nie dziwcie się, skoro nie szanujemy jeden drugiego, że nas będą szanować.

  • nikt nie chce tu mieszkac oprocz uprzywilejowanych(2014-12-03 10:11) Odpowiedz 00

    na strachu przed utrata pracy przez zwyklych, slabych ludzi i na tym, ze oni w zwiazku z ta sytuacja nie maja dzieci, nie maja planow, nie maja przyszlosci, buduje sie wzrost gospodarczy tego zafajdanego panstwa, brawa dla tuska

  • european.alice@gmail.com(2014-12-05 22:30) Odpowiedz 00

    Jeśli ktoś pisze poważny artykuł, niech kurcza noga!, sprawdzić dane statystyczne. Zgodnie z danymi na rok 2011 w Polsce było trochę ponad 24 mln osób w wieku produkcyjnym (źródło: ot choćby http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_Polski)
    Jak na moje rachuby, 16 mln ludzi to 2/3 z 24mln, a nie z ogólnej liczby Polaków. Nosz odrobina szacunku dla czytelnika!

  • Ekspert HR(2014-12-08 13:48) Odpowiedz 00

    Z całym szacunkiem dla prof. Sztanderskiej, ale nie zgadzam się z jej wypowiedzią, umowy tego typu powodują obniżenie motywacji i zaangażowania pracownika. Szczególnie jeśli jest to druga lub kolejna tego typu umowa. Pracownik ma wrażenie, że po umowie na okres próbny [pierwszej czasówce] nadal ma się wykazywać, bo pracodawca nadal nie umie ocenić czy chce z nim pracować czy nie? Bzdura Pani profesor, te umowy powodują frustrację poprzez stan ciągłego zawieszenia. Ponadto można je wypowiedzieć bez podania powodu. Jestem za zlikwidowaniem takich umów w ogóle. Przecież jeśli pracodawca będzie chciał kogoś zwolnić, to umowa nie ma znaczenia.

  • ola(2014-12-05 19:28) Odpowiedz 00

    No ja w końcu dostałam umowę o pracę na czas nieokreślony, poczułam isę pewniej i złożyłam wniosek o kredyt na własne m. Już nie mogę doczekać się decyzji

  • j.(2014-12-04 20:39) Odpowiedz 00

    Ma rację "Ten Zły", że Kodeks Pracy jest u nas anachroniczny, bo stworzony był z myślą o kopalniach, hutach i innych socjalistycznych molochach, a nie o dynamicznych, małych firmach działających w warunkach konkurencji. Mimo licznych nowelizacji zawiera sporo anachronizmów i narzuca pracodawcy nadmiar biurokracji i obowiązków o wątpliwej użyteczności (np. obowiązkowy "instruktarz stanowiskowy" dla każdego nowego pracownika, także np. na stanowisku biurowych itp.) Ale z drugiej strony trzeba też zauważyć, że jednym ze sposobów na rynkowy sukces jest dziś jak najtańsze kupowanie pracy! Stąd firmy zatrudniające np. na umowę zlecenie i płacące zleceniobiorcom grosze są bardziej konkurencyjne, łatwiej wygrywają przetargi, a ich właściciele budują sobie większe pałace. No, bo przecież jakby ktoś powiedział, że ten pałac mógłby być trochę mniejszy, ale za to można by dać więcej ludziom zarobić, to by go dziś nazwali komunistą, no nie?... A więc: kapitaliści wszystkich krajów łączcie się! Niech żyje i zwycięża kapitalizm!

  • p...(2014-12-04 19:42) Odpowiedz 00

    rozszerzając wypowiedź @22
    niskie wynagrodzenia i ograniczony rozwój i popyt to skutek obowiązującego kryterium najniższej ceny, które zwalania z odpowiedzialności zarządzających groszem publicznym ale także prywatnym.
    Czy konkurując na cenę mogę zdobyć doświadczenie zawodowe w danej dziedzinie, aby wpaść na rozwiązania innowacyjne, czy patrze tylko aby dokręcić śrubę i obniżyć koszty po stronie jakości, po stronie wynagrodzeń i po stronie danin do budżetu i do ZUS.

  • EU(2014-12-03 16:11) Odpowiedz 00

    Najbardziej poszkodowani są "biedni przedsiębiorcy" ,żal mi ich i willi i mercedesów jakie posiadają ,dzięki
    niewolniczemu wyzyskowi i korupcji przy "zdobywaniu " zleceń.

  • Vox61(2014-12-06 01:18) Odpowiedz 00

    Młodzi pewnie nie uwierzą ale tak było.Prawie 33 lata ( od 1973 r ) przepracowałem tylko w państwowych firmach na umowach na czas nieokreślony. Co jakiś czas regularnie podwyższano mi kategorię zaszeregowania a kiedy osiągałem górny pułap awansowałem stanowiskowo. To gwarantowały regulaminy zatrudnienia.Teraz zapomina się o tym ,że pracodawca ( najczęściej ten prywatny ) ponosi tzw. ryzyko gospodarcze prowadzonej działalności i nie może tego ryzyka przenosić na pracowników. Zła koniunktura - firma upada i koniec. Teraz winny jest tylko pracownik - niewolnik i permanentny kryzys gospodarczy.

  • Kiedyś tego nie było....(2014-12-03 12:23) Odpowiedz 00

    Obejrzałem w końcu słynny film "Wałęsa - Człowiek z Nadziei" ... i co tam widzę.
    Kiedyś było coś takiego jak ludzka Solidarność ...ten słynny strajk z powodu zwolnienia Pani Walentynowicz...

    Teraz można z dnia na dzień zwolnić 5 milionów Pań Walentynowicz i nie stanie się NIC...

    Człowiek Nadziei Wałęsa sam niedawno mówił, że nie przypuszczał, że jego walka wyda tak beznadziejne efekty jak traktowanie ludzi pracy jak Śmieci w owych Śmieciowych Umowach ...

  • Precz z fuszerka(2014-12-03 12:20) Odpowiedz 00

    Prawda jest taka, ze kazdy zarabia tyle ile jest wart, a wiekszosc Polakow zamiast pracowac wolalaby siedziec przed tv i zlopac piwko. Zamiast liczyc na socjalistyczne i opiekuncze panstwo, wezcie sie za siebie i nauczcie jakiegos fachu. Wraz z postepem technicznym wiekszosc prostych prac bedzie wykonywana przez maszyny czy roboty i co wtedy zrobicie? Bedziecie zadac zasilku za lenistwo i nieudacznictwo?

  • praktyk(2014-12-03 11:55) Odpowiedz 00

    PRACODAWCA ZAWSZE WYKORZYSTYWAŁ SWOJE PRAWO . w LATACH OSIEMDZIESIĄTYCH ,ŻEBY POPRAWIĆ WYNIKI EKONOMICZNE SZEF WYSYŁAŁ NAS NA URLOPY BEZPŁATNE .Oczywiście TEN OKRES JEST ODEJMOWANY DO UPRAWNIEŃ EMERYTALNYCH .Nazbierało MI SIĘ TEGO WYMUSZONEGO URLOPU 3 M-CE. SZEF DAWNO NIE ŻYJE A MNIE zus ODJĄŁ TE 3 M-CE OD STAŻU PRACY .
    Umowa na czas nieokreślony różni się tym od umowy na czas określony ,że ta pierwsza nie ma daty zakończenia .
    Kiedyś normą było zatrudnianie na czas nieokreślony,po przebyciu okresu próbnego do 3 m-cy ,następnie wstępnego do 1 roku . pracownicy nie siedzieli na walizkach i mogli spokojnie planować życie rodzinne . W pracy było więcej twórczości pracowniczej " korzystnej dla pracodawcy . KP wprowadzony w 1974r wielokrotnie nowelizowany od 1996r miał uregulować stosunki pracownicze tak ,żeby nie korzystano z Kodeksu Cywilnego regulującego umowy cywilne : o dzieło czy zlecenie .Dzisiaj te umowy są normą.

  • Skrbk(2014-12-03 11:28) Odpowiedz 00

    Powinni najpierw usprawnić mechanizmy egzekwowania prawa. Co z tego, że obowiązują jakieś przepisy skoro rozprawa przed sądem pracy trwa 2 lata?

  • Problemem są Marne Pokolenia Polaków....(2014-12-04 11:30) Odpowiedz 00

    Widzę po postawach młodzieży...
    potrzeba im tylko WiFi i spokoju...ewentualnie jakieś podłe żarcie z Biedronki...

    Takie postawy są idealne dla poltyków...
    bo wyrastaja pokolenia Śmieciowe

  • 1!(2014-12-06 10:43) Odpowiedz 00

    Głosujecie dalej na PO-PSL, to niedługo pracodawcy każą Wam płacić za to, że dali Wam pracę.

  • Jamaika(2014-12-03 10:08) Odpowiedz 00

    @Ten zły
    Bezczelna odpowiedź rządzących. A jak się nie podoba to wypie..laj z kraju, granice są otwarte!!!

    Tak na marginesie, będzie śmiesznie jak wyjadą czołgi.

  • Polak(2014-12-03 08:14) Odpowiedz 00

    Głosujcie dalej na PO, niedługo będziecie nawet bez zasiłku. Zagraniczne koncerny i ich pachołki z PO śmieją się z durnych Polaków a konta rosną!

  • Ten Zły(2014-12-03 09:57) Odpowiedz 00

    @Jamaika
    PS. Proponuję również wdrożyć zasadę parytetu płci i zastosować minimalną płacę co najmniej 2000 Euro. Niegłupio by było założyć Radę Pracowniczą, która wytłumaczy Ci, jak zarządzać Twoją firmą.

  • Płytki i stronniczy artykuł(2014-12-03 09:55) Odpowiedz 00

    Biedni pracownicy! A może spojrzeć z p-tu widzenia pracodawcy? I to tego, którego jest większość - mała firma, zatrudniająca kilku-kilkunastu pracowników.
    Z własnej praktyki i obserwacji wiem, że nie wyrzuca się dobrego pracownika, natomiast kilku "cwaniaków" na umowach stałych może taką małą firmę wpędzić w duże tarapaty finansowe. Umowy terminowe w większości przypadków (nie mówię o patologiach) są niczym innym jak zabezpieczeniem przed nieuczciwością pracowników wobec tego drobnego pracodawcy, który z reguły nie jest rekinem finansowym i niejednokrotnie balansuje na granicy opłacalności.
    Natomiast ci właśnie przedsiębiorcy nie maja swoich związków zawodowych, nie strajkują, nie krzyczą - więc można hulać po nich, a co!

  • Przedsiębiorca(2014-12-03 09:54) Odpowiedz 00

    do tego stanu przyczynia się przede wszystkim polityka najniższej ceny, która zwalnia z myślenia z osób zasiadających w komisjach przetargowych, którzy w wielu przypadkach nie orientują się zbyt dobrze w temacie, a diabeł tkwi w szczegółach. To jest pułapka na firmy, które z jednej strony przy takiej konkurencji zaniżają oferty aby później kombinować przy wykonaniu i odbiorze. Żenujące jest, że takich prostych zależności nie widzą profesorowie. Polityka najniższej ceny powoduje, że przedsiębiorcy nie są pewni jutra nawet w okresie koniunktury, bo ona dziś jest a jutro jej nie ma i zawsze może pojawić się konkurent oferujący jeszcze niższą cenę.
    Gdy decyduje cena to po co mam inwestować w ludzi, jak jakość się nie liczy i nikt w przyszłości nie będzie patrzył na markę tylko na cenę, więc potrzebni mi są ludzie, którzy jak tako znają się na robocie, których mogę wymienić, a takich ludzi jest sporo, których szybko można przeszkolić do poziomu, aby mogli jako tako wykonać daną pracę.
    Najniższa cena to także niższy popyt na miejsca pracy, bo pracownik znający się jako tako na robocie jest wstanie zrobić bez jakości robotę za dwóch.
    Tylko kultura jakości wymusza konieczność inwestowania w siebie i pracowników i dotyczy to także tych osób, które zasiadają w komisjach przetargowych, które wybierają oferty. Jakość wymaga uważniejszej pracy i wydłuża to okres zakończenia zamówienia, więc więcej ludzi znajdzie pracę. Jakość w usługach i produkcji to wyższe stawki od których płaci się podatki i składki na ZUS tylko trzeba zaostrzyć warunki dla możliwości skorzystania z tzw. umów śmieciowych w szerokim pojęciu oraz zaostrzyć wymagania dla pracowników w administracji publicznej, która powinna być mądrze zinformatyzowana, aby można było sprawniej zarządzać wiedzą. Bez tego będziemy mieli nadal Państwo na niby, w którym łata się dziury, gdzie jedni będą żyli lepiej, a drudzy gorzej, ale takie Państwo to Państwo ze słabym wojskiem, ze zbyt dużą korupcją, które pełznie, w którym da się jakoś żyć. Polacy pod zaborami i za PRL-u też jakoś żyli tylko czy o to chodzi, czy nie przejawiamy żadnej ambicji i godzimy się na takich partyjniaków, dla których liczy się tylko kto wygra wybory.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama