statystyki

W końcu to policzono: co szósty Polak pracuje na śmieciówce

autor: Sylwia Czubkowska, Janusz K. Kowalski30.10.2014, 07:21; Aktualizacja: 30.10.2014, 08:55
praca, zespół

Do wzrostu liczby umów cywilnoprawnych przyczynia się też obowiązujące prawoźródło: ShutterStock

Umowy śmieciowe nie mają zagwarantowanej płacy minimalnej, prawa do urlopu i limitów czasu pracy. A mimo to jest ich coraz więcej – już 1,6 mln.

Reklama


Reklama


Dotychczas w materiałach analizujących popularność umów cywilnoprawnych brakowało tylko jednego: konkretnych liczb obrazujących cały rynek. Opierano się jedynie na szacunkach i prognozach. DGP wyliczył, ile osób pracuje w gospodarce na śmieciówkach.

Z pomocą przyszedł nam GUS, z danych którego wynika, że w ubiegłym roku w firmach zatrudniających ponad 9 osób na umowach-zleceniach i umowach o dzieło pracowało 1,25 mln osób. Niestety dane te nie obejmują mniejszych podmiotów (do 9 osób). Jednak my je policzyliśmy. Jeżeli w całej gospodarce (wg szacunków GUS) w 2012 r. pracowało 1,35 mln osób na umowach cywilnoprawnych, a w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej 9 osób bez etatu było nieco ponad milion osób, to reszta musiała być zatrudniona w firmach.

24 proc . o tyle wzrosła liczba pracowników zatrudnionych na umowach- -zleceniach i umowach o dzieło w firmach powyżej 9 osób

Od 2012 r. w gospodarce nie było radykalnych zmian, więc można przyjąć, że w najmniejszych podmiotach na umowach cywilnoprawnych pracuje obecnie ok. 350 tys. osób. A łącznie na śmieciówkach zatrudnionych jest 1,6 mln Polaków.

– W przyszłym roku wzrost liczby osób pracujących na umowach-zleceniach i umowach o dzieło może być trochę mniejszy. Ale nie sądzę, aby to wyhamowanie było istotne – komentuje dr Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku. Jego zdaniem nawet w przypadku, gdy zgodnie z decyzją Sejmu od 2016 r. od wszystkich takich umów trzeba będzie odprowadzać składki ZUS do wysokości minimalnego wynagrodzenia, liczba osób zatrudnionych w ten sposób nadal może rosnąć.

Kariera, jaką zrobiły śmieciówki, nie jest przypadkowa. – To bardzo wygodne dla przedsiębiorców. Mogą ignorować zasady kodeksu pracy, bo ten umów cywilnych nie dotyczy – wyjaśnia prof. Mieczysław Kabaj z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Lepsza koniunktura nie zabija śmieciówek

Zatrudnienie na podstawie umowy-zlecenia lub umowy o dzieło jest najczęściej stosowane w firmach ochroniarskich i sprzątających

Renesans umów cywilnych ma co najmniej kilka przyczyn. – Jest nim np. tak zwany efekt demonstracji – twierdzi Jeremi Mordasewicz, ekspert Konfederacji Lewiatan. Przedsiębiorcy, którzy wcześniej zatrudniali pracowników na umowach-zleceniach lub umowach o dzieło, stają się wzorem do naśladowania. Stosując umowy cywilnoprawne, mają niższe koszty i przewagę nad konkurencją. Kolejną przyczyną jest... poprawiająca się koniunktura na rynku pracy. – Lepsze wyniki gospodarki zwiększyły popyt na pracę. Nie ma jednak pewności co do trwałości tej koniunktury. Dlatego przedsiębiorcy zatrudniają pracowników w najmniej wiążących pracodawcę i pracownika formach – uważa z kolei prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego.

Do wzrostu liczby umów cywilnoprawnych przyczynia się też obowiązujące prawo. Głównie na takich umowach zatrudnia się osoby, którym do wieku emerytalnego brakuje czterech lat. Takich pracowników nie można zwolnić przy stałych umowach o pracę. – Nie tylko nie można ich zwolnić, ale nawet nie można im zmienić warunków pracy, np. zmniejszyć wynagrodzenia – zauważa Mordasewicz. Przedsiębiorcy wolą więc nie ryzykować. Bo nie mogliby rozstać się z pracownikiem w sytuacji, gdy ich firmę dotknęły kłopoty finansowe.

Krytyka pewnych zjawisk nagłaśnia je i sprawia, że stają się popularne

Zdaniem prof. Kryńskiej duży wzrost liczby pracowników z umowami cywilnoprawnymi wynika również z częstej krytyki umów śmieciowych w mediach. – Nagłośnienie pewnych spraw daje czasem odwrotny efekt. Ci, którzy wcześniej nie zatrudniali na takich warunkach, zaczęli dostrzegać ich zalety – mówi prof. Kryńska.

Z danych GUS wynika, że najwięcej umów-zleceń i umów o dzieło jest w administrowaniu i działalności wspierającej – w ubiegłym roku takie kontrakty miało tam 416 tys. osób. Do tego działu zaliczane są m.in. firmy ochroniarskie, sprzątające, agencje pracy tymczasowej oraz zajmujące się np. wynajmem samochodów, dzierżawą maszyn i urządzeń.

– Z badań Banku Światowego wynika, że w branży ochroniarskiej i w firmach sprzątających na umowach cywilnoprawnych zatrudnionych jest 68 proc. pracowników – informuje Mordasewicz.

Według GUS na drugim miejscu pod względem liczby osób zatrudnionych na takich warunkach jest przemysł przetwórczy – ponad 168 tys. osób. Branża ta zatrudnia jednak blisko 2,2 mln pracowników. Wobec tego tylko niespełna 8 proc. wśród nich ma umowy-zlecenia lub umowy o dzieło.

Jak swoją sytuację komentują sami zatrudnieni na umowy cywilne?

– Nie mam szansy na kredyt mieszkaniowy, więc od kilku lat bujam się między jednym wynajmowanym mieszkaniem a drugim. Za każdym razem, gdy tylko zaczyna boleć mnie gardło, panikuję, że to może być grypa, a przecież nie stać mnie na niepójście do pracy. Ale z drugiej strony wiem, że gdybym miał etat, to na rękę zarabiałbym mniej, i to na tyle, że trudno by mi było przeżyć – opowiada Karol, który na umowach cywilnych pracuje od 6 lat. Ostatnio w jednej z sieci ma umowę o dzieło jako handlowiec.

– Zarabiam ok. 4 tys. zł, po ozusowaniu byłoby tego pewnie z tysiąc złotych mniej. Czyli może i bardziej stabilnie, ale wciąż nie miałbym zdolności kredytowej, a i na wynajem mieszkania mogłoby mi nie starczyć – dodaje.

– W mojej branży praktycznie w ogóle nie ma etatów. Barmani, kelnerzy, kucharze prawie wszędzie pracują na umowach-zleceniach, a więc decydując się na taką pracę, wiedziałem doskonale, że na ubezpieczenie zdrowotne, na odpowiednie składki emerytalne i inne świadczenia nie mam szans – opowiada Bartosz pracujący w jednej z warszawskich restauracji. – Jeszcze rok, dwa lata temu niespecjalnie się tym przejmowałem. Szczególnie w sezonie, kiedy razem z napiwkami można zarobić naprawdę nieźle. Ostatnio jednak coraz częściej myślę o tym, że mam 30 lat i praktycznie zero składek w ZUS, czyli jeżeli dalej tak pójdzie, nie mam co liczyć nawet na głodową emeryturę. Oczywiście coś tam odkładam, ale z zasady co zaoszczędzę, to wydaję na inne cele: jakieś wakacje, psuje się laptop lub coś w mieszkaniu, zachoruje się i trzeba na leki i prywatnych lekarzy sporo wydać – tłumaczy barman.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

Reklama

  • Kamil 24 lata(2015-02-04 03:15) Odpowiedz 00

    Już parokrotnie dostawałem wypowiedzenia po 3 tyg pracy. Nawet miesiąca nie przepracowałem! No masakra :( nie wiem czy to jakiś przekręt pracodawców czy coś ze mną nie tak :( staram się jak mogę. Pracuje 8h bez przerwy! Non stop na nogach! Dzień w dzień. Jak są jakieś uwagi próbuje dopytać o to jakie ? Ale nawet nikt mi nie mówi a potem adios. No po prostu załamać się można :((

  • parol(2014-10-30 07:48) Odpowiedz 00

    Ciężko mi uwierzyć ze tylko 1,6 mln osób pracuje na umowach zlecenie i o dzieło. Rozumiem ze reszta osób bez większego zastanowienia daje sie okradac uiszczajac 40% haracz z umowy o prace.

  • realista(2014-10-30 07:54) Odpowiedz 00

    Srali mazgali. Badania GUSu i przewidywania to jedna wielka lipa. Fakty sa inne.

  • jutro(2014-10-30 07:57) Odpowiedz 00

    jeśli zlikwidują śmieciówki albo będzie trzeba płacić ZUS jeszcze do nich to będzie trzeba przenieść się do innego kraju i tyle najlepsze umowy nazywa się śmieciówkami i walczy się z nimi ! Szkoda, że sami zainteresowani tymi umowami czyli Ja i inni artyści nie mają nic do nich i uważają je za najlepszą formę rozliczenia.

  • Witold(2014-10-30 08:33) Odpowiedz 00

    Nadmierna ochrona przewidziana przez kodeks pracy jest w istocie dyskryminacją. Widać to wyraźnie z danych statystycznych.

  • mar(2014-10-30 09:49) Odpowiedz 00

    Co za różnica kto cię okrada ?! Wszyscy jeśli twój szef cię nie zajedzie na śmierć przed emeryturą, skończymy tak samo, spotkamy się w kolejce po zasiłek socjalny.
    Na umowie o pracę płacisz spory haracz który przepuszczają posłowie i inne darmozjady, a na śmieciowej robi cię w bambuko twój wiecznie biedny i nienasycony szef.

  • przedsiębiorca(2014-10-30 11:02) Odpowiedz 00

    Zarządzający naszym państwem i wielu znanych ekonomistów to ignoranci, nierozumiejący takich podstawowych rzeczy, że każda nierównowaga na rynku między przedsiębiorcami a pracownikami w jedną albo w drugą stronę zostanie przez rynek wyolbrzymiona, więc rolą państwa jest pilnowanie tej równowagi. Do tego popyt na usługi i towary generuje popyt na miejsca pracy, więc zabójstwem dla gospodarki jest utrzymywanie na tak niskim poziomie wolnej kwoty od podatku, aby można było rozbudowywać sektor urzędniczy, bo zamiast na jakość stawia się na ilość, gdyż pracownik z tego sektora jest za razem elektoratem rządzących partii w obawie, że jak przyjdzie nowa miotła to ich wymiecie.

  • senior(2014-10-30 11:36) Odpowiedz 00

    Czy tak trudno pojąć, że w czasach, kiedy od wielu lat obowiązuje kryterium najniższej ceny bez patrzenia na jakość, to ono się tak zakorzeni w naszej świadomości, że nie tylko przy przetargach publicznych ale zacznie obowiązywać przy każdym zamówieniu. Stąd, aby nie wypaść z rynku, co raz większa rzesza przedsiębiorców prywatnych, spółdzielczych i państwowych równa do tych przedsiębiorców, którzy pierwsi zorientowali się i zaczęli zgodnie z prawem stosować rozwiązania umożliwiające im cięcie kosztów po stronie danin do budżetu i ZUS-u oraz po stronie płac pracowniczych i do tego wprowadzając u siebie rozwiązania, które pozwalają na łatwe zatrudnienie i łatwe zwolnienie pracownika w zależności od uzyskanego zamówienia. TYLKO TAKIE ROZWIĄZANIA SPOWODOWAŁO, ŻE RYZYKO PROWADZENIA BIZNESU W POLSCE JEST NA BARKACH PRACOWNIKÓW I ROŚNIE DŁUG PUBLICZNY.
    Tak działa rynek, że bogatsi będą bogatszymi a biedni będą biedniejszymi i nic im tam nie skapnie oprócz przejęcia na siebie całego ryzyka prowadzenia biznesu przez przedsiębiorców prywatnych, zarządy firm spółdzielczych i zarządy firm państwowych, czy też spółek skarbu państwa.
    Przykładem jest głośna sprawa nie zapłacenia wynagrodzeń osobom sprzątającym na uczelni w Poznaniu, która sprzątanie powierzyła firmie zewnętrznej. Gdzie są związki zawodowe.

  • trab(2014-10-30 11:41) Odpowiedz 00

    Oto jak postsolidarnościowe rządy wykiwały naród. Natychmiast won z PO, PSL itp.

  • Jarek KM OPZZ(2014-10-30 12:08) Odpowiedz 00

    Przedsiębiorcy zatrudniając na umowy cywilnoprawne zapominają, że taka umowa do niczego nie zobowiązuje i pracownik może w każdej chwili odejść bez żadnych roszczeń ze strony zleceniodawcy.
    Więc często strzelają sobie w stopę - przykładów wiele.

  • płać mniej(2014-10-30 13:02) Odpowiedz 00

    nie róbcie takiego czarnego PR tym śmieciówkom. Zobaczcie sobie w googlu kalkulator wynagrodzeń. Przykład: pracodawca ma na pracownika 2500 miesięcznie. Przy umowie o prace musi zapłacić za pracownika składki. Zatem brutto pracownika to 2000, ale netto juz tylko 1500. Zatem na etacie dostajemy tylko 1500zł z 2500zł które pracodawca ma na nas przeznaczone. Przy umowie o dzieło płacimy tylko podatek, czyli z 2500 dostajemy 2140 na ręke. Na ZUS i NFZ i tak nie ma co liczyć, więc lepiej sobie samemu odkładać.

  • polak(2014-10-30 16:07) Odpowiedz 00

    według mnie co drugi tak pracuje !!!Trzeba liczyć rzetelnie nie zgadywać!!!

  • chochlik(2014-11-03 03:14) Odpowiedz 00

    Mainstreamowe media znowu zawężają pojęcie śmieciówki. Bo np dla mnie śmieciówką jest nie tylko umowa o dzieło, czy umowa zlecenie, lecz również umowy o pracę zawierane na jeden miesiąc lub nawet na dwa tygodnie (popularne w agencjach pracy), gdzie np. urlop nie sumuje się w kolejnych umowach, tak więc np. o dwutygodniowym urlopie człowiek może zapomnieć. Właściwie może zapomnieć o jakimkolwiek urlopie, ponieważ za teoretyczne 2 dni wolnego (należne za przepracowany miesiąc) dostaje się -uwaga! - nie ekwiwalent za niewykorzystany urlop, a tzw. "premię wakacyjną", która de facto jest niższa od określonego w ustawie ekwiwalentu. Nadgodzin też przy tych umowach z reguły nie wolno brać - ewentualnie jak są, to są tylko do odbioru. I co miesiąc strach, czy przedłużą umowę, tzn. podpiszą nową na kolejny miesiąc.
    Tak więc dla mnie te dane są kompletnie niewiarygodne i (świadomie?) zaniżają odsetek Polaków tyrających na śmieciówkach. Cóż... zbliża się kampania wyborcza, więc rządzące PO chce sobie poprawić statystyki, ewentualnie pokazać potencjalnemu elektoratowi, że nie jest tak źle. Pozostaje mi jedynie wierzyć, że należę do WIĘKSZOŚCI (a nie mniejszości) Polaków, którzy już nie dają sobie zamydlić oczu.

  • .(2014-10-30 21:46) Odpowiedz 00

    na umowach śmieciowych dostaniesz na rękę więcej, ale może jest to dobre dla zdrowych, którzy będą długo mogli pracować i nie przydarzy im się żaden przypadek i nikomu w ich rodzinie, ale jak się coś przydarzy to będzie już inna zabawa. Po drugie, rozrost stosowania umów śmieciowych ograniczy wpływy do budżetu i do ZUS-u, więc dla pokrycia zobowiązań "Państwo" zacznie na dużą skalę drukować pieniądze i będzie rosnąć nasz dług publiczny. Po trzecie, przy śmieciowych umowach trzeba dużej samodyscypliny, aby odkładać pieniądze z każdej pensji co jest trudne, bo zawsze jest powód, aby wszystko wydać gdy się zarabia 2140 zł na rękę.
    Rzecz najważniejsza, to trzeba zdać sobie sprawę, jak taki mechanizm działa. Na początkowo przedsiębiorca stosujący umowy śmieciowe jest o krok przed konkurencją, ale jak konkurencja zrobi to samo, to on, aby znowu być o krok przed konkurencją zacznie na śmieciówkę przeznaczyć nie 2,5 tyś. zł ale 2 tyś. zł oraz zacznie ciąć swój zysk. Powoli dochodzimy do takiej sytuacji, gdzie pracownicy jeszcze mniej zarabiają, więc nie mają oszczędności i się zadłużą. Następnym etapem lub przebiegającym równolegle jest ograniczanie swojego zysku przez przedsiębiorcę. To wszystko powoduje, że firma się nie rozwija i wszyscy od pracowników po mikro przedsiębiorcę tną wydatki na usługi i towary, a więc spada popyt na miejsca pracy.
    W takiej sytuacji bogatsi będą bogatszymi, bo będą mieli co raz tańszą siłę roboczą godzącą się na co raz gorsze warunki, bo jedzenie kosztuje. Oczywiście wszystko to trwa do czasu, aż ludzie zostaną przyparci do muru i zaczną się rozruchy uliczne, zamieszki, niszczenie mienia, napady, porwania itp. tak jak w krajach Ameryki Łacińskiej. Skończyć to się może tym, że do władzy dojdą populiści i zgotują nam wojnę, a ludzie jak te barany pójdą i będą do siebie strzelać. To wszystko już przerabialiśmy tylko ludzie są chciwi i dla nich liczy się zysk tu i teraz a zagrożenie wydaje się odległe i mgliste.

  • ssssss(2015-05-15 09:26) Odpowiedz 00

    Umowy smieciowe to niewolnictwo a rzadzacym o to chodzi zeby w przyszlosci nie placic emerytur co doprowadzi to masowej bezdomnosci

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama